Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Portrety Astrid Lindgren - Jacob Forsell, Johan Erseus, Margareta Stromstedt

Czegokolwiek tu nie napiszę o szwedzkiej pisarce, ta i tak pewnie z obłoków popatrzy na mnie z politowaniem, zrobi jedną ze swych śmiesznych min, może nawet pogrozi palcem, albo da prztyczka w nos - abym już zeszła na ziemię, abym przestała piać peany na jej cześć i potraktowała ją jak człowieka z krwi i kości. Po przeczytaniu książki Portrety Astrid Lindgren jestem skłonna uwierzyć, że to całkiem możliwe:) Ale nie pisać z patosem o niej - to będzie trudne - bo pani Lindgren była już legendą za życia. Przeżyła 94 lata.  Taka osoba nie odchodzi ot tak sobie - ona i jej postacie tkwią w nas, przypominają nam nasze dzieciństwo - właśnie takie odnoszę wrażenie - że jej duch nieustannie gdzieś tu krąży. 

Szczerze mówiąc, naprawdę bardzo mało interesuje mnie moja własna osoba. Prawie zawsze jestem równie zdumiona, kiedy czytam o tej Astrid Lindgren, To nie jestem ja. Do licha, ani ze mnie taka znana postać, ani pomnik narodowy. Ja pozostałam wiejską dziewczyną z Vimmerby. Tylko trochę starszą i bardziej rozumną.

Portrety to zbiór 263 fotografii - wybranych z tysięcy zdjęć, czasem całkowicie nieznanych, zrobionych przypadkowo. Zdjęcia rodzinne z prywatnych zbiorów, z gazet, agencji fotograficznych, obrazy, karykatury. Opatrzone krótkimi notkami biograficznymi. Wyłania się nam osoba bardzo bliska, przyjacielska, spokojna, bez szaleństw, z życiorysem takim jaki ma każdy z nas - z pochmurnymi i słonecznymi dniami. Żaden nadczłowiek, kobieta z dużym poczuciem humoru, lubiąca wygłupiać się, bez kozery wspinająca się niczym dziecko na drzewo, gotująca, jak każda babcia, dżemy dla swoich wnuków. Pod koniec życia zaangażowana w sprawy polityczne i społeczne - szczególnie wtedy, gdy były zagrożone prawa człowieka, zwłaszcza dzieci.

Fotografie ukazują nam wszystkie etapy życia wielkiej Astrid. Od wiejskiej dziewczynki ze Smalandii do pisarki dla dzieci znanej na całym świecie, której książki, stały się obok Ikea i Volvo, chyba najbardziej rozpoznawalnym szwedzkim produktem. Astrid Lindgren nie ma konkurencji. Jej opowieści można przeczytać w 86 językach, a nakłady książek przekroczyły 80 milionów. Jest więc dzieciństwo - bezpieczne, swobodne, niewinne, pełne zabaw, brawury, dziecięcych chichotów i radości. To właśnie z niego Astrid Lindgren czerpie inspirację do swoich książek, postaci, ich zachowań i przygód. Smutny okres dojrzewania panny Ericcson, niechciana ciąża w wieku lat 18, oddanie synka do rodziny zastępczej na 3 lata, nędzna egzystencja w Sztokholmie, w tym głód, samotność, bezradność. Małżeństwo ze Sturem Lindgrenem. Rodzi się córka. Gdy Karin ma siedem lat i choruje, prosi mamę, by ta opowiedziała jej o Pippi. Kilka lat później, podczas choroby, Astrid leży unieruchomiona w łóżku ze złamaną nogą i spisuje historie o dziwacznych pomysłach małego urwisa. Jest to początek jej pisarskiej kariery.

Oglądam zdjęcia. Od momentu pojawienia się książki w domu - często mi towarzyszy. Kto ją przeczytał i obejrzał, rozumie, że nie sposób się od niej oderwać. Kiedy skończę, zaczynam od nowa. Astrid na zdjęciach ma różne oblicza. Raz poważna, zamyślona, z zawadiackim uśmieszkiem; tu znowu starsza pani patrząca z pobłażliwością w stronę wycelowanego w nią obiektywu. Ile ta Astrid ma w sobie z bohaterów, które jako dziecko uwielbiałam? Ile ma fantazji Pippi? Zastanawiam się, czy jako dziewczynka też umazałaby swoją twarz kremowym tortem. Hanna i Samuel August pewnie wybaczyliby jej to. Ale kłamstewka w stylu Pippilotty Viktualii Firandelli Złotomonetty, córki Efraima  Pończochy, na pewno by nie przeszły. Czy ta Astrid ze zdjęć miała w sobie dzikość jak Ronja, córka zbójnika? A ile smutku i nostalgii, co bracia Lwie Serce czy biedne sieroty z Południowej łąki? Sonja, u której Astrid robi zakupy, mówi - Ja wiem, że Pippi to jesteś przecież ty.

