Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Zła krew - Grzegorz Gortat

To moje kolejne udane letnie odkrycie literackie. Obok niesamowitej Sagi Sigrun Elżbiety Cherezińskiej – Zła krew Grzegorza Gortata odkrywa przede mną wartości naszej rodzimej literatury, po którą tak rzadko sięgam. Tymczasem powiem tak – po trzykroć warto!

To co nie pozwoliło mi oderwać się od tej książki – to dziwna aura autentyczności. Historia opowiedziana z perspektywy małego chłopca. Powojenna Łódź. Obskurna, zniszczona, bardzo biedna. Bez żadnych upiększeń, tanich rekwizytów. Ludzkie losy toczące się daleko od reprezentatywnej Piotrowskiej, w starych kamienicach – ciemnych, zawilgoconych, pełnych chorób i robactwa. Życiorysy – nawet jeśli wymyślone, to jakby prawdziwe. Powykręcane przez wojnę, pijaństwo i komunizm. Michał – narrator, ma niesamowity dar opowiadania. Prawdziwy gawędziarz, który snuje swoje opowieści o dzieciństwie w Polsce lat 60-tych XX wieku. Dzieciństwie bez zabawek i rozpieszczania. Dziecko z zakalcem. Płynie w nim w końcu zła krew. Ojciec pijak, złodziej, szantażysta, fantasta, bez charakteru. Ciągły strach matki, czy aby nie wda się w tego moczymordę i lekkoducha. I jego strach też. Strach, który wyczuwa się podczas lektury. Tekst bez upiększeń, czasem bardzo szczegółowy, osobisty, z licznymi drobiazgami – tak charakterystycznymi dla postrzegania świata z dziecięcej perspektywy. Jakby to pisanie było swego rodzaju terapią – na uzdrowienie duszy i umysłu, zatrutych przez wytykanie palcami i towarzyski ostracyzm. Zła krew prędzej czy później wypłynie. Złej krwi nie odmienisz – usłyszy kiedyś na podwórku. Nasuwa się pytanie – na ile człowiek jest w stanie sam decydować o swoim losie, na ile jest to przesądzone z góry. Czy warto pracować nad sobą, czy raczej wszystko jest nam dane przez więzy krwi – i to dobre i to złe. Michał walczy o siebie, choć wszyscy naokoło już go zaszufladkowali. W końcu niedaleko pada jabłko od jabłoni. Chłopak walczy o siebie z uporem. Syn półanalfabetki, pracownicy z farbiarni w zakładach dziewiarsko – pończoszniczych, kobiety niezwykle praktycznej. Na przekór matce namiętnie oddaje się czytaniu – w tym świecie szuka odpowiedzi na pytania, tam czuje się dobrze i bezpiecznie, choć często z ust rodzicielki słyszy: Bez książek można się obejść. W tle powojenna rzeczywistość, która i mi wydała się bliska – a to dzięki opowiadaniom mojej mamy Basi. Jeden telewizor na kamienicę, tłumy przed ekranem, wałówka ze wsi, perszerony ciągnące wozy wypełnione węglem, ulice wyłożone kocimi łbami, huczne pochody pierwszomajowe, teatr Kobra, ławki szkolne z otworami na kałamarze i rowkami na pióra, westerny z Peckiem. Na kartach pojawiają się znane nazwiska i wydarzenia. Jest i Johann, z którego wszyscy szydzą i unikają. Bo ten człowiek ma w sobie tajemnicę – ból  i smutek po stracie najbliższych w ostatniej wojnie. Tłamsi w sobie swoją żydowskość, która nie znajduje zrozumienia w prostackich umysłach mieszkańców łódzkiej kamienicy. Książka bardzo prawdziwa, w odcieniach czerni i szarości. Smutna. Zapadająca w pamięć.

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

piątek, 31 lipca 2009, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/08/01 06:29:58
To musi być bardzo interesująca książka. I niezwykle smutna.
ps: Łódź nadal jest obskurna i zniszczona:)
-
2009/08/04 23:09:29
Byłam kiedyś w Łodzi przejazdem - faktycznie - zgadzam się z Tobą - jakby czas się tam zatrzymał.
-
2009/08/07 19:58:28
Smutna to książka. Ale bardzo prawdziwa. We mnie zostawiła swój ślad. I chociaż nie znałam Łodzi wydawało mi się że jestem tam.
-
2009/08/08 20:53:23
Właśnie dlatego na długo zapadła mi w pamięć - przez swój smutek, szczerość i prawdę. Nawet jeśli świat przedstawiony tam został wymyślony - wydaje się być autentyczny, taki na wyciągniecie ręki. Zastanawiam się, czy np. autor wplótł jakieś wątki ze swojego życia? Dużo tu znaków zapytania. W każdym razie - brawo dla autora.
-
2009/08/30 22:57:41
Z tego co wiem autor pochodzi z Łodzi a w wyniku życiowych wyborów zamieszkał w Warszawie. Więc losy bardzo podobne do losu Fajnera. :)
-
2009/09/16 02:25:20
To cudna, magiczna ksiazka. Ale też mroczna. Jakby sama była naznaczona jakimś piętnem
-
2012/12/04 01:20:20
Ja koło Łodzi mieszkam i tam się uczę miasto to ma swój klimat to przemysłowe robotnicze miasto .Czy jest obskurna dla kogoś kto tylko przejeżdza to tak , ale dla mnie po prostu taka jest stare fabryki , kamienice, podwórka , wszystko po prostu zaniedbane ze swoim klimatem.