Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Ada albo Żar. Kronika rodzinna - Vladimir Nabokov

Adę czytałam długo. Nie jest to książka na chwilę, nie jest to książka na szybkie czytanie. Trzeba delektować się słowem, trzeba uważać, by nie zgubić się w licznych dygresjach, opowiastkach – wtrąceniach niby przypadkowych – a o to w tej książce całkiem nietrudno.  Przyznaję – sięgnęłam po Kronikę rodzinną z ciekawości. Oczekiwałam skandalu a’la słynna Lolita. Zachowałam się jak pensjonarka, przed którą rodzice chowają zakazane książki na najwyższych półkach. Jednak całkiem spokojnie, bez wypieków na twarzy przeczytałam tę książkę – a jakże – o seksie, w dodatku zakazanym, bo między rodzeństwem. O miłości również. Tylko czy w dzisiejszych czasach jest coś, co nas może jeszcze zaszokować i zgorszyć?    

 

Pięć części w opasłym ponad 700-stronicowym tomisku. Historia bierze swój początek w XIX wieku, kiedy to dwie siostry – Aqua i Marina poślubiają dwóch kuzynów – Demona i Daniela. Dalej mamy romans Mariny z Demonem i syna z tego związku - Vana (Iwana). Ada albo żar to prawdziwa kronika rodzinna, saga, coś w rodzaju słynnych Forsythów Johna Galsworthyego. Mnóstwo postaci- z najdrobniejszymi szczególikami z ich życia, koligacje rodzinne, przyzwyczajenia, romanse. Demon, Daniel, Marina, Aqua, Mlle Larivière, Blanche, Bouteillan, Monsieur Rack, Andriej i Dorothy Vinelander, Percy i Cordula de Prey, Kim Beauharnais, dr Krolik, Alsonso, Eric van Veen... To tylko niektórzy z nich. Autor poświęca każdemu mnóstwo uwagi. Na chwilę wypadają z gry, po to tylko, by za chwilę znów powrócić. Od tej różnorodności może rozboleć głowa.

 

W końcu najważniejszy element tej powieści – uczucie Ady i Vana. Gdyby tak zliczyć strony, na których opisana jest ich miłość – to nie stanowią one dominanty w całej tej historii, a właściwie różnych opowieściach, czasem od siebie oderwanych, beż żadnego powiązania. Wiele wody upłynie w rzece od pierwszego pocałunku 12 letniej Ady i 14-letniego Vana, ich wspólnego lata w 1884 roku. Wiele się wydarzy. Ich przelotne romanse, drogi, które co rusz się schodzą, to rozchodzą, protesty rodziny, ślub Ady z bogatym hodowcą bydła z Arizony, nieszczęśliwa miłość Lucette do Vana, poszukiwanie sensu życia, filozoficzne i psychologiczne rozważania, w końcu wspólne życie po śmierci męża i rodziców Ady – od 1922 roku. W piątej ostatniej części – Van spogląda za siebie. Są lata 60-te XX wieku. Widzimy pana z brzuszkiem i kobietę – matronę, w pofarbowanych włosach, czarnej sukni z jedwabiu, wbitą w gorset. Czy coś mnie w tej książce zgorszyło? Nie – nic takiego nie miało miejsca. Książka powstała 40 lat temu – była to inna epoka, inna obyczajowość, naprawdę inny świat. Zresztą Ada i Van rozpoczęli swój romans w nieświadomości, długo nie zdawali sobie sprawy z tego, że tak naprawdę są przyrodnim rodzeństwem. Powieść pełna jest emocji, namiętności. W niektórych miejscach, pozwolę sobie na to określenie – jest po prostu bardzo, ale to bardzo sexy.  

 

Ada, kiedy jej jedwabista grzywka dotykała jego sutek lub pępka, zdawała się czerpać radość z tego, że robi wszystko, by wprawić w drżenie mój dzisiejszy ołówek i by w tej groteskowo odległej przeszłości jej niewinna siostrzyczka zauważyła i zakonotowała sobie to, nad czym Van nie mógł zapanować. Dwadzieścia łaskoczących palców wesoło wpychało teraz zgnieciony kwiat pod gumkę jego czarnych spodenek. Jako ozdoba kwiatek nie miał zbyt wielkiej wartości , a jako zabawa było niestosowne i niebezpieczne. Otrząsnął się ze swoich pięknych dręczycielek, i odszedł, idąc na rękach, w czarnej masce na karnawałowym nosie. (str.251)

 

Wewnętrzne monologi, listy, liczne intrygi, tysiące szczegółów i szczególików, wspomnienia, aluzje, metafory – wszystko to tworzy dość specyficzną literacką mozaikę, której od momentu rozpoczęcia lektury trudno się oprzeć.  Lektura trudna, wymagająca dużego zaangażowania, uwagi. Świetny przekład i posłowie Leszka Engelkinga - również o perypetiach innych tłumaczy. Książka, jakich niewiele przeczytałam w swoim dość długim już życiu. Dla mnie osobiście - prawdziwe wyzwanie – które już po ukończeniu – na długo pozostawiło niezapomniany i bardzo wyraźny smak satysfakcji.

 

Wydawnictwo MUZA

 

poniedziałek, 01 czerwca 2009, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/06/01 20:08:13
Ech, czemu ta książka tyle kosztuje i czemu nie ma jej jeszcze w żadnej bibliotece??? Ja chcę, ja MUSZĘ ja mieć :)
-
2009/06/01 21:49:45
Trzymam kciuki, by Ci się udało dotrzeć do tej książki, bo naprawdę warto. U nas w bibliotece już jest - ale i kolejka całkiem spora:(
-
vmr
2009/06/02 21:46:15
Bardzo lubię Nabokova, a jakoś nie zarejestrowałam istnienia tej ksiązki. Dzięki! :)
-
2009/06/02 23:35:46
Książka jest na tyle specyficzna, że może albo oczarować, albo rozczarować. Wydaje mi się, że nie ma nic pomiędzy.
Cieszę się, że i Tobie się spodobała :)
-
2009/06/07 11:26:31
Wczoraj (sobota 6.06.2009) w radiowej Dwójce w porannym "Tygodniku literackim" prowadzonym przez Iwonę Smolkę była dyskusja na temat tej książki. Prowadząca rozmawiała z Tomaszem Burkiem i tłumaczem ksiązki, Leszkiem Engelkingiem. Stwierdzono, że to bodajże najbardziej erotyczna, jeżli nie pornograficzna, książka Nabokova. Analiza ksiązki mnie zainteresowała, ale odpycha mnie jej objętość.
A tak w ogóle to polecam audycję "Tygodnik literacki" ;))
-
2009/06/08 19:48:18
Vmr - książka ukazała się niedawno - marzec / kwiecień.

Germini - faktycznie - książka albo się podoba albo nie. Nic pomiędzy:)

matylda_ab - dziękuję za namiary na nową audycję, o której nie miałam pojęcia:) Bardzo chętnie posłuchalabym tego, co o książce i przekladzie mówił tłumacz. Dla mnie ta proza jest fenomenalna , a ten kto to zrobił - mistrzem . O kłopotach tłumaczy z różnych krajów napisał Engelking w posłowiu - jak niektórzy z nich musieli przyjeżdżac do domu Nabokova, na coś w rodzaju korepetycji, by wysłuchać, co tak naprawdę autor miał na myśli:)