Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Służące - Kathryn Stockett

Wściekłam się przy tej książce (Tak a propos – nie lubię tego słowa - wściekać się. Jest takie jakieś nieeleganckie, ale moja złość była nieelegancka. Baaardzo.) A na co? Na kogo? Na swoją ignorancję, naiwność. Na siebie. Właściwie sama nie wiem, jak to określić. Tkwiłam w Południu po uszy. Taplałam się w tej ich bawełnie, skwarze, czerwonej ziemi. Głównie za sprawą romantycznego Przeminęło z Wiatrem, z Rhettem Buttlerem pochylonym nad Scarlet O’Haara na okładce, a jakże, a w tle żółto - pomarańczowych płomieni łakomie pożerających Tarę. A przecież czytałam Chatę Wuja Toma, Zabić Drozda, Kolor Purpury. Jednak te książki przytłoczył mit pewnej w gruncie rzeczy pustej osóbki, która miała dość ciekawy i dziwny zarazem zwyczaj myślenia o pewnych nieprzyjemnych sprawach dnia następnego. Trzytomowe dzieło Mitchell usunęło w cień inne książki o Południu USA, które są w wymowie na pewno i ważniejsze i… prawdziwsze (pewnie dostanie mi się od miłośniczek książki legendy). Zapytajmy pierwszą napotkaną osobę o książkę traktującą o niewolnictwie, stosunkach między białymi i kolorowymi. Zapewne pierwsze, co usłyszymy, to właśnie Przeminęło z wiatrem. Służące mogą to zmienić. I chciałabym, by tak się stało. Od wielu tygodni utrzymują się na liście bestsellerów New York Times’a i mają wielkie szanse na to, by pokazać pannie, co to miała w pasie tylko 17 cali, gdzie raki zimują. Zresztą wystarczy prześledzić recenzje na Amazonie. Pierwszy raz widzę, żeby książka miała ponad 2000 recenzji – z których większość to pięć gwiazdek. Dowód na to, że lektura poruszyła wielu, wśród nich również mnie. W Służących ten lukrowany obraz, gdzie biali przyjaźnią się z czarnymi nie ma miejsca. Jest za to prawdziwa Ameryka lat 50 i 60 ubiegłego wieku. Pomyśleć, że to, co tam się dzieje, miało miejsce zaledwie kilkanaście lat przed moim przyjściem na świat. Pewnie do dzisiaj dają się odczuć bolączki przeszłości. Zresztą, czy jest w ogóle możliwe, by Ameryka wyzbyła się ich raz na zawsze? Śmiem wątpić. Chwalę książkę za kilka rzeczy – primo - za temat. Temat, który pewnie boli Amerykanów jak nie wiem co i jest wielkim ropiejącym wrzodem w historii i kraju i narodu. Przecież żyją jeszcze ludzie, którzy pamiętają czasy sklepów, zakładów fryzjerskich, szpitali  tylko dla białych. Secundo – za przedstawienie panujących wówczas stosunków społecznych. W to wszystko autorka zgrabnie wplata losy trzech swoich bohaterek, które ze swojej perspektywy opisują bieg zdarzeń. Dwie murzynki i jedna biała. Ta biała – Skeeter - to też swego rodzaju outsiderka, nijak nie pasująca do środowiska południowoamerykańskiego  – absolwentka uniwersytetu, chce od życia czegoś więcej niż tylko męża i gromadki dzieciaków, czego nie rozumie jej matka, chcąca koniecznie wydać jedynaczkę za mąż – i tu starsza pani wykazuje się nie byle jaką przebiegłością – skoro Skeeter (przezwisko z dzieciństwa, które przylgnęło do niej na całe życie – oznaczające komara) ze swoim wyglądem – wysoka, chuda, ze spiczastym nosem, ponoć bez wdzięku, z rzadkimi włosami, nie złapie męża na słodkie uśmiechy, to może wyjściem awaryjnym będzie pokaźne konto dziedziczki białych pól bawełny. Pewnego dnia dziewczyna wpada na szalony pomysł. Zamierza przeprowadzić wywiady z murzynkami, które są służącymi u białych kobiet. Udaje jej się zainteresować pomysłem redaktorkę z Nowego Jorku. W tle wielkie wydarzenia, wielkie nazwiska – Martin Luther King, manifestacje na rzecz równości społecznej, człowiek oblatuje kulę ziemską, pojawia się pigułka antykoncepcyjna – a my czytamy, co przeżywają na codziennej służbie w domu białych Aibileen i Minny. Choćby o tym, że białe dzieci mówią do swoich murzyńskich opiekunek mama. I o tym, co sprawia im ból przede wszystkim, że te dzieci stają się później tak samo wredne jak ich matki. O tym, jak smakuje chleb w samotności na kilkustopniowym mrozie, jak czarny jest zwykłym śmieciem, nad którym nie warto się zatrzymać, jak białe kobiety nigdy nie zapominają i jak mszczą się za drobnostkę, czasem za przysłowiową duperelkę. Murzynki opowiadają prostym językiem. Nie tak jak miało to miejsce w powieści Alice Walker, ale i tutaj roi się od błędów, języka używanego potocznie, wpadek językowych. Jednak to nie razi – pomaga stworzyć klimat, wczuć się w akcję powieści. Każda z kobiet jest inna. Aibileen budzi respekt i szacunek, imponuje odwagą, rozwagą, przenikliwością do szpiku kości. Minny jest pyskata jak nikt, trudno utrzymać jej język za zębami. Najlepsza kucharka w okolicy – skrzywdzona przez los, kłuje jak jeż, ale tak naprawdę to ciepła osoba spragniona miłości.

