Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Mój ZNAK - Jerzy Illg

O noblistach, kabaretach, przyjaźniach, książkach, kobietach.

Mój znak Illga można by zrecenzować jednym zdaniem: Książka spodoba się wszystkim, którzy kochają książki.

Są książki, których czytanie sprawia przyjemność i są książki, których czytanie sprawia OGROMNĄ przyjemność. Książka Illga należy niewątpliwie do tych drugich. I wystarczy przeczytać zaledwie fragment, by od razu wiedzieć, że to jest TO. A potem jest już z górki, bo nie sposób się oderwać. Pewna stara prawda mówi, że gdy ktoś chce zapalić innych, sam musi płonąć. Ta książka narodziła się z pasji do słowa pisanego, książek, literatury, pewnego krakowskiego wydawnictwa (w tytule:), ludzi parających się pisarstwem. I to się od razu wyczuwa. Wszystko kręci się tu wokół szeleszczących kartek, wszystkie drogi prowadzą do książek. Wisława Szymborska, Stanisław Barańczak, Czesław Miłosz, Seamus Heaney, Józef Tischner, Norman Davies, Jan Twardowski, Joanna Olczak – Ronikier, Leszek Kołakowski, Ryszard Kapuściński. To tylko niektóre nazwiska, na których autor skupia swą uwagę.  Indeks osób pojawiających się to na pierwszym planie, to gdzieś w tle, jest naprawdę imponujący. Kiedy pierwszy raz kartkowałam książkę, pomyślałam sobie,  że w takim towarzystwie, ą ę bułkę przez bibułkę, będę spięta jak nieokrzesana pensjonarka, że książka mnie przerośnie. Same znakomitości, legendy za życia. Nic z tych rzeczy, gospodarz autor, tak zorganizował nasze ponad 450- stronicowe spotkanie, że i czytelnik i jego bohaterowie czują od razu, że są w dobrych rękach. (co zresztą powiedział też Miłosz nobliście Heaneyowi). Myli się jednak ten, kto sądzi, że znajdzie tutaj tanią sensację z życia wielkich tego świata. Illg opowiada historie pewnych znajomości, zahacza o literaturę, a jakże, wtrąca pewne anegdoty, szczegóły dotyczące współpracy wydawniczej z daną osobą, trudności przy przekładach, ale przede wszystkim pokazuje nam te osoby, jako istoty z krwi i kości. Mówi o ich pasji, zainteresowaniach, filozofii życia, nie pomijając tematów trudnych i niewygodnych. Sprawił, że do wielu z tych osób, mimo że pieję i tak peany na ich cześć za ichnie dzieła, poczułam sympatię jako do ludzi właśnie. Chętnie zaprzyjaźniłabym się z Seamusem Heaneyem, a do muzeum paryskiego wybrałabym się z przyjemnością z Wisławą Szymborska. Tyle, że… oni pewnie na to nie mieliby ochoty :))))) Autor pisze o cenie, jaką płacą znakomitości literackie. Zero życia prywatnego, napięte terminy i ciągłe oganianie się od natrętnych wielbicieli. Wezmę to sobie do serca:)

Oj, niektórym też nieźle się dostało od redaktora naczelnego Znaku. Zresztą zapowiada to już kolaż z Hitchcockiem na samym początku – Jednych lubimy. Innych nie. Szczerze, czasami do bólu.

Wspomnienia, miejsca, ludzie, rozmowy. Raz reagowałam wybuchami śmiechu, niekiedy wzruszeniem. Sprawdziło się to stare przysłowie, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Bogu niech będą dzięki za to, że władze Uniwersytetu Śląskiego w 1982 r. stwierdziły, że nie widzą żadnej możliwości wyegzekwowania od mgra Jerzego Illga właściwej realizacji zadań socjalistycznej szkoły wyższej i pozbyły się go, na nasze szczęście. Bo gdyby nie to, Znak byłby pewnie innym Znakiem, a tej książki na pewno by nie było. A to byłaby wielka szkoda.


Wydawnictwo ZNAK

sobota, 06 lutego 2010, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/02/07 18:34:44
Jestem dokładnie w połowie. BARDZO mi się podoba.
-
2010/02/08 08:48:32
Prawda, że warto?
-
2010/02/08 18:37:20
Prawda. Tylko teraz mam nie wiem co robić. Czy najpierw dokończyć zaczętego wcześniej "Godota..." Libery i potem delektować się Illgiem, czy odwrotnie? ;)
Podrawiam
-
2010/02/08 21:25:47
Ja oczywiście znam ten ból. Na stoliku leży kilka książek i nie wiem, co najpierw czytać. Tak się ostatnio zdenerwowałam, że poszłam spać:)
-
2010/03/01 16:45:21
J eż mam ja na pólce, lecz musi poczekać do lata...niestety :( po twoim opisie może trochę podczytam przed wakacjami ...:)
-
2012/12/02 17:59:54
bardzo pożyteczna książka, polecam