Spodobało mi się zdjęcie z ilustratorką Ilon Wikland, z którą Astrid współpracuje kilkanaście lat. A jak to się zaczęło? Młodziutka Ilon jest uciekinierką z Estonii. Pewnego dnia zjawia się u pisarki z niemowlęciem na ręku i próbkami prac. Dwa razy ilustratorka przemyca też postać Astrid do jej książek. Raz gra mały epizod w filmie w filmie. Ale nie zdradzę Wam tytułów. Może sami znajdziecie?

Zdjęcia, mnóstwo zdjęć. Kolorowe, czarnobiałe, nadgryzione zębem czasu. Astrid pokazuje język - jak Einstein. Tu znowu wspina się na drzewo. Huśta się na huśtawce. Słucha opowiadania z walkmana i robi śmieszne miny. Bawi się z dziećmi. Zdjęcie, na którym w wieku 90 lat zwija palce w małe okularki, zostaje zdjęciem roku 1997.

Jest w tej książce kilka zdjęć, które mnie po ludzku mnie wzruszyły.

Astrid z przyjaciółkami - 1924 rok. Wszystkie rozbawione, patrzą ufnie w przyszłość. Mają marzenia, plany. Za dwa lata panna Ericsson będzie musiała szybko dorosnąć i stawić czoła ogromnym trudnościom - w przyszłości - również małomiasteczkowej mentalności.

Astrid z Lassem. Jest rok 1928. Szczęśliwa mama odwiedza swego synka u rodziny zastępczej w Kopenhadze. Spędza tam najczęściej półtorej doby. Bardzo tęskni za malcem. Pewnego dnia nie zwalnia się z biura, tylko cichaczem wymyka się, by znów wyruszyć do Danii. Za ten postępek wylatuje z pracy.

Gęsto postemplowany paszport młodej panny Ericsson. Wszystkie pieniądze odkłada na podróż tam i z powrotem. Dzieci pisarki po latach wyznają, że mama kochała ich tak, że aż trzeszczało.

Zdjęcie ze skinem. Wiekowa już Astrid trzyma młodego chłopca za szelki i surowo wymawia słowa: Teraz masz już skończyć z tym skinowaniem -  zdjęcie, przyznaję, wbiło mnie w fotel:)

Jest rok 1989- Astrid podczas wizyty w Rosji, gdzie zresztą jest uwielbiana, radośnie tańczy na Arbacie w Moskwie.

Słynna fotografia Jacoba Forsella - Astrid ma wówczas 80 lat. To twarz pokryta siateczką zmarszczek. Dobra i mądra, pełna matczynego ciepła. Znajdziemy ją na okładce książki.

Fotograficzna historia opowiedziana przez Jacoba Forsella i Johana Erseusa  zatoczyła koło. Wszystko w życiu Astrid sprowadza się do dzieci i jej dzieciństwa. Jako staruszka ciągle wraca do przeszłości. Ze Stiną i Ingegerd potrafi się tak zaśmiewać, że wszystkim paniom spadają czapki. Wspominają swoje pogodne i wypełnione zabawami dzieciństwo - myśmy nawet nie mogły przebierać rzepy, żeby nam nie było wesoło. Oprócz zdjęć znajdziemy tu również esej osobistej przyjaciółki i biografki pisarki - Margarety Strömstedt - Portret wewnętrzny Astrid. Ta książka  to prawdziwa perełka - fascynująca historia pewnego życia - osoby niezwykle skromnej, odważnej i mądrej. Polecam - nie tylko fanom Astrid Lindgren.

Więcej informacji o książce i zdjęciach, jak również ciekawe linki znajdziecie tutaj- http://lindgren.pl/ 

sobota, 16 maja 2009, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: