|
Ostatnie wpisy
![]() Wypromuj również swoją stronę
|
Blog > Komentarze do wpisu
Lektor - Bernhard Schlink Zaczęłam czytać szybko, zachłannie, łakomie wręcz. Jakby trochę ze strachu, że cały ten szum wokół filmu i oskarowego misz-maszu odbierze mi radość odkrywania. Dosłownie wszędzie, we wszystkich mediach, od kilku dni ciągle ktoś oskubywał moją książkę z tajemnicy, z nieznanego - co przez kilka godzin miało być tylko moje. A ja tak nie lubię. Bo można mówić o czymś nie zdradzając za dużo, zachowując dystans. Na szczęście wiele mi oszczędzono, a każda strona tej książki udowadniała, że film, jaki to on nie będzie, i tak zyska w moich oczach tylko miano ubogiej krewnej. Bo Lektor, dla mnie , to książka przez duże K. Piętnastolatek zakochuje się w kobiecie dwadzieścia lat starszej. Hanna jest konduktorką tramwajową i niechętnie mówi o sobie i swojej przeszłości. Młodego kochanka traktuje z góry - nazywa go chłopczykiem, niekiedy ma niepohamowane wybuchy agresji, których nijak nie można wytłumaczyć. Zawsze przed miłosnym spełnieniem każe sobie czytać na głos. Pewnego dnia wyjeżdża z miasta bez słowa pożegnania. Kochankowie spotykają się po latach na sali sądowej- Michael jako student prawa, Hanna na ławie oskarżonych. W tym momencie pojedyncze elementy tej całej rozsypanki zaczynają się układać w logiczną całość. Proza- rzeczowa, konkretna, bez zbędnych tkliwości, taka na dystans. Bardzo niemiecka. Krótkie i proste zdania. A jednak przenikająca do szpiku kości. Nieważne, czy narrator opisuje scenę miłosną, romantyczną wycieczkę rowerową, czy już sam proces. Opowiada rzeczowo, czasami jakby był tylko obserwatorem wydarzeń, a nie ich bezpośrednim uczestnikiem, jakby to jego nie dotyczyło. Dziwne uczucie- z książki bije pewien spokój, opanowanie, a we mnie mnóstwo emocji- smutku, niekiedy oburzenia, wzruszenia, zdziwienia. I wielka ciekawość- ogromna - do samego zakończenia, które tak bardzo mnie zaskoczyło. Wina, sumienie, zdrada, godność, kara. Te zagadnienia przewijają się przez całą książkę. Ocenie moralnej podlegają związek Hanny, dojrzałej kobiety z chorowitym piętnastolatkiem, dalej - jej ciemna przeszłość w obozie koncentracyjnym, analfabetyzm i związane z nim trudne decyzje. Bo przecież tylko dlatego, że Hanna nie umiała pisać, że chciała chronić samą siebie, swój wstyd, strach przed upokorzeniem, kobieta dokonywała zaskakujących wyborów w swoim życiu, które były brzemienne w skutkach. Sam autor, rocznik 1944, podjął się tematu dla Niemców bardzo bolesnego i trudnego. Próba oceny i rozrachunku ostatniej wojny, osądzenia tych, którzy brali udział w zbiorowym szaleństwie. Winni, niewinni. Obojętni, nieobojętni. Michael reprezentuje tu pokolenie, które nie brało udziału w rozszerzaniu przestrzeni życiowej dla rasy panów. Było to pokolenie, które wzrastało już po wojnie, pokolenie rozliczające. Trzeba skazywać i już - stało na takim stanowisku. Jednak, kiedy Michael odkrywa na ławie oskarżonych Hannę, zaczyna się motać. W przeciwieństwie do swoich rówieśników stara się zachować dystans do szybkich i powierzchownych procesów sądowych. Co więcej - chce zrozumieć, wczuć się w ich sytuacje. Waha się - przeszłość, osąd, kara, wybaczenie. Schlink w pewnym sensie przestrzega przed wysuwaniem pochopnych wniosków, dokonywaniem szybkich i jednostronnych ocen, uświadamia nam jak skomplikowana i delikatna to materia. Książka oryginalna pod względem tematu i stylu. Na długo pozostaje w pamięci. Odkrywa na nowo starą prawdę, że miłość w życiu człowieka często nierozerwalnie związana jest z bólem, cierpieniem i smutkiem. Zastanawia mnie jeszcze jedno - ciekawa jestem na ile cała ta historia Michaela i Hanny jest czystą fikcją literacką, i czy ma w sobie jednak jakieś elementy autentyczne. Może jakieś wątki osobiste? Jeśli tak - to czapki z głów przed autorem - za szczerość i odwagę. Przeczytajcie, zanim obejrzycie na ekranie:) Wydawnictwo MUZA wtorek, 24 marca 2009, be.el
Komentarze
lilithin
2009/03/24 15:38:09
Kolejna recenzja "Lektora", kolejny głos zachęcający do kupna :)
2009/03/24 22:22:55
Super recenzja, podziałała na mnie bardzo zachęcająco, jak zresztą większość Twoich recenzji. Zaglądając do Ciebie, zastaniawiam się, jak Ty kobieto znajdujesz czas na czytanie, bo u mnie zastój ostatnio - chyba mam stres z powodu otrzymanej kilka dni temu propozycji pracy...
2009/03/25 14:00:40
Same pochlebne recenzje zbiera "Lektor" więc na pewno i ja się skuszę na tę pozycję. Wcześniej czy później ale na pewno ta książka w moje ręce trafi...:)
Pozdrawiam :) 2009/03/26 20:29:17
Be.el - ale film jest bardzo dobry! Odrobinę inny niż książka, ale przecież nie można czynić z tego zarzutu ;-) Dodam tylko, że powieść jest dużo bardziej dla Hanny łaskawa, przecież ona w więzieniu czyta "Banalność zła" H. Arendt czy teksty Borowskiego. W filmie raczej to postać dość ograniczona, niemądra, raczej prymitywna, obdarzona zdumiewającą zdolnością wyrzucania z sumienia i pamięci własnych czynów. Aż sobie myślałam, że Kate Winslet jest zbyt dobra, zbyt wieloznaczma do tej roli....A książka świetna, na inny sposób, ta chłodna, surowa, przezroczysta narracja bardzo mi się podobała.
2009/03/27 07:34:02
Lilithin. Montgomerry, Paulina 654- Naprawdę warto! Po trzykroć WARTO!!!!
Katja- dziękuje. Jak miło:) A czasu nie mam, jak zwykle. Po prostu siedzę na klockach różnej wielkości i zabawkach, samochody Toma i Mikołaja plączą mi się między nogami, patrze na świat przez brudne szyby i czytam czytam- choć przyznaję czasem z dużymi wyrzutami sumienia:) Hanyszka- jak już opublikowałam tekst i go przeczytałam na drugi dzień- to pierwsze co pomyślałam było, że mi się pewnie dostanie od kogoś , kto film już widział. No i proszę, a nie mówiłam. Przyznaję - filmu nie widziałam , ale książka jest tak dobrze napisana, w marcu dla mnie - książka-książek, że nie wyobrażam sobie, że film jej dorówna. Ale obiecuję, że jak obejrzę i zmienię zdanię, odwołam to co napisałam:) |