Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Co ma Anglik pod skórą

Czyli: Przejrzeć Anglików.Ukryte zasady angielskiego zachowania.

Jakie skojarzenia pojawiają się w mojej głowie na hasło- typowy Anglik? Mam ich kilka- z jednej strony dżentelmen, jak ze starych powojennych ilustracji w dickensowskich powieściach- z laseczką, elegancki, w czarnym cylindrze na głowie, zawsze uprzejmy- „ą ę- bułkę przez bibułkę”, trochę sztywny, co innego myśli, co innego mówi. Z drugiej strony- no cóż, troglodyczny kibic, postrach boisk piłkarskich, po kilku piwach, rozrabiaka jakich mało. No i jeszcze cukierkowa para, sama już nie wiem-  gwiazdorska? sportowa? A może i jedno i drugie - czyli boski David i jego Victoria.

Tyle się nasłuchałam  i naczytałam  od znajomych z Wysp na temat Anglików, że z wielką ciekawością przeczytałam książkę (cegłę! - 600 stron bez jednej stroniczki) Kate Fox o jakże intrygującym tytule. Autorka- sama Brytyjka, dyrektor oksfordzkiego Centrum Badań Spraw Społecznych, antropolog społeczny w ciekawy sposób, z humorem, niekiedy z niemałą dawką ironii, odkrywa  tajemnice  zachowań swoich ziomków, obala mity i wysuwa ciekawe wnioski. Dosłownie- dzieli włos na czworo, wnikliwie analizuje, bada, tropi, przeprowadza wywiady, zaczepia rozmówców na ulicy, wspina się na dachy i obserwuje przez lornetkę, bezczelnie podsłuchuje- a wszystko to dla dobra nauki oczywiście.

Zagląda wszędzie- do salonów, kuchni, talerzy (Na Kontynencie ludzie mają dobre jedzenie, a w Anglii mają dobre maniery przy stole), sypialni, łazienki (analizuje, jaką klapę od sedesu ma klasa wyższa a jaką robotnicza), samochodów (największy porządek w samochodach, czyli przysłowiowy cycuś- glancuś, ma klasa robotnicza, zapuszczony i brudny- należy niewątpliwie do kogoś z klasy wyższej), pubów, ogrodu, środków transportu publicznego, kolejek w sklepach, wyjaśnia, co o człowieku może powiedzieć talerz anteny satelitarnej lub krasnal w ogrodzie.  Wnikliwie analizuje nawet ... lektury kibelkowe poszczególnych klas. Dużo można dowiedzieć się na temat Angielskiego Poczucia Humoru, wartości- jak choćby słynnego Fair play,  uprzejmości, skromności, umiaru, klasowości społeczeństwa. Przynależność do klasy społecznej wynika nie z zamożności czy profesji, lecz z używanego słownictwa, manier, gustu i stylu życia.

Niższa i wyższa warstwa klasy średniej i wyżej, średnia średnia, klasa robotnicza, niższa i wyższa warstwa klasy robotniczej i niżej, arystokracja- uff- jak oni się w tym wszystkim odnajdują?

Książkę mimo jej gabarytów połknęłam w zastraszajacym tempie. Z pewnością spowodowane to było różnorodnością tematów i lekkim piórem naukowca (nie każdy to potrafi). Czytaniu towarzyszyły różne reakcje- oburzenie, komentowanie pod nosem, głośny śmiech, pukanie się w czoło. Zastanawiam się, czy my Polacy doczekamy się tak wnikliwego opracowania na swój temat.

Dla kogoś wybierającego się do UK- lektura obowiązkowa. Dla mnie- pozostającej w kraju, ciekawa podróż na inną planetę. 

 

czwartek, 19 lutego 2009, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/02/19 08:09:47
Zastanawiałam się nad tą książką, ale bałam się, że będzie płytka i nudna. Po Twojej recenzji widzę, że jednak nie ma się czego bać:)
-
2009/02/19 08:22:44
Może to dziwne- ale podczas czytania czasem myślałam o Tobie, bo w końcu angielski i Anglicy to Twój chleb powszedni:) Może odbierałas telepatycznie jakieś sygnały:))) Bardzo ciekawiłoby mnie zdanie osoby bardziej znającej temat- ja nie mam żadnego doświadczenia z mieszkańcami Wysp- o niektórych rzeczach słyszałam od znajomych. Może zatem kiedyś przeczytam twoją recenzję na temat ksiażki. Pozdrawiam.
-
2009/02/19 09:44:52
To była całkiem miła lekturka na dłuższą chwilkę, ale do solidnej pracy naukowej trochę jej brakowało. Niedługo po przeczytaniu rozawiałam ze znajomą zamieszkującą tą wyspę i okazało się, że ona także poczyniła wiele interesujących spostrzeżeń, niketóre były zgodne z tymi książkowymi a niektóre całkiem nowe.
Np. z tym trafianem do domów to podobno nie jest tak trudno, może sami Anglicy nie mają orientacji w terenie?
smietankaliteracka.blox.pl/2008/09/Z-innej-angielskiej-beczki.html#ListaKomentarzy ;)
-
2009/02/19 10:05:15
Rzeczywiście, może być ciekawa. Lekturkę chyba możemy polecić M. i B. - ciekawe jakie będą ich spostrzeżenia.

