Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Srebrna Natalia- Kira Gałczyńska

Ta książka intrygowała mnie od dawna- to przez zdjęcie Natalii Gałczyńskiej na okładce- ze spuszczonym wzrokiem utkwionym w jakimś nieznanym punkcie, o delikatnej i pięknej twarzy, zmysłowych ustach. Byłam też ciekawa, jak córka Konstantego i Natalii poradzi sobie z opisem życia swych znanych rodziców. W końcu sięgnęłam po lekturę- i muszę przyznać, że był to dobry wybór:) Nie lubię cukierkowych laurek i peanów wypisywanych ku pamięci kogoś tam- i w tym miejcu muszę powiedzieć, że książka urzekła mnie- ciekawą tematyką, pięknym językiem, sięgnięciem też po tematy trudne. Kto szuka jednak sensacji- ten się zawiedzie- to przede wszystkim przez spokój emanujący z tej książki i z jej autorki- która wszystko przyjmuje ze zrozumieniem, nawet tę prawdę najboleśniejszą.

W żyłach Natalii płynęła książęca krew- to po ojcu- Konstatnym Nikołajewiczu Awaliszwilim, który wywodził się z jednego z najznamienitszych rodów gruzińskich. Kiedy na balu w Petersburgu (1902) poznał Wierę, przeniósł się bez wahania do Kalisza, będącego wówczas na terenie imperium rosyjskiego, by służyć w Kaliskim Pułku Dragonów. Ślub odbył się w Kaliszu 28 lipca 1904 roku. Najpierw urodził się Mikołaj, później Natalia (1908)- która całkowice zawładnęła sercem papy. To jej ojciec opowadał o Gruzji,  królowej Tamarze, rozbudzał w niej ciekawość świata i ludzi, potrzebę tworzenia. W czasie wojny z Turcją (1917) Konstanty dostał się do niewoli- nigdy więcej nie zobaczył swej żony i dzieci. Rodzina uznała go za zmarłego- gdy tymczasem Kira Gałczyńska, podczas wyprawy do krainy swego dziada w 1962 roku, odkryła, że zmarł on w ... 1953. To nie koniec rodzinnych ciekawostek, tajemnic, sensacji. Nie zdradzę nic więcej- trzeba po prostu sięgnąć po tę książkę:)

Natalia- o wielkich oczach prawie na pół twarzy, obramowanych gęstymi i długimi rzęsami (trepawice- tak z chorwacka nazywał je poeta), z grubymi kruczoczarnymi lśniącymi warkoczami, niezwykle zmysłowych ustach, zawładnęła sercem K.I. Gałczyńskiego.

Patrzał na mnie bez przerwy. Zapytałam: "Dlaczego pan mi się tak przygląda?". Odpowiedział- " Bo pani ma taką małą twarz i takie duże oczy. A białka niebieskie jak z emalii".

Stała się jego muzą, żoną, wierną towarzyszką życia na długie lata. Jak pokazuje książka- na dole i niedole. Dowiemy się, jak wyglądało życie codzienne małżeństwa, praca nad utworami, dlaczego Gałczyński po ciężkiej i długiej pracy twórczej nagle zatracał się w alkoholu (cierpiał na chorobę psychiczną tzw. cyklotymię) Kira Gałczyńska w barwny sposób opisuje  życie bohemy warszawskiej, podróże, lata wojny. Bardzo mnie zaciekawiło to, co córka napisała o upodobaniach czytelniczych sławnego ojca:

Natomiast nigdy nie widziałam w jego ręku żadnej powieści. Zdaje mi się, że poza Klubem Pickwicka, Madame Bovary i Kuzynką Bietką w ogóle żadnej powieści nie przeczytał. Mówił, że śmiertelnie nudzi go fabuła.

Jednocześnie autorka zastanawia się, skąd u ojca, wywodzącego się z tak ohydnego środowiska, takie nakłady siły twórczej, skąd takie zainteresowania, muzykalność i talent?  Natalia przez długie lata unikała rozmów z córką o swoich przodkach, Gruzji o życiu z wielkim poetą. Otworzyła sie dopiero w 1969 roku. A dlaczego? Córka nie mogła długo znaleźć klucza- jak nakłonić swoją matkę do wspomnień. W końcu wpadła na dość dziwny pomysł- podsunęła jej do przeczytania świeżusieńki nowiuteńki cieniutki tomik reportaży zupełnie nieznanego jej autora. Tak, tak- to właśnie pod wpływem Ryszarda Kapuścińskiego i jego obrazka literackiego o dalekim kraju rodzinnym przodków- Kirgiz schodzi z konia- Natalia otwiera swoje serce i duszę:)

Natalia Gałczyńska długo pracowała jako kelnerka, miała talent do języków- zaczęła zajmować się również przekładami- w końcu również zaczęła tworzyć. Na naszej półce z książkami stoją jej bajki- O wróżkach i czarodziejach.

Na moim blogu Półeczka z książkami recenzja książki- O wróżkach i czarodziejach Natalii Gałczyńskiej

czwartek, 30 października 2008, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/10/30 20:07:50
A ja jak zobaczyłam u Ciebie na blogu okładkę książki także jakby mnie zahipnotyzowała i zapragnęłam ją przeczytać!
-
2008/10/30 22:29:28
Jeśli lubisz biografie o lirycznym zabarwieniu- to jak najbardziej trafny wybór
-
2008/10/31 19:20:06
O tak! Bardzo lubię. Więc muszę zakupić i przeczytać!Dziękuję za polecenie.
-
2008/10/31 20:47:56
A ja pozwoliłam sobie Ciebie odwiedzić:) Nic dziwnego, że lubisz liryczne opowieści- jestem pod wrażeniem wpisu o jesiennych nastrojach:)
-
2008/11/04 08:27:48
Ja też lubię biografie i liryczne opowieści, więc ta książka na pewno przypadnie mi do gustu. Dodatkowo, chętnie dowiem się czegoś o Natalii oraz samym Gałczyńskim. Czasem sięgam po jego poezje. No i chodziłam do szkoły o jego imieniu, nawet kiedyś organizowane było tam spotkanie z Kirą, więc został mi jakiś sentyment :)
-
2008/11/04 20:54:38
Zajrzałam do Ciebie. zapowiada się ciekawie. Fajnie,że nas ciągle coraz więcej. Książki górą!!! A teraz wracając do tematu- biografia Natalii bardzo wciągająca:)
-
2008/11/05 11:39:14
O tak - książki górą! Dzięki za odwiedziny :) Muszę sięgnąć po tą książkę, koniecznie :)
-
Gość: Bulimia, 155.158.42.*
2015/08/21 13:25:41
ale po co ta apoteoza przodków z carskiej, białej Rosji? kiedyś byłoby to nie do pomyślenia! awałow, awaliszwili, książęta, kniazie... po co to? niesmaczne tak chwalić się nieustannie swoimi przodkami, koligacjami, ... nie w dobrym tonie, nie taktowne, to nieustanne wybielanie osoby K.I.Gałczyńskiego, ta chwalba i pomnikowanie rodziców... a fe, nie ładnie. skromność przede wszystkim! i umiar, i szczerość, a nie tuszowanie ciemnych sprawek a chwalenie się ponad miarę "znakomitościami".