Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Igrzyska Śmierci - Suzanne Collins

 

Z pewnym wahaniem zabrałam się do czytania tej książki. Kto mnie podczytuje, wie, że raczej rzadko sięgam po tego typu literaturę. Tymczasem książka mile mnie zaskoczyła. Ja natomiast zaskoczyłam najbliższe otoczenie - bo im bliżej końca, tym coraz dziwniejsze rzeczy działy się ze mną i w ogóle z naszym uporządkowanym wielkopolskim domem. Robota nie szła, przypaliłam obiad, co rusz słyszałam - Mamo mówiłaś, że nie obgryza się paznokci (przysięgam, że nigdy tego nie robię!), gadałam do siebie, komentowałam. Gdy zostało mi pięć ostatnich rozdziałów, bez serca wpakowałam za widoku maluchy do łóżka (Mamo!!!) I tyle. Bo musiałam skończyć. Taka jestem wstrętna mamica molica książkowa. Przyrzekam - już nigdy więcej. No, chyba że pojawi się kolejny tom tej serii. Ale na razie cicho sza, w weekend wybieram się z Tomkiem w ramach rekompensaty na lody - i tyle. Powiem krótko - warto było!

Z rezerwą podchodzę do książek pod niebiosa wychwalanych na okładce. Stąd też mój początkowy dystans. Jednak już pierwszy rozdział chwycił mnie w swoje macki i nie puścił. Podczas czytania automatycznie przemykały przez moją głowę skojarzenia - coś jakby z Orwellowskiego Roku 1984, Fahrenheit 451, Truman show, nie wspominając już naszego telewizyjnego Big Bradera,  nie - krwawego, ale wywołującego taaaakie emocje w tłumach przed telewizorami. Bo w książce Suzanne Collins historia zatoczyła koło. Świat się wywrócił do góry nogami. W nowo powstałym państwie ludzie, by przetrwać, zajmują się zbieractwem i łowiectwem, jak nasi praprzodkowie. Jednocześnie człowiek ma do dyspozycji najnowsze technologie, latają poduszkowce, medycyna radzi sobie ze wszystkimi chorobami. Nowe państwo jest łaskawe tylko dla bogatych, a tych jest niewielu. By uniknąć zamieszek, co roku Kapitol organizuje Igrzyska Śmierci. Z dwudziestu czterech trybutów przysłanych z dwunastu dystryktów przeżyć może tylko jeden. Na oczach rozentuzjazmowanych tłumów młodzi mordują się nawzajem, a stawką jest... życie. Książka wciąga niesamowicie, autorka co rusz zaskakuje, niczego nie można przewidzieć - chyba że kolejną niespodziankę. Rozdziały zbudowane są tak, że na końcu wszystko obraca się o 360 stopni, no i koniecznie trzeba kontynuować lekturę, bo ciekawość pożera niemiłosiernie. Książka - mimo, że traktująca o jakichś futurystycznych czasach i wydarzeniach - poniekąd bardzo prawdziwa. A prawda o nas samych jest nieznośnie bolesna. Na ile znamy samych siebie, jakie złe instynkty i siły drzemią w nas? Człowiek jest zagadką dla samego siebie i nie wiadomo, jak postąpi w ekstremalnych sytuacjach. Czy zachowa godność, honor, czy przeistoczy się w bestię? Nic się nie zmieniło, mentalność ludzka jest wciąż taka sama - tłumy, tak jak w czasach starożytnych, pragną igrzysk i chleba - tyle że zamiast gladiatorów są w książce młodzi ludzie - bez żadnego bitewnego przygotowania. Zmieniły się tylko rekwizyty - obok tradycyjnych łuków, noży są noktowizory, nowoczesna broń. I tak jak kiedyś w Koloseum, tak tu, na arenie, walczy się na śmierć i życie, a żądni krwi widzowie (czytelnicy?!)  obstawiają zakłady, kto wygra. Oby ta książka pozostała tylko fikcją literacką... 

wtorek, 26 maja 2009, be.el
Komentarze
2010/03/10 09:58:04
Witam serdecznie. Od jakiegoś czasu zaglądam na tego wspaniałego bloga w poszukiwaniu dobrych książek. Dzięki temu ostatecznie zostałam zachęcona do przeczytania Igrzysk Śmierci, którymi jestem absolutnie zachwycona. Właściwie to wysłuchałam audio booka w wykonaniu znakomitej Anny Dereszowskiej. Wysłuchanie Igrzysk Śmierci zajęło mi dwa dni, a kolejnego tomu W Pierścieniu Ognia kolejne dwa dni. Z niecierpliwością czekam na tom trzeci.
Suzanne Collins okazała się być pierwszą autorką, która była w stanie oderwać mnie od sagi Zmierzch Stephenie Meyer. Sagi, poza którą nie widzę świata.;) Obawiałam się, że już nic nigdy nie będzie w stanie mnie zachwycić tak, jak wspomniana saga, ale jednak. Suzanne Collins dokonała tego.
Będąc już po pierwszej fazie zachwytu nad sagą S.Meyer i S. Collins, poszukuję równie dobrych książek. W zasadzie chodzi mi o podobne doznania - fascynację, totalnie pochłaniające emocje i element nierealności. Czy mogłabym prosić o polecenie mi podobnych tytułów, które równie silnie byłyby w stanie mnie zafascynować?:)
Pozdrawiam serdecznie.