Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Tajemnica dziesiątej symfonii

Na swoim nagrobku kazał wyryć tylko dwie daty: narodzin, śmierci i dużymi literami – Beethoven. Wierzył, że ludzkość i tak będzie wiedziała, że chodzi o jednego z największych kompozytorów wszech czasów.

Inspirował i nadal inspiruje- ostatnio, udanie zresztą,  na polu literatury. Na okładce Dziesiątej symfonii  majaczy w tle okrągła twarz kompozytora, charakterystyczny nos boksera, głęboko osadzone oczy. Brak jedynie, rzucającej się natychmiast w oczy na portretach mistrza, ciemnej karnacji- Maur, tak zwykł o nim mawiać książę Antal Esterhazy.

Rzadko sięgam po książki tego gatunku. Jeśli jednak napisane są dobrze, pochłaniają mnie bez reszty i nie sposób mnie od nich oderwać. Właśnie taka jest Dziesiąta symfonia – przypomina mi trochę filmy mistrza gatunku, wielkiego Alfreda. Na początku – typowe hitchcockowskie trzęsienie ziemi- a potem- bez żadnego zmiłuj się- choćby na chwilę oddechu, napięcie coraz większe, a każda kolejna strona ciekawsza i bardziej zagadkowa od poprzedniej. Lubię książki z historią w tle, a tutaj w rozmowach przewijają się ciągle nazwiska wielkiego kompozytora, jemu współczesnych, tło epoki i najróżniejsze ciekawostki- a wszystko to w odpowiedniej dawce, bez zbędnych nudnawych ciągutek historycznych. Jeśli dodam do tego jeszcze- makabryczną zbrodnię, tajemnicę przez duże „T”, mnóstwo znaków zapytania, rozrywkę, wartką akcję, ciekawą konstrukcję bohaterów i sprawną narrację- mamy naprawdę dobry thriller, któremu wróżę w przyszłości zainteresowanie ze strony X Muzy.

Emocje budzi już sam tytuł- Dziesiąta symfonia. Niewtajemniczonym zdradzę, że kompozytorzy unikają pisania X symfonii. Ponoć ciąży nad nią tajemnicze fatum, a ten, kto podejmie się takowego wyzwania , wkrótce żegna się ze światem doczesnym.  Wielu słynnych muzyków poprzestało na numerze „9” jakby z obawy, że stanowi ona granicę życia.

Daniel Paniagua- to typowy trzydziestopięciolatek naszych czasów- świetnie wykształcony muzykolog, człowiek błyskotliwy, obdarzony wyobraźnią, znawca przedmiotu, dociekliwy, spostrzegawczy, wysportowany i często bez pieniędzy, skoncentrowany wyłącznie na karierze zawodowej, nie myślący o stałym związku i potomkach. Kiedy pewnego dnia dostaje zaproszenie na prywatny koncert, podczas którego ma być wykonana pierwsza część legendarnej X Symfonii Beethovena, nawet nie zdaje sobie sprawy, że od tej pory już nigdy nic w jego życiu- prywatnym i zawodowym nie będzie takie jak było. Zostaje wciągnięty w historię tajemniczego i okrutnego morderstwa dyrygenta- Ronalda Thomasa. Zaczynają się poszukiwania, mozolne dochodzenie do prawdy, starcia z wielkimi tego świata.  Kibicujemy detektywistycznym poczynaniom Daniela, jednocześnie zauważamy, że nasz bohater- lawirując w meandrach zagadkowych zdarzeń, próbuje znaleźć odpowiedzi na pytania dotyczące jego osobistego życia.

Czy Beethoven napisał X symfonię? Znawcy przedmiotu spierają się na ten temat do dzisiaj. Gelinek wykorzystał temat do napisania książki bądź co bądź rozrywkowej- a nie poważnej prozy obyczajowej. Przedstawił nam swoją tezę- a mnie zainspirował do dalszych poszukiwań.

Autor przedstawił nam Mistrza jako osobę o trudnym charakterze, opryskliwą i egoistyczną. W swoich szpargałach znalazłam taką choćby ciekawostkę. W kalendarzu kompozytora z 1820 roku można przeczytać następującą informację:

17 kwietna: pracę podjęła nowa kucharka

16 maja: kucharka złożyła wymówienie

1 lipca: nowa kucharka podjęła pracę

28 lipca; kucharka uciekła wieczorem

9 września: dziewczyna podjęła służbę

22 października: dziewczyna rzuciła pracę

12 grudnia:- nowa kucharka podjęła pracę

18 grudnia: kucharka złożyła wymówienie

 

Janusz Ekiert- tak pisze o fenomenie dziesiątej symfonii:

Mahler umarł w trakcie komponowania swojej dziesiątej symfonii.

Dvorak skomponował tylko 9 symfonii.

Bruckner ponumerował swoje symfonie od pierwszej do dziewiątej, ale tę, która mu się nie spodobała, skomponowaną wcześniej, opatrzył numerem "0". A więc w rzeczywistości napisał 10 symfonii, ale umarł i nie zdążył skomponować finału dziewiątej, a faktycznie dziesiątej symfonii.

 Beethoven skomponował 9 symfonii i ani jednej więcej.

Schubert umarł w trakcie komponowania dziesiątej symfonii, choć ósmą pozostawił kilka lat wcześniej niedokończoną, nie wiadomo dlaczego- tajemnicę zabrał do grobu.

 

 

Krzysztof Penderecki poinformował, że w ciągu najbliższych 20 lat będzie komponował zamówione opery i symfonie. Ale dziesiątej nie napisze.

Źródła zdjęć- Wikipedia

Książkę polecam nie tylko miłośnikom gatunku, ale również tym, którzy na historię, wielkich tego świata i ich poczynania potrafią spojrzeć z przymrużeniem oka:)

 

niedziela, 01 lutego 2009, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/02/01 18:57:19
Czasami miło jest się zrelaksować przy takiej książce. Jak następnym razem będę miała na to ochotę, wiem już, że "Dziesiąta symfonia" powinna być w sam raz :)
-
2009/02/01 20:58:27
Miałem nie sięgać po kolejne wersje "Kodów Leonarda da Vinci", "Piątych Ewangelii", "Szyfrów Szekspira" itd, itp. Ale po twojej recenzji na pewno sięgnę po "Dziesiątą symfonię". Pozdrawiam.
-
2009/02/02 13:15:11
Chociaz to nie jest ksiazka w moim stylu, to brzmi naprawde ciekawie. Wielce wciagajaca jest Twoja recenzja, swietnie napisana!
-
2009/02/02 20:12:53
Zgadzam się, fantastyczna recenzja! I pomyśleć, że kilka dni temu obmacywałam tę książkę w empiku... ;) teraz wiem, że warto przeczytać :)
-
2009/02/03 13:12:43
Dziękuję za pochwały- no cóż próżna jestem:)))- a Wam życzę miłej lektury:)))
-
2015/04/23 19:11:58
Dymitr Szostakowicz napisał 15 symfonii!!! Po dziesiątej, napisanej po II wojnie światowej, trzymał się dobrze i żył jeszcze 30 lat!!!!!
-
Gość: Emilia 1997, *.koscierzyna.vectranet.pl
2015/06/20 01:07:44
zakochałam się w tej ksiązce. I tyle powiem.
Bardzo dobra recenzja :)