Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Całodobowe przedszkola- brrrrr:(((

Przedwczoraj jadąc samochodem usłyszałam taką oto wiadomość- wrocławscy rodzice mogą korzystać już z całodobowego przedszkola dla swoich milusińskich. Z wrażenia omal nie kropnęłam zielonego nissana wytwornie jadącego przede mną. Zaraz stanęły mi przed oczami takie dobrodziejstwa wynalezione w imię dobra dziecka, przyszłości i ludzkości- jak chociażby metalowy stojak-podajnik do butelki dla niemowląt (by mama nie musiała trzymać dzidziusia- to z czasów PRL), chodziki (w krajach skandynawskich zakazane) i inne cuda. No tak- Pomysłowy Dobromir nie śpi i właśnie wpadł na kolejny "cudowny" pomysł. Nie wziął biedny pod uwagę tego, że u dziecka "być" zawsze bierze górę nad "mieć". Dziecko ma oczywiście apetyty i zapędy na najróżniejsze cuda i zabawki. Wystarczy włączyć reklamy przed dobranocką- od razu pokazuje paluszkiem ekran i krzyczy- Chcę to mieć. Właśnie to przerabiam:) Pierwsze słowo mojego rocznego Mikolaja- Da! Jednak mając do wyboru- nowa najwspanialsza zabawka czy rodzice, czas poświęcony na wspólną zabawę- wybierze oczywiście to drugie. Może biedniej, ale bezpieczniej, ciekawiej, lepiej, czego być może nie rozumieją niektórzy rodzice, gotowi poświęcić wszystko i wszystkich na ołtarzu kariery. Ciekawam bardzo,  jaka instytucja będzie musiała powstać kiedyś w przyszłości, której zadaniem będzie leczenie traumy  przedszkolnej lokatorów tej nowopowstałej instytucji. I obym się myliła. Mój Tomek, na pytanie- Czemu lubisz chodzić do przedszkola? odpowiedział kiedyś, jak na mądrego trzylatka (wówczas) przystało- Bo wiem, że zawsze po mnie przyjdziesz. Daje to do myślenia, oj daje:)

czwartek, 15 stycznia 2009, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/01/15 23:53:14
Wiesz co, ja kiedyś też przeczytałam jakiś artykuł reklamujący całodobowe przedszkole, jaki to nie jest wspaniały wynalazek, że teraz nie tylko w dzień, ale i w godzinach wieczornych i nocnych można zostawić dziecko pod "profesjonalną" opieką i oddać się chociażby beztroskiej rozrywce. I też mnie zmroziło, właściwie niemal się wściekłam, chociaż sama jeszcze nie mam dzieci. Nie wiem, kto wymyśla takie rzeczy, ale chyba o psychologii rozwojowej niewiele wie... bowiem tami od lat tyle pisze się o negatywnych skutkach opieki instytucjonalnej, jeśli jest zbyt długotrwała i niepodważalnym znaczeniu więzi emocjonalnej, tworzącej się w toku codziennych interakcji z dzieckiem...
A słowa Tomka - wspaniałe, tyle mądrości jest w nich zawartej! :)
-
2009/01/15 23:57:08
Rzeczywiście, przesada z tym całodobowym przedszkolem. Dziś za nic w świecie nie oddałabym mojej Klary do takiego przybytku, no, ale do takiego stanu świadomości dochodziłam bardzo długą, krętą i wyboistą ścieżką kariery,kilka lat trwało, zanim się opamiętałam, a moje dzieci cierpiały katusze rozłaki z nami. Na szczęście (dla wszystkich) karierę porzuciłam, z pracoholiczki stałam się kurą domową i nareszcie robię to, na co wcześniej nie miałam czasu - jestem MAMĄ na pełnym etacie, a nie na weekendy i na wakacje (a tak niestety bywało:-(((

Pozdrawiam bradzo optymistycznie i zapraszam do mnie - właśnie pakazałam taką jedną książkę, która pozwala fajnie spędzać czas z dzieciaczkami. Jak znam Tomcia, to na pewno mu się spodoba:-)))
-
2009/01/16 13:10:31
czytałam o tym w gazecie...mnie przeraziły argumenty tych rodziców, ja nawet rozumiem, że może być sytuacja losowa, samotna matka, brak dziadków do pomocy (w innym mieście, albo w ogóle nieobecni w życiu dziecka, różnie to przecież bywa), ale tam wyraźnie zaznaczono, że właśnie osoby robiące karierę będą dzieci tam zostawiać...to już może jak muszą, to niech wezmą opiekunkę do dziecka, ale przynajmniej to dziecko we własnym domu będzie, w swoim łóżeczku, ze swoimi książkami, misiami i ulubionym kubkiem na mleko.
