Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Wędrówka Murriego - Ilja Bojaszow

W jednej z księgarni internetowych wpisałam hasło KOT. Z czystej ciekawości. Wyskoczyło ponad 500 pozycji. I to nie tylko poradniki typu – jak rozmawiać, z kotem, czy - co zrobić, by nasz milusiński był szczęśliwym zwierzęciem. Żadne tam słodkie książeczki dla dzieci  o chorym kotku, czy kocim przebierańcu, który upodobał sobie buty z cholewkami. Nie, nie - całkiem poważne tytuły, napisane przez poważnych ludzi, z poważnym bohaterem – czyli panem K-O-T-E-M na pierwszym planie. Bo kot od kilku sezonów szturmuje księgarskie półki. Bo kot to jest ktoś – o czym przypomina mi systematycznie moja miła koleżanka Dorotka w swoich mailach – w których to pomiędzy wieściami o rodzinie, co u córek, u męża, u rodziców, co w pracy, zawsze przemyci garść informacji co u Fajki:) No właśnie, koty są niezwykłe. Tak twierdzą właściciele tych czworonogów. Do takiego przekonania doszłam też po przeczytaniu historii wędrówki bośniackiego kocura – Murriego. Ilja Bojaszow, rosyjski pisarz pokazał nam wojnę domową na Półwyspie Bałkańskim i Europę lat 90-tych właśnie z perspektywy kota. Murri to zwykły koci młodzieniaszek z bośniackiej wioski, którego świat to miejsce obok fotela, stary koc i miska. Wszystko to zawaliło się oczywiście w 1992 roku. Kot opowiada o tamtych wydarzeniach bez jakichkolwiek wzruszeń, uczuć, zimno, rzeczowo, reporterskim stylem. Przyjął do wiadomości, że coś się skończyło, że nic już nie będzie takie jak było. Wyruszył na długą wędrówkę, na której spotyka muzułmanów, chrześcijan, żydów, mieszkańców różnych europejskich krajów. A że widzi również to, czego nie są w stanie zobaczyć oczy dwunożnych – książka nabiera magicznego charakteru. Bo pełno tu krążących duchów, aniołów transportujących dusze do nieba, skrzatów domowych rozpaczających na zgliszczach zniszczonych domów, demonów kręcących się wokół brutalnych partyzantów. Murri słyszy niesłyszalne dla innych. Jęki i zawodzenia starych jabłoni wyrywanych z korzeniami podczas bombardowania,  rozmowę traw i ptaków. W czasie tej wędrówki Murri napotyka inne stworzenia, ludzi z różnych stron półwyspu, słucha ich żalów, roszczeń, trafia też na dobrych dwunożnych, którzy pomagają mu w tych ciężkich czasach– dzielą się jedzeniem, troszczą się o niego, którzy zachowali godność i człowieczeństwo w tej nieludzkiej wojnie, która wstrząsnęła światem. Idzie po bawarskich drogach, rusza na Berlin, dociera pod Warszawę, odwiedza litewskie wioski, mija smętny Petersburg, je ryby rzucane przez fińskiego rybaka, odwiedza barakowe domki dla emigrantów pod Goteborgiem. W końcu wraca na swój stary dobry koc.

To książka napisana w klimacie filozoficznym, refleksyjnym. Cieniutka, ale – jak dla mnie – absolutnie nie na krótkie czytanie. Bolesna prawda o ludziach, ich brutalności, obojętności, ale też dobroci i pięknie. Co w nas drzemie, co jest w stanie to coś obudzić? Niezmierzone pokłady dobra i zła, z których czasem nie zdajemy sobie nawet sprawy. Polecam!

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

niedziela, 07 czerwca 2009, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/06/08 20:51:40
Oj, chciałabym przeczytać tę książkę:)
-
2009/06/10 10:13:52
Bardzo zachęcająca recenzja:) Gratuluję debiutu;)
-
2009/06/12 12:31:08
mbmm - wiem, że lubisz koty:) z pewnością Ci się spodoba:)
Padma - dziękujemy za miłe słowa:) U Ciebie też kiedyś czytałam recenzję drugiej połowy, prawda:)
-
2009/06/15 09:38:59
Też zaobserwowałam ten koci szturm, ale w przeciwieństwie do psiego szturmu, który zaczął się jakoś w zeszłym roku, koci ma coraz więcej oryginalnych pozycji do zaoferowania :)
-
2010/08/24 11:06:24
Nie dalej jak kilka dni temu zrobiłam to samo - wpisałam w księgarni internetowej hasło kot i moją uwagę zwróciła właśnie ta książka, wrzuciłam do przechowalni, kupię, poczytam