Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Fistaszki zebrane 1950 - 1952 - Charles M. Schulz

Fistaszki zebrane leżą sobie od jakiegoś czasu na miejscu widocznym w naszym stołowym. Co rusz ktoś po nie sięga, co rusz wybucha salwa śmiechu. Jak nie domowników, to gości i osobników zaprzyjaźnionych. Bo Peanuts są właśnie jak kulinarne peanuts – jak już zacznie się jeść, to dużo i do samego końca. I nigdy się nie znudzą i nie przejedzą. Fistaszki to dla mnie zawsze był Zachód. Komiks zza Oceanu. AMERYKA! Młodsze pokolenia tego nie rozumieją. Teraz mają wszystko – nawet wielkie tomiszcze Schulzowych paseczków. Charlie Brown, Lucy, Patty, umuzykalniony Schroeder, Linus, Snoopy. I zapowiedź kolejnych dwudziestu czterech tomów fistaszkowych perypetii. Lata 1950 – 2000. 18 000 komiksowych okienek. Co za przedsięwzięcie! W tomie leżącym przede mną - 343 strony – z czego 287 stronic komiksu x 3 – liczba jest imponująca. Na końcu – dodatek – Życie i czasy Charlesa M. Schulza. No i co takiego się stało? – powie ktoś. A stało się, stało. Bo lat świetlnych trzeba było, by Fistaszki w takiej postaci trafiły w końcu do nas, o czym ciekawie pisze w słowie wstępnym Kamil M. Śmiałowski. Przedruki od czasu do czasu w Szpilkach, trzy pirackie wydania w latach 80-tych, różne gadżety, odcinki w Wyborczej, gdzie Charliego Browna przechrzcili na Karola, i to już nie był ten sam Charlie Brown. Pamiętam jeszcze film, na którym byłam wiele lat temu w naszym małomiasteczkowym obskurnym kinie. Paseczki z przygodami zabawnej ferajny dzieciaków. Przygody - to może za wiele powiedziane. Ot zwykłe dni, zwyczajne życie – przez autora ujęte w taki sposób, że wszystko tworzy znakomitą całość. I to zaledwie na trzech malutkich obrazkach ( z biegiem czasu wydania niedzielne były dłuższe). Minimum formy – maksimum treści.

Fistaszki ukazywały się regularnie od 2 października 1950 roku. Mają dokładnie tyle lat co moja Mama, z różnicą zaledwie miesiąca. Zaczynały się ukazywać w siedmiu amerykańskich gazetach. Pod koniec życia autora liczby były o wiele bardziej imponujące. 350 milionów czytelników, w 2600 pismach, w 21 językach. Każdy marzy o takim kontakcie z czytelnikami. W tomie pierwszym wszystko dopiero się zaczyna, rozkręca. Postacie nabierają charakteru. Charcie Brown jeszcze nie chodzi do szkoły, brakuje kilka kluczowych postaci. Fistaszki zaledwie w 5 lat po wojnie, zaczęły wielki podbój świata. Grupka dzieci – (nigdzie nie widać dorosłych) otwarcie mówiła prawdę o życiu. Nie można było w zwycięskiej Ameryce pisać o rozpaczy. Schulz pisał. O nietolerancji. Schulz pisał. O depresji. Schulz pisał. I rysował – z przymrużeniem oka, z subtelnym poczuciem humoru. I mimo swojego wieku wiele z poruszonych kwestii jest wciąż aktualna. Pewnie dlatego czyta się je i ogląda z prawdziwą przyjemnością.

 

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

niedziela, 12 lipca 2009, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/07/12 11:16:30
Narobiłaś mi smaka na to wydanie :) A ja mam dwie małe ksiażeczki z Fistaszkami z lat osiemdziesiatych, nie spodziewałam się, że to pirackie wydania :)
-
2009/07/12 12:03:58
Ja też mam - ale tylko pierwsze spotkanie - i też nie wiedziałam , że to pirat. Chciałam wkleić do tego wpisu, ale jak na złość nigdzie nie mogę znaleźć. Może kiedyś mi wpadnie w ręce.
-
2009/07/13 08:35:12
Skąd ja mam wziąć na to pieniążki, no skąd?!
Bazyl
-
2009/07/13 11:19:33
Heju Bazylku! Cena faktycznie wysoka...:(