-
2009/01/16 13:32:45
Zgadzam się, Chiaro... Wiadomo, że są sytuacje losowe, ale łaśnie w tym tekście, który czytałam już jakiś czas temu najbardziej poraziły mnie wypowiedzi, że to dobre rozwiązanie nie tyle dla sytuacji losowej, tylko np dla rodziców, którzy chcą sobie wyjść gdzieś wieczorem, i wtedy mogą zostawić dziecko na noc w takim przedszkolu i się o nie już nie martwić . Albo oddać je do przedszkola dopiero wieczorem i odebrać rano. I zgadzam się, że lepszym rozwiązaniem w takiej sytuacji byłaby opiekunka, jeśli już.
-
2009/01/16 13:33:20
chyba przedwczoraj najdalej czytałam na Gazecie art. o całodobowym przedszkolu w Warszawie, w którym dziecko zostało pozostawione na 10 dni non stop, ale... odwiediała je babcia i ciotki! szok!
jak można traktować dziecko jak pieska, którego można podrzucić do schroniska na czas wakacji! chociaż to lepsze niż przywiązywanie do drzewa w środku lasu...
-
2009/01/16 14:23:44
Słyszałam, dziecka bym nie oddała ale widziałąm tez kiedyś program o przedszkolach takich w Berlinie i była ukazana inna strona sprawy, którą rozumiem. Sa rodzice, którzy czasem mają imprezę pracową do póżna w nocy, niespodziewany wyjazd, wypadek losowy i w takiej sytuacji dobrze mieć mozliwość zostawienia dziecka w miejscu, które zna, które lubi, gdzie są znajome mu panie. Wtedy to może być fajna przygoda.
Nie rozpatruję tu przypadków ekstremlanych oddawania dziecka do przechowalni.
-
2009/01/16 15:32:23
Każdy "wynalazek" można wykorzystać dobrze i źle. Komputery ułatwiają nam życie, ale niektórzy uzależniają się od gier, przedszkola całodobowe pozwalają zostawić dziecko w znanym i bezpiecznym miejscu kiedy mamy sytuacją kryzysową i musimy wyjść wieczorem, ale mogą byc wykorzystane jako przechowalnia dla zawadzających pociech. Sam pomysł opieki całodobowej nie jest zły jeżeli rodzice korzystają z niej mając przede wszystkim na uwadze dobro malucha :).
-
2009/01/16 15:50:56
No właśnie, ja również jestem w stanie zrozumieć sytuacje wyjątkowe i to, że wtedy takie miejsca mogą zwyczajnie pomóc. Ale niestety, mogą zostać wykorzystywane skrajnie, jako taka "przechowalnia". Może rozwiązaniem byłoby wprowadzenie np. limitu godzin, które dziecko może jednorazowo spędzić w takim miejscu albo limitu liczby dni zostawiania dziecka na noc , żeby uniknąć sytuacji zostawiania w przedszkolu dziecka przez rodziców na zbyt wiele godzin, albo zbyt często.
