Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Miłość nad rozlewiskiem - Małgorzata Kalicińska

Przeczytałam w dwa długie wieczory. I głośno się do tego przyznaję. Bo zauważyłam, że na blogach jest wokół pani Kalicińskiej całkiem spore zamieszanie. Od zachwytów po totalną krytykę na "nie". No cóż, wilcze prawo blogerów. Ja wielkim recenzentem nie jestem, czytam książki wszelakiego rodzaju, gorsze, lepsze, i nie czytam po kryjomu, by kogoś zauroczyć wyżynami swego intelektu. Miłość… mi się po prostu po babsku spodobała. A sięgając po nią zdawałam sobie sprawę, do jakiego gatunku należy. Rzeczpospolita Babska, nieprawdaż? Tak więc nie oczekiwałam żadnych ambitnych horyzontów literackich. Po tygodniu pracy, położeniu dzieci do łóżek ostatnią rzeczą, jakiej bym wtedy potrzebowała to chyba książki z górnej półki. W Miłości … można czepiać się wielu rzeczy: dialogów, ciągłego wracania do tego, co było w poprzednich częściach – ale nie ukrywajmy - książka ma pewien klimat, a Kalicińska podobnie jak jej bohaterki – to czarownica, która nieźle nas czaruje/ oczarowuje (?!). Nawet jeśli wszystko nad rozlewiskiem jest zbyt sielskie, anielskie, to prawdę powiedziawszy, po ludzku im tego wszystkiego zazdroszczę. Bo u mnie jak nie idzie, to nie idzie, a Gośce układa się wszystko, i to jak należy. Nawet jej pożycie z Januszem, uzależnionym od alkoholu, wydaje mi się o wiele łatwiejsze, niż to, które obserwuję u znanej mi pary. Nie wspomnę o pierogach, które nijak mi się nie lepią, rosole, który zawsze wychodzi mętny. Kalicińska jest swego rodzaju fenomenem. Gdyby żyła w Ameryce i wydała tę książkę, pewnie zostałaby milionerką. U nas jej się nieźle dostaje. I to najczęściej od kobiet. Pewnie, obraz kobiety, jaki przedstawiła nie wszystkim odpowiada. Zostawić stolycę dla jakiejś mazurskiej dziury, to dla niektórych nie do pojęcia. Lepienie pierogów też nie wzbudza zachwytów współczesnych kobiet. A jednak… Czasem się zastanawiam, jak to się dzieje - niby nikt nie czyta, a jednak od wielu miesięcy jest na liście bestsellerów. W bibliotece są zapisy na tę książkę. Jeśli ktoś potrafi mi to wytłumaczyć, to proszę bardzo.

Wydawnictwo Zysk i S-ka

sobota, 22 sierpnia 2009, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/08/22 21:20:35
Przeczytałam tylko "Dom nad Rozlewiskiem" i też mi się po babsku podobało. Choć to literatura najniższych lotów, to ma dostarczać przyjemność podczas lektury i jako taka wypełnia swoje zadanie znakomicie ;) Ciekawi mnie cały czas ta ekranizacja, którą przygotowuje TVP1. Ponoć już od października serial będzie emitowany na antenie stacji. Zobaczymy, co to będzie ;)
-
2009/08/22 21:34:03
Kalicińskiej nie czytałam i niespecjalnie mi się chce, ale nie o tym miałam. Miałam o tym, że nie cierpię tego udawania, że czyta się tylko literaturę z najwyższej półki. To hipokryzja i kreowanie się na snoba. Ja czytam wszystko to na co mam ochotę i nie przejmuje się tym co inni o tym myślą czym zresztą wywołałam nie jedną burzę.
-
2009/08/22 21:50:52
Anahstasia - O! Trafiłaś w sedno! Myślę, że na półce z babską literaturą Kalicińska dobrze się prezentuje i może się po babsku wielu babom podobać:) Kilka razy próbowałam z tym gatunkiem i po kilku stronach zamykałam,bo się czytac nie dało. Bełkot jak na jarmarku. A tu proszę jest to coś, jest klimacik, który dobra książka mieć powinna. Nie wymagajmy, żeby autorka swoim bohaterom kazała filozofowac przy lepieniu słynnych pierogów znad rozlewiska. Od tego są inne kisiążki. Nawet nie wiedziałam, że będzie film (!!!) Ciekawa jestem ( no i proszę) w jakiej obsadzie:)

Zosik- W Niemczech mówią na to: Hintertreppenliteratur. Czyli coś, czego nie powinno się czytac na widoku, bo może przynieśc ujmę:) Również nie znoszę takiego udawania. A Twoje burzliwe recenzje znam. I tak trzymać:)
-
2009/08/22 23:18:14
Mnie również się podobały dwa pierwsze "Rozlewiska" - w zeszłym roku, jak mi pożyczyłaś "Dom..." to po uszy wpadłam ponownie w czytanie - po baaaardzo długiej przerwie (najpierw budowlano-pracoholicznej, a później ciążowej i niemowlęco-karmiąco-wychowawczej) znów jestem molem książkowym i to właśnie dzięki klimatom rozlewiskowym. A po drodze od rozlewisk przeczytałam już bardzo dużo innych (i tych lepszych i tych mniej) książek.

I z tym masz rzeczywiście rację - NIKT nie czyta, ale nie schodzi z listy bestsellerów
-
2009/08/22 23:22:22
Chętnie pożyczę ciąg dalszy:)
-
2009/08/23 21:59:38
No właśnie, to tak samo jak z "M jak miłość" - nikt nie ogląda, ale każdy wie, o co chodzi ;) Właśnie o to chodzi, żeby czytać, na co ma się ochotę, a nie udawać wielkiego intelektualistę, który to z pospólstwem się nie miesza.
A propos pierogów - lepiłam raz w życiu, ale coś proporcje ciasta do farszu mi nie wyszły i lepienie trwało cały boży dzień i jakoś teraz mam uraz, mimo, że wyszły całkiem dobre ;)
-
2009/08/24 12:17:32
O! To jest to. Niby nikt nie ogląda, a skąd te 8 milionów przed telewizorami:) Też nie jestem specjalistką od lepienia pierogów:( Ale chętnie o nich czytam. Ot choćby w Rozlewisku...