Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Przyślę Panu list i klucz- Maria Pruszkowska

O książce tej  usłyszałam kiedyś, przez przypadek- i od tej chwili zaczęłam na nią polować. Lubię książki o książkach, a Przyślę Panu list i klucz  jest nie tylko o książkach, ale i o maniakach czytania. Długo nie mogłam jej zdobyć- cena na allegro i ostatnio w antykwariacie internetowym wahała się w granicach 100zł (!!!), co, muszę tu koniecznie dodać, podsycało jeszcze bardziej mój czytelniczy apetyt. W końcu, gdy wydawać by się mogło, że naprawdę już nie mam gdzie szukać, znalazłam ją, zapomnianią, niepozorną w bibliotecznym magazynie- bo, jak poinformowała mnie pani bibliotekarka- nikt tego nie czytał od lat kilku i wynieśli.

Wystarczyło otworzyć pierwszą stronicę, by się przekonać, że to książka dla mnie- "Książkę tę ofiarowuję maniakom czytania      M.P."  Faktycznie współczesny czytelnik, Anty-Mól-Ksiązkowy, by się zanudził podczas czytania na śmierć. Bo rzecz w niej tylko o czytaniu i o książkach- co mnie z kolei baaaaardzo przypadło do gustu.

To obraz rodziny opętanej przez książki. Już sam tytuł zaczerpnięty z Wesela Wyspiańskiego sugeruje, że dla bohaterów książka jest sensem życia.  Motorem księgomanii jest ojciec rodziny, a dzielnie sekundują mu córki, a zwłaszcza Zosia- narratorka oraz wuj "sienkiewiczolog".

Ojciec czytał ciągle. Czytał przy jedzeniu, czytał w pociągu i w tramwaju, i na przystanku. Czytał po południu w fotelu , wieczorem w łóżku. Najważniejsze obowiązki życiowe odwalał- można by powiedzieć- szybko, uczciwie i precyzyjnie, ale nie wkladając w nie serca ani zapału. Odwalał je też cierpliwie, nigdy się nie buntując, ażeby kupić sobie prawo do zatracania się w książkach podczas godzin należących do niego(...) Ojciec co parę dni wyruszał z teczką na żer. Odwiedzał wtedy dwie biblioteki związkowe i jedną wypożyczalnię prywatną,  z których przynosił nowe naręcza. Miał też swoje meliny u różnych przyjaciół i znajomych, którym rewanżował się Darami Księżycowymi.

Cóż to były te Dary Księżycowe?  Wyjaśnia to Zosia:

"Posiadamy w naszym mieszkaniu dwie biblioteki. Pierwszą nazwaliśmy "Miesiąc Zatajony" według pięknej nazwy herbu pana Snitko z Pana Wołodyjowskiego [...] Zatajone  tam były książki, które czytało się po wiele razy [...] Klucz od tej szafki chowaliśmy w zegarze, lecz dla najbliższej nawet rodziny i przyjaciół był niby zawsze zagubiony [...] Drugą bibliotekę nazywaliśmy "Dary Księżycowe" od tytułu bardzo głupiej książki Farnola". Ta biblioteka była zapełniona "różnymi Zarzyckimi, Dellami i tym podobnymi głupstwami [...] Bardzo chętnie wypożyczaliśmy książki z tych półek, bo jeśli nawet dary księżycowe wywędrowały z naszego domu na wieczne nieoddanie, nikt się tym nie przejmował".

Do bractwa bibliofilskiego nie należała matka- która w ogóle nie rozumiala pasji rodziny i była w niej ministrem finansów.

"Bardzo zabawny był ojciec gdy natrafił na jakiś rodzynek książkowy i pragnął go mieć w Miesiącu Zatajonym. Kokietował wtedy Matkę i czarował, usiłując jej wytłumaczyć, że dla całej rodziny będzie korzystniej nabyć właśnie tę książkę, a bez maszynki do mięsa można się przecież obejść".