-
2009/01/16 16:34:44
Żadne limity godzinowe się nie sprawdzą, tego jestem pewna. Wygodni rodzice korzystający (i z biegiem czasu przyzwyczajeni) z takiego rozwiązania i tak się dopatrzą, że ktoś inny "mógł" zostawić maluszka na 17 godzin, to czemu akurat im przysługuje tylko 15???? To, czego w tym wszystkim potrzeba, to przede wszystkim zdrowy rozsądek, a dla zapamiętałych "korzystaczy" polecam kubeł zimnej wody - dla opamiętania.
-
2009/01/16 17:35:59
O tak - kubel zimnej wody, zarówno dla rodziców pozbawionych rozsądku, jak i twórców owych przedszkoli, dla których niewątpliwie to nowa, wzbudzająca zapewne zainteresowanie, forma zarobku. Bo tanie to na pewno nie jest, i jakoś nie sądzę, żeby tworząc tego typu instytucje ktoś kierował się głównie dobrem dziecka.
-
2009/01/16 21:32:43
Wiadomość o tych przedszkolach mnie przeraziła. Pamiętam ze swojego okresu przedszkolnego jedną (!) taką sytuację, gdy rodzice i starszy brat pojechali do dziadka (jakieś 300km) i mieli wrócić następnego dnia (nie wiem, dlaczego mnie nie wzięli ze sobą). Zostawili mnie u sąsiadki (w tym samym bloku, tylko w innej klatce). Mieli wrócić następnego dnia - pamiętam, że nie mogłam spać, ale myślałam o tym, że jeszcze trochę i mama przyjdzie. I nie przyjechała. Pani, która się mną opiekowała powiedziała, że coś im wypadło i przyjadą później. Nie wiem czy to był dzień, czy to było kilka dni... Wiem, że ta jedna sytuacja naprawdę mocno mi się wbiła w pamięć. To jest jedyna rzecz, którą pamiętam z czasów poniżej 6lat. Gdybym sama tego nie pamiętała, to bym nie wpadła na to, jak bardzo może to być straszne, przerażające dla takiego malucha. Współczuję bardzo tym 'zostawionym' :|
-
2009/01/16 21:53:19
Ja mam tylko jedno slowo komentarza: Koszmar! Jak sobie przypomne, jak sama nie znosilam przedszkola, i gdyby mnie ktos zdecydowal sie poslac do calodobowego... chybabym samobojstwo popelnila, jako 5-latka...
-
2009/01/16 22:44:31
Rozuemiem wasz sposob myslenia, ale jednak jestem innego zdania.

Mieszkam w innym kraju, gdzie nie mam rodziny ani przyjaciol. Po wspolnym przyjezdzie, ojciec mojego dziecka postanowil wyprowadzic sie z domu. Widuje mlodego, ale kiedy mu wygdonie. Moja praca nie wymaga duzo podrozy, ale jednak raz na 2 miesiace musze pojechac na szkolenie z noclegiem czy spotkanie na wyzszym szczeblu, ktore odbywa sie poza granicami. I nie mam wyjscia - nie moge nocowac w domu. Co wtedy?Jestem na lasce i nielasce mojego ex. Szef jest wyrozumialy ale to ma tez swoje granice. Takie przedszkole by mi bardzo pomoglo.

Cale zycie samotnej, pracujacej matki (do tego studiujacej!) jest najezone wyrzutami sumienia o czas z dzieckiem. Spedzam go jak najwicej moge, stawiam ja jakosc nie na ilosc i poki co uwazam ze mi wychodzi.
