Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Matylda z Zawrocia

Matylda z ZawrociaMatylda z Zawrocia Matylda z Zawrocia

Mimo tego, że te trzy książki tworzą pewien cykl, to każda z nich jest inna, każda ma inny klimat. To, co niewątpliwie je łączy- wszystkie są pięknie napisane.

Pierwsze moje wrażenie po otwarciu "Tego lata w Zawrociu" było takie- co za gmatwanina językowa. Przeczytałam jedną stronę i wróciłam- nie, tego nie da się przeczytać szybko. Zaczęłam czytać raz jeszcze, z większą uwagą, chłonęłam każde zdanie i delektowałam się nim. Prawdziwy majstersztyk- tylko właściwie sama już nie wiem - prozatorski czy poetycki? Wszystko zaczęło się od dziwnego testamentu, w którym babcia Aleksandra zapisała swej wnuczce Matyldzie dom na prowincji, w tytułowym Zawrociu. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że obydwie panie tak naprawdę się nie znały- babcia z wnuczką minęły się , raz, moze dwa, gdzieś w przeszłości- i to wszystko. Matylda - jakże to imię spodobało mi się po tej lekturze- poznaje stary dom, a wraz z nim rodzinne sekrety. Jak się okazało, babka wciągnęła Matyldę w pewnego rodzaju grę. Ta podejmuje wyzwanie i zaczyna odgadywać babcine plany wobec jej osoby.

W drugiej części- "Górze śpiących węży"- lato minęło, nastała jesień- deszczowa i zimna. Matylda wraca do swojego mieszkania w Warszawie. Zawrocie jest gdzieś tam, daleko. I takie tu już pozostanie- za wyjątkiem kilku scen na końcu książki- obecne, a jakby nieobecne. Coś w rodzaju Ziemi Obiecanej, do której się tęskni i o której się marzy. Czytamy o zwykłym życiu Matyldy, o czym w pierwszej części zawrociowej trylogii Matylda tylko wspominała w swoich rozmowach z babcią - rodzina, relacje z matką, ojczymem, przybraną siostrą, praca w teatrze, związki z byłymi i obecnymi mężczyznami. Jest też wątek sensacyjny, rodzinna zagadka, są fotografie ojca i szare guziki w pawlaczu, jest wreszcie sen- koszmar. Książka wciąga niesamowicie.

"Maska Arlekina"-  ktoś stawia na grobie Filipa, pierwszego męża Matyldy, rzeźbę anioła, ktoś przysyła kartkę z Arlekinem, ktoś dzwoni, pojawiają się znajomi sprzed lat,   liczne znaki zapytania burzą spokój Matyldy. Ta zaczyna coraz częściej zastanawiać się nad tym, czy Filip, Świr- wizjoner, artysta sam wybrał przed laty Śmierć, czy też może został wepchnięty w jej ramiona?  "Maska Arlekina" to powieść psychologiczna, podróż w głąb siebie. Matylda tak naprawdę drążąc przeszłość- poznaje siebie, swoje reakcje, zmusza się do refleksji nad życiem. To ostatni rozdział historii o Zawrociu. Jednak nie wszystko zostało tu dopowiedziane do końca, wyjaśnione- czy nastąpi ciąg dalszy?:-)

Muszę przyznać, że ze wszystkich części najbardziej spodobały mi się dwie pierwsze. "Maska Arlekina" roztacza wokół siebie osobliwy klimat smutku, przygnębienia, śmierci. Gdy czytałam tę książkę akurat zostałam mamą, a rozdźwięk- tu Narodziny- tam Śmierć, spowodował, że zabalansowałam gdzieś pośrodku- i w takim stanie zawieszenia pozostałam aż do dziś. Niedawno odwiedziła mnie siostra. I jak to zwykle bywa- poplotkowałyśmy sobie na temat książek. Jest zachwycona "Maską Arlekina". A ja nie mogłam wykrzesać z siebie ni odrobiny zachwytu. Zaczynam  po prostu podejrzewać, że po ostatnią część trylogii o Zawrociu sięgnęłam w nieodpowiednim momencie.

Tego lata w Zawrociu, Góra śpiących węży, Maska Arlekina- Hanna Kowalewska

niedziela, 16 marca 2008, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/06/23 08:06:25
Czytałam"Górę śpiących węży".Ksiązka ma swój urok , jakąś magię. Podobała mi się. Siegnełabym po resztę, ale w bibliotece nie ma, a kupic na razie nie mogę.Te priorytety!