Książkę czyta się szybko i przyjemnie. Jakże ona nie pasuje do dzisiejszych czasów. Bo i któryż 12-latek zachwyca się dziś poezją Tuwima i Wierzyńskiego, prozą Żeromskiego?  Gdy wejdzie się się w towarzystwo młodych ludzi, rzadko na przerwach w szkole dyskutują ono o książkach- internet, muzyka, to jest to. Dla wielu spotkanie z książką nieobowiązkową ograniczyło się tylko do Harrego Pottera. No cóż dobre i to. Dlatego też cieszę się, że miałam okazję przeczytać książkę Marii Pruszkowskiej- na wznowienia raczej nie ma co liczyć. Kto ją przeczyta- zrozumie, dlaczego.

P.S.- Drugi tom perypetii zwariowanej rodzinki- Życie nie jest romansem, ale...

 

piątek, 30 maja 2008, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/05/30 12:43:09
Jaka cudowna ksiazka! Tytul obil mi sie juz kiedys o uszy, ale nie wiedzialam o niej nic wiecej. Strasznie Ci dziekuje za smakowita recenzje, chociaz niestety watpie, bym kiedykolwiek dostala gdzies te ksiazke :(
-
2008/05/30 13:18:27
o rety!! Uwielbiam tę książkę! Niestety, nie do zdobycia. Szkoda, że nie chcą jej wznowić. Druga część też piękna!
-
2008/05/31 14:07:25
Chihiro2- spróbuj w starszych bibliotekach- może będą mialy w magazynach - tak jak u mnie:) Cena na aukcjach jest wysoka:( "Przyślę Panu" 85 zł , druga część -"Życie nie jest romansem, ale..."- 90 zł w antykwariatach internetowych. Ale wykryłam, że jakiś czas temu na ebay-u była druga część za ok.....5 zł!!!!! Zależy kto sprzedaje- no cóż- w antykwariatach znają wartość tej książki. Pzdr
-
2008/05/31 14:10:30
Chiara76- właśnie zaczynam czytać drugą część- też się zapowiada ciekawie- jak mi tylko moje pociechy pozwalają- oddaję się lekturze. Pzdr
-
2008/06/07 21:34:10
Nie czytałam jej , może uda mi się ją kiedyś zdobyć.
-
2008/06/14 07:33:25
@be.el: Intrygująca recenzja. Założę zakładkę na aukcji i się cierpliwie zasadzę... :-)
-
2008/06/15 08:06:35
Zatem- życzę udanych łowów:) Może się uda, a naprawdę warto, przede wszystkim pierwsza część zasługuje na uwagę- Przyślę Panu list i klucz. Rodzina Zosi- to tacy przedwojenni Musierowiczowscy Borejkowie. Pzdr
-
2010/01/04 00:18:49
Pozwolę sobie zauważyć, że "Przyślę Panu..." zostało ostatnio wznowione przez Wydawnictwo Formicula. Sama jej poszukiwałam przez długi czas, natrafiając na astronomiczne ceny w antykwariatach. A tu proszę, jest :)
Pozdrawiam ciepło i gratuluję szalenie wciągającego bloga. Dobrze, że są jeszcze ludzie czytający.
-
2010/10/27 10:22:41
Od wczoraj wpadłam (jak śliwka w kompot) - pani blogi są niesamowite. Odnajduję w nich po trochu i swoje fascynacje. Jedną z nich są obie niesamowite książki Marii Pruszkowskiej. Pierwszy raz trafiłam na nie przypadkiem jako nastolatka w starej gminnej bibliotece i już wtedy zrobiły na mnie wielkie wrażenie. Kilka lat temu postanowiłam je zdobyć - i udało się. Wróciłam do nich z sentymentem - wydały mi się jeszcze bardziej bogate i wartościowe niż przedtem. Cieszę się, że znalazłam je także tu :)))

pozdrawiam serdecznie

Dominika