-
2009/01/17 08:03:52
Ależ się dziewczyny rozpisały- większość, jak widzę, zgadza się ze mną. Chyba nic mnie do opisanych placówek nie przekona- na wyjątkowe sytuacje są jednak babcie, dziadkowie ( u mnie się to super sprawdza) ciocie, znajomi, sąsiedzi. Choć i to pozostawia niekiedy niemiły ślad we wspomnieniach (Tyggrysio). U mnie lubiłyśmy chodzić do pani W. albo pani N. Miały zawsze dobre placki albo chruściki posypane szczodrze pudrem. Ale nie każdy miał takie szczęście no i nie były to wizyty na całe dnie albo noce:) Sądzę wręcz, że właśnie korzystanie z tego przybytku tylko od czasu do czasu jest gorsze niż częstsze wizyty tam. Dlaczego? Oto nagle dziecko ma zostać w miejscu, które jest mu całkowicie obce. Nie łódźmy się, że nawet przy takich nadzwyczajnych sytuacjach dziecko będzie pamiętało Panią Krysię, która była miła dla niego 3 miesiące temu- i że za drugim, trzecim razem będzie lepiej. Dziecko zapomina ludzi i miejsca. A każde zostawienie go obcym miejscu powoduje, że wali mu się świat, czuje się opuszczone. Wiem, bo mieszkałam kilka lat daleko od rodziny. Po miesiącu, dwóch- mój Tomek nikogo już nie pamiętał, każda wizyta u rodziny zaczynała się oswajaniem na nowo - i gdy było już dobrze, trzeba było znów odjeżdzac. Najlepszym wyjściem z sytuacji- według mnie- jest układ z nianią dochodzacą- choćby raz na tydzień wizyta u nas i zbawa z dzieckiem, wspólny spacer, zabawa. Skoro stać takie osoby na te przedszkola, które na pewno tanie nie są, to co szkodzi co jakiś czas zapłacić przyszywanej cioci za opiekę nad naszym dzieckiem? Coś za coś niestety. Wtedy w razie wyjazdu, wyjścia, dziecko zostaje w domu, zasypia w swoim łóżeczku, czuje zapach swojej kołderki i nawet jeśli mamy nie ma kilka dni- jest u siebie. Kilka lat mieszkałam daleko od rodziny - bez babci, dziadka, cioć. I jakoś sobie radziliśmy- wiele razy po prostu rezygnowaliśmy z wyjśc. Teraz wiem, że dobra niania jest jak skarb- nam sie udało- gdy przychodzę z pracy, Mikołaj nie chce wypuścić cioci Marii. Aż niekiedy jestem zazdrosna. Swoją drogą któ wydaje pozwolenia na takie cóś?

Agnimagni- wroc- Bardzo współczuję- i wiem, że czasami ludzkie losy są tak strrrasznie pokręcone- obym nigdy nie znalazła się w podobnie trudnej sytuacji- wyraziłaś swoje zdanie, za co Ci dziękuję i do którego masz prawo- mnie jednak trudno w tej kwestii przekonać, podobnie jak Ciebie- co jest zresztą zrozumiałe. Życzę Tobie i Synkowi wszystkiego dobrego- by pewne sprawy się ułożyly a problemy zawsze znajdowały miły koniec. W obcym kraju człowiek czuje się i tak w pewien sposób wyobcowany- zwłaszcza gy nie ma znajomych i rodziny. Serdecznie pozdrawiam
-
2009/01/17 08:10:50
Ależ walnęłam byka- łódź to łódź, ale łudźić sieęto już coś innego . Samo się wpisało automatycznie- za błąd przepraszam i strrrasznie się czerwienię:)))
-
2011/02/05 10:14:00
oj widze dziewczyny że macie w życiu na kogo liczyć
Oczywiscie że rozłąka z małym dzieckiem to porażka dla psychiki dziecka Ale jesli jesteś jedynym żywicielem rodziny i musisz iść w nocy do pracy to to jest chyba jakies rozwiązanie Dodam tylko że podobno słono się płaci za takie dobrodziejstwo a zarobki samotnych matek pozostawiają wiele do życzenia
-
2011/02/05 10:59:43
dodam jeszcze że ojcowie moich dzieci nie żyją Rodziny nie mam Sama jestem w wieku 40+ więc pracy nigdzie nie znajdę ale chcę sie dalej uczyć Może środki unijne otworzą mi szlaban przez te ,,polskie drodi''