Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Wspomnienia kury domowej - Hanna Kowalska - Pamięta

Muszę przyznać, że czytając tę książkę, zakopana po uszy w kocu koło okna, na którym mróz wymalował śliczne kwiaty, od czasu do czasu mruczałam do siebie pod nosem, że ta Kura domowa jest o mnie, przynajmniej w niektórych miejscach. Miałam czelność powiedzieć kilka razy, nie tylko sobie do lustra, ale w większym gronie, że wcale nie przeszkadzałoby mi bycie kurą domową. Możecie wyobrazić sobie reakcje? Słuchacze patrzyli na mnie jak na UFO i kręcili głowami. Dlatego też rozumiem Alę, główną bohaterkę tej książki. Nie dla mnie jakieś tam kariery, awanse. O 16.00 lecę na łeb na szyje do moich dwóch rozrabiaków, gotuję, piekę, smażę, robię szpagaty i slalomy na porozrzucanych zabawkach, piorę, sprzątam, śpiewam, czytam (dzieciom – dla siebie po nocach). I jakby płacili za „siedzenie” w domu, naprawdę chętnie zakopałabym się takim życiu po uszy.

Ali dobrze z takim życiem, jest młodą wykształconą mamą, a jednak poświęca się wychowaniu dwóch dziewczynek. Robi kanapki mężowi do pracy, ma bzika na punkcie Majki i Ani, drży o nie jak kwoka, i o męża też – nie daj Boże jakieś spóźnienie (co najwyżej dwugodzinne). Pranie, dzieci, przedszkole, posiłki, zakupy. Nie ma czasu na czytanie, na chodzenie do księgarni, przesiadywanie w pubach, na rower, kino. Według Mali, najlepszej psiapsiółki, Alka dała się wrobić. Sama Ala wcale nie uważa się za męczennicę i czuje się spełniona. Oprócz opisów zwykłej codziennej rutyny, w życiu szczęśliwej rodziny pojawiają się dziwne rzeczy. Córka Maja ciągle opowiada o jakiejś Natalce, ktoś szpera w mieszkaniu, Maja rysuje dziwne obrazki. Książka w pewnym momencie robi się naprawdę ciekawa i koniecznie trzeba zaraz doczytać do końca. Zresztą a propos moich wspólnych cech z główną bohaterką. Mam to samo, co Alka, jeśli chodzi o zakupy. Zawsze wolę kupić coś dziecku niż sobie. Będąc w sklepie BOBAS w naszym miasteczku, pani sprzedająca w ogóle nie jarzyła co się dzieje wokół niej. Jakby ktoś ją wyniósł, to też pewnie by nie spostrzegła. A wszystko to za sprawą pewnej książki, która czytała. A że mam brzydki nawyk podglądania, co kto czyta, podczas nabijania ceny na kasie (pomyliła się, a jakże!) odkryłam, że w ręku była właśnie ta książka. Pani uśmiechnęła się i powiedziała, że czyta końcówkę i nie może się oderwać.

Wspomnienia kury domowej to reakcja na książki a’la Dziennik Bridget Jones, które zalały rynek w ostatnich latach. Nie wszyscy marzą o takim życiu. Niektórym dobrze w domu z dziećmi, z robótką w ręku, z książką, w kocu na fotelu.  Wreszcie ktoś odważył się napisać o kobietach, które lubią pomachać miotełką. Wielkie dzięki.

Wydawnictwo Skrzat

 

 

niedziela, 20 grudnia 2009, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/12/21 10:08:39
Powiem szczerze, że mnie też nie przeszkadzałoby życie tzw kury domowej. Co prawda dzieci jeszcze nie mam, ale wydaje mi się , że opiekowanie się domem i stwarzanie ogniska domowego, musi być bardzo przyjemne. Póki co, uwielbiam gotować, sprzątać , układać i składać dla siebie i narzeczonego.:)
-
2009/12/21 16:54:05
Czytam tę twoją recenzję i mam wrażenie, że książka została napisana na zlecenie partii opozycyjnej, co to politykę prorodzinną uprawia. Nie znam książki i chyba znać nie będę. Daleka jestem od głównej bohaterki i ciągot typu kanapki dla mężusia. Jako odtrutkę polecam Gretkowską i program Partii Kobiet.
-
2009/12/21 18:07:18
Kolmanka - Myślę, że jak ktoś ma pasję, to nawet w domu mu sie spodoba. Nic nie poradzę na to, że lubię sprzatać, gorować, piec, podpatruję blogi dekoracyjne, z robótkami, a jednocześnie korzystam z tego, co ofiarowuje świat. Mam czas dla siebie, choć mało. Ale nauczyłam się go wykorzystywac w 100%.

jo-en - hasła partii opozycycjenj są mi akurat obce. Nie odpowiadają mi skrajnosci, jakie reprezentuje pani Gretkowska i jej partia. Nie wiem, jaki to ma zwiazek z kanapkami dla męża. Ja robię - od czasu do czasu. I jeszcze maluję na papierze śniadaniowym serducha. Wielkie i czerwone. A co tam:)
-
2009/12/21 19:59:09
a ja męzowi do kanapek, kiedy je robilam, bo juz dawno nie, wkładałam maleńkie liściki, takie małe czułostki. A Gretkowska, z tym swoim koniecznym wyróżnianiem się od wszystkich i robieniem koniecznie wiele szumu wokół tego, mnie nudzi, a nawet drażni. Te jej ciągle manifestacje na każdy temat, nawet miesiączki, są śmieszne
-
2009/12/21 20:00:49
Piszesz - robię od czasu do czasu, a to już inna bajka, bo kanapki dla męża nie mogą być sensem życia. A może się mylę?
-
2009/12/22 09:14:52
Jo-en oj łapiesz mnie za słówka. Kanapki robię czasem, bo jestem za leniwa i nie dopatrywałabym się w tej wypowiedzi jakiejś filozofii. A żeby pisać w tym miejscu o sensie mojego zycia - nie to miejsce, nie ten czas....

Kaisa.eire- :) Mam to samo zdanie. Pewne rzeczy w wykonaniu tej pani sa po prostu niesmaczne. A pomysł z liscikami fajny:)
-
2010/01/10 12:08:05
Ja też jestem "pro-kurza", więc z pewnością po książkę sięgnę. To biblioteczna czy własna - jeśli to drugie, to chętnie w pożyczkę przyjadę, bo w poniedziałek mam trzydniowy wyjazd służbowy i właśnie myślę, co na drogę zabrać:-)