Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Siedem pożarów Mademoiselle - Esther Vilar

Tę książkę poleciłabym do przeczytania przede wszystkim naszym panom – bo to nie tylko zabawna fabuła, ale przede wszystkim ciekawe studium kobiety zakochanej, gotowej na wszystko, by zdobyć serce wybranka, by go usidlić, zauroczyć, rozkochać w sobie, wreszcie mieć tylko dla siebie, sztuczki, podchody, delikatne trzepotanie bezkresnymi  rzęsami. Ale i nie tylko – bo jak się okazuje, nie wszyscy panowie dają się złapać od razu na zastawione sidła, nie wystarczy posłać w ich stronę najsłodszego uśmiechu świata i sprawa załatwiona. Czasem trzeba bardziej wyrafinowanych i przemyślanych pomysłów i chwytów, a im bardziej obiekt westchnień wymyka się spod kontroli, im bardziej bądź nie chce, bądź ślepy na kobiece wdzięki, tym bardziej też kobiece serce wyrywa się do niego.

Siedem pożarów Mademoiselle to wspomnienia z dzieciństwa, osadzone w czasach JFK, do których po latach wraca dorosła Carlota – w przeszłości córka argentyńskiego dyplomaty mającego zakusy na placówkę w Paryżu – dziecko nad wiek dojrzałe, rezolutne, bystre, umiejące dostrzec i zrozumieć więcej , niż należałoby oczekiwać od dwunastoletniej dziewczynki. Kiedy w domu pojawia się guwernantka z Francji, Carlota z rozbawieniem obserwuje całe zamieszanie w świecie damsko - męskim spowodowane pojawieniem się istoty nieziemskiej, na widok której aż dech w piersiach zapierało. I kiedy wydawać by się mogło, że serce Mademoiselle  jest z kamienia, że to istna Królowa Śniegu nie do zdobycia, nagle z powodu wybuchu pożaru w Wigilię, pojawia się on – Nick Kowalski, strażak, z pochodzenia Polak, właściwie nikt specjalny, nie wyróżniający się, łysiejący nawet. Obiekt westchnień Mademoiselle. – Mili panowie, zobaczcie sami, do czego zdolna jest zakochana kobietaJ

Na uwagę zasługuje sama narratorka, dziewczynka zajęta wynajdowaniem najróżniejszych dziwacznych wynalazków, co nie będzie bez znaczenia przy realizacji planu guwernantki.

Można by rzec – co za banalna fabuła – pewnie na końcu przeczytamy – i żyli długo i szczęśliwie. Nawet jeśli tak, choć oczywiście nie wykluczam, że jest inaczej – mamy w tej książce do czynienia z ciekawą narracją, pełną nietuzinkowych dygresji na temat kobiet, mężczyzn, miłości, świata, religii. Mi przypadło do gustu dziwaczne poczucie humoru Carloty, co znalazło, ku mojej uciesze zresztą, odzwierciedlenie w opowiadaniu tych wszystkich niesamowitych wydarzeń.

Ta książka nie jest typową powieścią o miłości, to raczej lekki kryminał, w którym już na samym początku poznajemy sprawcę, a potem śledzimy, do czego prowadzi jego zachowanie, jakie będą tego konsekwencje. Powieść zaciekawiła mnie też z innych powodów. Czytając, nie mogłam pozbyć się myśli, jak bardzo świat damsko – męski obecnie wywrócił się do góry nogami. Gdzie wszystko jest takie jednoznaczne, od razu wyrażone, powiedziane, gdzie trzeba zaliczyć łóżko, by przekonać się, że kogoś kochamy, albo że ktoś kocha nas. A gdzie podział  się flirt? A gdzie te mniejsze i większe gierki, podchody, przypadkowe – niby spotkania, skradanie uśmiechu, muśnięcie ręki. No gdzie? I z pewnością nie musi to być od razu siedem pożarów, tak jak to ma miejsce tutaj, ale… co trudno zdobyć i w bólach, jest na pewno cenniejsze i lepiej smakuje.


Wydawnictwo Nasza Księgarnia

niedziela, 18 kwietnia 2010, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/04/19 08:25:00
Będę musiała przeczytać, brzmi ciekawie. A sugerując się okładką, pewnie nigdy bym się nią nie zainteresowała - wygląda "romansowo".
-
2010/04/19 14:51:11
Okładki bywają mylące:)
-
Gość: smultron, *.dynamic.chello.pl
2013/02/17 22:41:36
Masz rację,rewelacyjna książka. Ujęła mnie bez reszty. Nic takiego nigdy nie czytałam, polecam każdemu, kto ma ochotę na coś lekkiego, ale niebanalnego!