A tak nawiasem mówiąc, to zapraszam do siebie "na nowe", bo jak ostatni "cielok" skasowałam sobie poprzednie konto i uprawnienia do "Pchlego targu" - kto się torbą urodził, ten walizką, niestety, nie umrze...
-
2009/02/19 18:06:12
Bardzo mnie zainteresowała ta pozycja, bo po prawie rocznym pobycie na wyspach mam parę swoich obserwacji i chętnie bym je z czymś skonfrontowała. A skoro to książka naukowa, ale napisana lekkim piórem, to by było coś dla mnie! Trochę tylko tych 600 stron mnie przeraża, mam nadzieję, że to pióro jest naprawdę lekkie:)
-
2009/02/20 07:25:06
bsmietanka- Ja własnie dlatego po nią sięgnęłam. Rozprawa naukowa- napisana w poważnym tonie, nadętym językiem- raczej by odstraszała czytelników. Prawdą jest fakt, że każdy ma inne doświadczenia, zależy na jakich ludzi trafi. Dziękuję za link

Katja- trzymam kciuki za Twojego nowego bloga. Zmieniam adres - i trochę więcej "wyrozumienia" dla siebie, proszę- każdemu może się zdarzyć:)))))

La_polakuita-pocieszające jest to, że książka jest raczej mała, przy innych wymiarach wyszłoby może z 350 stron- zachęciłam? To nie Shantaram:))
-
2009/02/20 10:12:53
A ja planuję od pół roku zaopatrzyć się w tą książkę, najlepiej w oryginalnej wersji językowej. Ciągle jednak coś innego wpada do koszyka. Teraz na nowo rozbudziłaś mój apetyt :)
-
2009/02/20 12:07:33
Lilithin- jestem ciekawa Twojej opinii- w przekładzie nie uda się nigdy zawrzeć wszystkiego. Z oryginałem- może być jeszcze ciekawiej.
-
2009/02/20 16:16:42
... a jaki jest oryginalny tytuł? Chcę sprezentować pewnemu Brytyjczykowi ;-)
-
2009/02/20 17:09:23
No prosze, to i ja bede musiala sie w nia zaopatrzyc, bo jako mieszkanka Wysp juz od paru ladnych lat uwag wlasnych mam calkiem sporo. Ciekawa jestem, czy pani Fox za typowych Anglikow uwaza jedynie bialych mieszkancow kraju i jak rozroznia warstwy spoleczne wsrod mniejszosci narodowych. Z pewnoscia siegne, by sama sie przekonac, ale oczywiscie, tak jak Lilithin, przeczytam te pozycje w oryginale.
-
2009/02/20 20:13:36
Normalniejsza- tytuł oryginału- Watching the English. The Hidden Rules of English Behaviour.

Chihiro- bardzo jestem ciekawa Twojej opinii. Ja znam tylko kilka przykładów z maili moich znajomych i rodziny- i niektóre rzeczy faktycznie zostały również opisane w tej książce. Czekam zatem na recenzję, kiedyś tam w przyszłości:)
-
2009/02/20 22:19:38
Mam w poczekalni merlinowskiej .... wiem,że trza kupić, ale potem ...
-
2009/02/20 22:23:33
A ja planuje ( nie wiem tylko kiedy ?) zakup takiej książki auf deutsch Carol Kloeppel "Dear Germany" o Niemcach widzianych z perpektywy Amerykanki. I oczywiście "Viva Polonia" Steffena Möllera ... Fajnie jest poczytać o kimś z innej perpektywy !
-
2009/02/21 07:19:42
Larysan- Wszyscy planujemy coś tam kiedyś kupić- Mam ten sam problem. A Twoje propozycje też są godne uwagi- prawdę powiedziawszy- nie słyszałam:(
-
2009/02/21 14:18:24
Mnie sie bardzo podobalo i choc nie miałam raczej doświadczen z brytyjska klasa upper-upper , to wierze autorce na słowo. A jesli zainteresowały cie obyczaje Angolków, to goraco polecam "Jak byc Brytyjczykiem", G . Mikesa, ktrego zreszta autorka tej ksiazki czesto cytuje.
-
2009/02/22 06:47:22
Mamy zatem podobne odczucia- dziękuję za propozycję lektury:)