Książka przedstawia szerokie spektrum społeczne USA w czasach JFK, panujące mody, przepisy obowiązujące i czarnych i białych. Uświadomiła mi, jak niewiele wiem na temat rasizmu w USA. Wzrusza, śmieszy, złości (w końcu jestem białą zołzą, no nie?). I jakoś trudno mi zrozumieć, że w takiej Ameryce, chlubiącej się swoimi osiągnięciami w sferze praw człowieka, demokracji i innych ważnych haseł, walczącej przecież zaledwie kilka lat wstecz w Europie z upiorami faszyzmu, narodowego socjalizmu (rasa panów i niewolników) miały miejsce takie rzeczy. Okropne, niegodne człowieka, uwłaczające mu. I wiecie co, nie znam się na polityce, ale wczoraj autentycznie się wzruszyłam (za sprawą tej książki właśnie), gdy na ekranie telewizora zobaczyłam prezydenta USA. Proszę państwa, czarnego prezydenta USA, gwoli ścisłości.

Jeśli lubicie książki, które pochłaniają bez reszty, których się nie zapomina, jeśli szukacie wyrazistych bohaterek, które Was wzruszą, rozśmieszą, to jesteście pod właściwym adresem.

I jeszcze jedno – przyrzekam, że to już koniec. Ta książka to debiut – skoro tak to fiu fiu – pogratulować. Czekam zatem na kolejne książki pani K.S. z wielką niecierpliwością.

