Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Rumunia. Podróże w poszukiwaniu diabła - Michał Kruszona

Moje pierwsze wrażenia? Siedziałam długo w  wygodnym fotelu i oczarowana oglądałam zdjęcia - czarnobiałe i te bajecznie kolorowe. Jest ich tu całe mnóstwo. Kartka po kartce, cierpliwie i ...zachłannie. Obrazy malowane na szkle, świat Cyganów cerkwi, pstrokaty wesoły cmentarz, świniobicie, pasterze. Prawdziwy kulturowy misz-masz, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Trudno opisać słowami - trzeba zobaczyć. Utkwiło mi zdjęcie z lekcji biologii w szkole polskiej w Nowym Sołońcu. Może dlatego, że sama jestem nauczycielką. Starsza pani w chustce na głowie wykłada dzieciom lekcje o funkcjonowaniu mózgu ludzkiego. Bo cóż ja wiem o Rumunii? Niewiele. Jest w Europie, ale tak jakoś mi osobiście daleko do niej. Mogłabym powtórzyć jedynie kilka utartych stereotypów. Grzebię w mojej pamięci i szukam książki jakiegoś rumuńskiego pisarza. Pustka. Zapomniałabym - Dralula, Vlad Tepes, czyli Palownik, bo uwielbiał wbijać swoich przeciwników na pale. Poza tym - nic więcej. Znam jednak opinie ludzi, którzy kiedyś byli w Rumunii- zachwyceni, pod wrażeniem tego magicznego miejsca, a może nawet ...zaczarowani przez diabła, którego szuka od kilku lat autor książki? Nie wiem, czy odnaleźliby w tej książce swoją Rumunię - bo Podróże w poszukiwaniu diabła - to bardzo osobisty i subiektywny zapis wrażeń, refleksji z wielu wypraw. Zawiodą się ci, którzy będą oczekiwali jakichś głębokich analiz, wywodów i prównań. Książka jest swego rodzaju zbiorem reportaży z wielu, ponad trzydziestu, wypraw do tego kraju, a tym co łączy kolejne relacje - jest motyw diabła, który miał sobie upodobać to magiczne miejsce. Można pokusić się (!!!) nawet o stwierdzenie, że w Rumunii dobrze trzymać sztamę z Aniołem Stróżem, bo nigdy nic nie wiadomo. Autor bawi się tym swoim prywatnym śledztwem, wszędzie dopatruje się ingerencji duchów dobrych, duchów złych- i tak trzeba czytać tę książkę, trochę z przymrużeniem oka, trzeba dać się wciągnąć w te poszukiwania.

Rumunia, ziemia przesiąknięta duchem świętym i innymi duchami, o których lepiej nie myśleć. Zadawać za wiele pytań na ich temat też nie warto, aby nie kusić losu.

To swego rodzaju impresje - czasem bardzo szczegółowe, innym razem pobieżne -nie odbieram tego jako czynności zaplanowanej. Raczej - Kruszona dał nam tyle, ile sam dostał. Mimo, że pisze o Rumunach:

Rumuni to ludzie szczerzy i gościnni, bardziej niż inne ludy, o których wygłasza się podobne opinie.

A to, co nam ukazał i tak wystarczy, by posmakować innego świata.  Nie tak łatwo w końcu przeniknąć do życia innych ludzi.

Wieśniacy częstują go kawałkiem ogolonej i posolonej skóry świeżo ubitego świniaka. Nieboszczyk w trumnie otwiera oczy, porusza ręką i przemawia do autora. Wprawia w zdumienie cmentarz w Sapinta, pełen kolorowych płaskorzeźb, z epitafiami, na których krótkie śmieszne teksty opowiadają o życiu zmarłych. Odwiedza w niedostępnych wioskach starowierców,  brodatych jak ich przodkowie, niechętnych cywilizacji. Obserwuje życie Cyganów w ich nędznych chatach.

Kruszona pisze - Ja znam wiele Rumunii, nie jedną. Zdaję sobie sprawę, że żadna książka nie jest w stanie odkryć wszystkiego. Autor skierował moje zainteresowania, być może na chwile tylko,  w stronę tego dziwnego miejsca na ziemi. Pojawia się marzenie, by pojechać i samej zobaczyć. Ciekawa jestem jaka byłaby  moja Rumunia?

Wryło mi się w pamięć jedno z ostatnich zdań tej książki, cytat:

Duma kogoś, kto urodził się w jednej z kultur pomniejszych, zawsze jest raniona. [Emil Cioran - pisarz rumuński (1911-1995)]

Wydawnictwo Zysk i S-ka

środa, 13 maja 2009, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/05/13 09:18:46
Kiedy przeczytałam "Afrykę" Kingi Choszcz biorąc do ręki "Rumunię" spodziewałam się czegoś podobnego. I spotkało mnie wielkie rozczarowanie. Sądziłam że dowiem się czegoś czego nie ma przeciętnych przewodnikach Pascala o kraju do którego się wybieram. A tu ... duchowe przeżycia! Diabły jakieś ! i opisy takie że zaczęłam wątpić czy aby na pewno chcę tam jechać. Ale chcę i zdania nie zmienię. I też chcę zobaczyć kolorowy cmentarz w środku wioski i uciekać przed Cyganami. A apn Kruszona jak się okazało ... mieszka kilka kilometrów ode mnie :)
-
2009/05/13 13:15:03
Diabły mnie nie dziwią, bo są w tytule:))) Książka mi się podobała. Teraz czyta mój mąż i ma podobne odczucia. Tak z książkami bywa - jednym się podobają, innym nie:)
-
2009/05/13 13:26:25
Gdzieś czytałam już recenzję tej książki, ale mało pochlebną ;) Teraz Ty na nowo rozbudziłaś moją ciekawość.
-
2009/05/13 21:11:32
No właśnie - czyli jest to kwestia gustu. Ja dotarłam do książki po zachęcającej rozmowie z koleżanką geografką. Najlepiej przeczytać fragment i wtedy wie sie, czy między książką a czytelnikiem wytworzy się chemia:)
-
2009/05/14 17:52:46
A ja myślę, że mogłaby mi się ta książka spodobać :) Chyba się skuszę... Rumunię znam tylko w niewielkim stopniu, w czasie swojego krótkiego pobytu nie zdążyłam wniknąć w jej głębszą warstwę, jednak jakiś swój obraz i wrażenie mam. Tym chętniej przeczytam, brzmi interesująco :)

A w Muzeum Etnograficznym w Warszawie jest wystawa chyba na podobny temat : Wampiry, strzygi i spółka: "O ludowych metodach zapobiegania i przeciwdziałania powrotom zmarłych z zaświatów opowiada wystawa 'Wampiry, strzygi i spółka' przygotowana przez Muzeum Wsi Banackiej w rumuńskim Timiszoarze."
-
2009/05/14 20:13:07
Czytałam, czytałam - bardzo mi się podobała, zresztą ma własną i wiem, że kiedyś wrócę do niej...