|
Ostatnie wpisy
![]() Wypromuj również swoją stronę
|
Blog > Komentarze do wpisu
Kobiety, które czytają są niebezpieczne. Czytające kobiety w malarstwie i fotografii.
Zaintrygowala mnie książka Stefana Bollmanna, ze wstępem Elke Heidenreich, pod dość ciekawym tytułem- Kobiety, które czytają są niebezpieczne. Czytające kobiety w malarstwie i fotografii. Historia czytających kobiet znajduje swoje odzwierciedlenie w malarstwie i fotografii. Motyw ten fascynował artystów wszystkich epok. Wiele stuleci musiało minąć, by kobiety mogły czytać to, co chciały. Kiedyś niewiasty mogły tylko haftować, modlić się, opiekować sie dziećmi i gotować. W momecie, w którym zdały sobie sprawę z tego, że czytanie daje im możliwość wyjścia poza domową ciasnotę w świat myśli, fantazji i wiedzy- zaczęły one stanowić zagrożenie. Kobiety poprzez lekturę mogły przyswajać sobie wiedzę i doświadczenia, które do tej pory nie były przeznaczone dla nich.
(van Gogh- Arlesienne) Autorzy tej pięknie wydanej książki- właściwie albumu z licznymi reprodukcjami obrazów bardziej i mniej znanych artystów, z kilkoma fotografiami- starają się uzasadnić tytuł książki- Czytające kobiety są niebezpieczne. Brak tu jednak jednoznacznej odpowiedzi- to czytelnik musi utwierdzić się w tym przekonaniu między kartkami książki, między jednym obrazem a drugim. Marie von Ebner- Eschenbach powiedziała kiedyś- Gdy kobiety przyswoiły sobie umiejetność czytania, sprawy związane z kobietami i kobiecością ujrzały światło dzienne. Czytanie dodało kobietom skrzydeł- pozwoliło wyrwać się ze świata słynnego niemieckiego 3K- Kinder (dzieci), Kuche (kuchnia) i Kirche (kościół), czytanie rozbudziło w kobietach ciekawość, krytyczniej zaczęły postrzegać otaczającą je rzeczywistość, stały się poprzez tę czynność mądrzejsze. Czytanie jakoś nie szło w parze z gotowaniem, sprzątaniem, cerowaniem. We wstępie czytamy, iż dawniej ostrzegano przed czytającą kobietą, ponieważ w jej głowie miało się dziać coś takiego, co nie pasowało do jej dominujących planów życiowych- wytyczonych i określonych jej naturalnie przez innych. Czytanie jako rozrywka zaczęło się rozwijać w wieku XVII. Wiek XVIII i XIX to okres czytelniczego rozpasania wśród kobiet, była to prawdziwa rewolucja społeczna- czytały nie tylko kobiety z dobrych domów, ale również pokojówki, kucharki- w Niemczech w końcu XIX i pocz. XX wieku zaczęła sie rozwijać tzw. Hintertreppenliteratur- książki niskich lotów, których celem była głównie rozrywka. Wielką rolę w rozwoju czytelnictwa wsród kobiet odegrała Biblia i różne pisma religijne- przede wszystkim u protestantów- to bardzo się podobało mężczyznom -Święta Księga stała się pierwszym elementarzem do nauki czytania- a stąd już było niedaleko do innych książek. Czytanie literatury światowej przez kobiety było niemile widziane- bo przecież mogła zapomnieć o swojej misji żony i matki. Kobiety, które zbyt dużo czasu spędzały z książką uważano za niebezpieczne, bo mogły sobie stworzyć własny obraz świata, jakże inny od tego, jaki był przekazywany przez autorytety społeczne i tradycję. Mężczyźni poczuli się zagrożeni- zaczęli mówić o kobiecej histerii, pojawił się termin "wściekłego czytania"- będący sygnałem rozpadu tradycji i społeczeństwa.
(Jean Baptiste Simeon Chardin - [1699-1779]) Książka ta wzbudziła moje zainteresowanie z jeszcze jednego powodu. Małgorzata Łukasiewicz w Rubryce pod różą pisze: Książka to motyw malarsko raczej nieefektowny. Przegrywa z byle bukietem kwiatów. Nawet jeśli jest to rzadki inkunabuł w oprawie inkrustowanej drogimi kamieniami albo bibliofilskie cudo z nowszych czasów- co z tego zostanie w przekładzie na kolor, linie, światło? List prezentuje się jeszcze gorzej- ćwiartka papieru, ledwo widoczna w dłoni albo na stole.(...) [str.75] A jednak ta książka- niby motyw nieefektowny- w ręku czytających kobiet fascynowała artystów wszystkich niemalże epok. Bollmann opowiada historię czytających kobiet od średniowiecza aż po czasy współczesne, następnie opisuje obrazy z czytającymi kobietami Są tu takie nazwiska jak- F.Boucher, T.Roussel, E. Heckel, H.Matisse, Van Gogh, Rembrandt, Vermeer i inni. Obrazy znane nam już i obrazy do cudownego odkrycia i zachwytu. Jakie są kobiety czytające? Są różne- skoncentrowane, zamyślone, tajemnicze, niekiedy wydają się być nieprzyzwoite, wręcz sprośne, a przede wszystkim wydają się być niesamowicie samotne.
Najstarsze dzieło sztuki przedstawione w tej książce to grób Eleonory Akwitańskiej- z początku XIII wieku. Królowa trzyma w dłoniach otwartą księgę- symbol czekającego na nią niebiańskiego szczęścia
Jan Vermeer- malarz ciszy i spokoju- tutaj ciężarna kobieta w niebieskiej sukni czyta list- prawdopodobnie od męża. Malarz uchwycil niesamowitą koncentrację czytającej- być może kobieta szepcze czytane słowa....
Pierre Antoine Baudonin-Lektura- malarz markizy Pompadour. Kobieta leży odchylona do tyłu, książka wypadla z jej ręki, kilka guzików gorsetu jest rozpiętych. Odbieramy ją jako kobietę łatwą. Czyżby oczekiwała kochanka? A może tylko o czymś marzy? Artysta pewnie chciał pokazać, jak niszczące konsekwencje może mieć czytanie przez kobiety.
Bardzo podoba mi się obraz Franz Eybla- czytająca dziewczyna- artysta akcentuje tutaj frywolność kobiecego czytania. Dziewczyna trzyma książkę blisko twarzy, jest lekko ubrana, jej ramię jest obnażone. Jest kompletnie zaabsorbowana lekturą.
Jean Jecques Henners - La Lectrice ( 1880) Rudowłosa kobieta jak Wenus leży na łożku i jest pochłonięta lekturą. Zajmuje ją inny świat - jak taka kobieta mogla myśleć o gotowaniu, dzieciach i kościele:) Takie czytanie baaardzo denerwowało mężczyzn
Eve Arnold- Marilin Monroe czyta Ulissesa
Książka albo list, mimo niepozornego wyglądu, buchają tajemnicą i organizują wokół siebie podwójną akcję, i tę na obrazie, i tę, która zawiązuje się między obrazem a widzem. Nie wiadomo, jaka to książka, nie wiadomo, co jest w tym liście. Dokładają do obrazu zagadkowy ogrom tego, czego na nim nie pokazano. Wciąga nas lektura.[Rubryka pod różą Str.75] Książka Bollmanna liczy prawie 150 stron- zmotywowala mnie do wnikliwego przyglądania się obrazom, fotografiom, których tematyką jest osoba czytająca. Muszę przyznać, że wcześniej nigdy nie postrzegałam kobiety czytającej jako ważnego zjawiska społecznego, próbą wyemancypowania się, znalezienia i ugruntowania swojej pozycji w świecie. Jestem z pokolenia kobiet, dla których czytanie to oczywistość, chleb codzienny- dlatego też z taką ciekawością i zdziwieniem poznałam historię naszych czytających prababć. Żaden obraz z czytającą kobietą nie będzie już tylko obrazem. A obcowanie z książką Bollmanna było niebezpiecznie przyjemne.
czwartek, 31 lipca 2008, be.el
Komentarze
2008/08/01 10:38:26
oj, a ja z kolei zazdroszczę tym, którzy posiadają ten album! Wygląda na wspaniały!
Szczerze zazdroszczę;))) 2008/08/02 07:01:49
Chihiro-przede wszystkim zazdroszczę Ci, że masz tę książkę na własność- ja z ciężkim sercem musiałam ją oddać - nie wiem czy sobie przypominasz jak Whoopi Goldberg w filmie Uwierz w ducha ma oddać w ramach poprawy czek żebrakowi na ulicy- nie chcesz oddać a musisz. Książka jest niezmiernie ciekawa- próba analizy samego aktu czytania przez kobiety- dobrze że Bollman napisał tę książkę razem z kobietą, gdyż w ten sposób jest , dla mnie przynajmniej, bardziej wiarygodna. Mnie w tej książce zaskoczyło to, że mozna w ogóle było mówić o niebezpiecznym i wścieklym czytaniu u kobiet. Ale coś w tym jest- gdy z M czasem dochodzi do wymiany zdań, upieram się przy czymś- to mój mąż pyta- żoneczko co ty teraz czytasz?
Chiara- też pożądam tej książki na własność:) 2012/03/08 09:42:20
Ja również tej książki pożądam i zazdroszczę jej posiadania :-)
Z okazji Dnia Kobiet pozwoliłam sobie zamieścić link na swoim blogu do Twojego postu - niech inne kobiety zapoznają się z tą lekturą :-) |
Mnie w albumie najbardziej urzekly dwa dziela: "Amaryllis and Henrietta" Vanessy Bell i "Young Woman with Book" Aleksandra Aleksandrovicha Deineki.