Wydawnictwo Media Rodzina

wtorek, 01 czerwca 2010, be.el

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/06/01 17:48:59
Na mnie ta ksiazka tez zrobila takie wrazenie - tak sie ciesze, ze ja przetlumaczono na polski, bedzie ja mogla przeczytac moja mama. Swietna ksiazka, nie moglam sie od niej oderwac.
-
2010/06/01 18:19:22
Ile emocji bije z tej recenzji!!! :)
Chcę tę książkę na wczoraj :)
-
2010/06/01 18:54:24
och, ja też chciałabym tę ksiażkę przeczytać. Załamałam się, ile pozycji mam na liście i wszystkie koniecznie, must read, must have... Obrabować bank muszę.
-
2010/06/01 19:09:43
idę dzisiaj do biblioteki, na spotkanie book clubu, jeżeli nie będą chcieli tej ksiażki wziąć na tapetę, to może chociaż mają w bibliotece. Widziałam okładkę angielskiego wydania, piękna, ta polska się nie umywa, niestety
-
2010/06/01 20:12:34
A ja przyznam się bez bicia, że "Przeminęło z wiatrem" nie czytałam, filmu nie oglądałam, (z małymi krótkimi wyjątkami przypadkiem zerkając w telewizor kiedyś, gdzieś...). I wcale nie mam zamiaru nadrabiać tej mojej niewiedzy i zaległości. To nie moja bajka! ;)
-
2010/06/01 20:13:08
Och, świetna wiadomość, że wydali to po polsku, jakoś ją przegapiłam, a mam na liście już od bardzo dawna. Ale faktycznie szkoda, że okładka o tyle brzydsza od pięknej angielskiej:(
-
2010/06/01 20:26:28
Nawet nie wiedziałam, że już wydali po polsku, właśnie skończyłam angielską wersję i jeszcze na gorąco spisuje wnioski, świetna książka
-
2010/06/01 21:32:28
Dabarai - ja też zamierzam podrzucić ją mojej mamie i siostrze. Choć twierdzą, że mają własne listy książek pożądanych. Upchnę na nich "Służące" na pewno. A potem mi jeszcze podziękują.

M.tucha - tej książki nie da się czytać inaczej...

Kasia.eire - skąd ja to znam. Gdybyś potrzebowała wspólnika do napadu na bank - to wiesz, gdzie mnie szukać:)

Padma i Kasia.eire - okładka angielskiego wydania też bardziej mi się podoba. Ale co tam - w końcu środek ważniejszy:) Choć to naprawdę zależy od czytelnika. Książka leżała sobie na stoliku obok łóżka, a mój mąż,gdy ją zobaczył, stwierdził - "Ale ładnie wydana książka:)))))" I bądź tu człowieku mądry. Jeśli ktoś zwraca uwagę tylko na okładki, to może przegapić naprawdę fajną książkę - a to byłaby wielka szkoda. To o tych, którzy nie czytają blogów książkowych;) i buszują tylko po księgarniach bez solidnego przygotowania w domu.
bsmietanka - będę śledzić Twoje wpisy. jestem ciekawa Twojej opinii- choć w komentarzu padło już słowo: świetna.
Matylda-ab - ja swego czasu zaczytywałam się w Przeminęło z wiatrem. Ale to było w liceum, wieki temu i fascynacja przeminęła z wiatrem. Choć przyznaję, że ta książka ma jednak pewne małe coś w sobie ....A na filmie wynudziłam się jak mops. To nieetyczne uwięzić człowieka w kinie na dłuuuuugie godziny. Od tamtego pamiętnego seansu wiem na pewno, że nie lubię oglądać filmów według książek. Wyłączam tv, dvd po kilkunastu minutach. Choć te "Służące" to bym chętnie zobaczyła na ekranie... Ach, zdecydowanie niezdecydowana jestem.
-
2010/06/01 22:10:14
Gdzieś czytałam,że sprzedano prawa do ekranizacji tej książki, więc może i będzie film... chociaż ja go pewnie nie obejrzę, rzadko oglądam filmy na podstawie książek, zwykle nie potrafią im dorównać, i czuję pewien niesmak po ich obejrzeniu...
-
2010/06/02 07:10:36
Mam podobne zdanie. Choć w chwili czytania książki myślę sobie czasem - byłby niezły film. Tak było ostatnio ze "Złodziejką" Waters. Czytałam już jakiś czas temu, ale kilka dni temu zdobyłam film nad dvd. Rozsiadłam się wygodnie w fotelu z zieloną herbatą. Herbatę wypiłam i wyłączyłam telewizor:) Szkoda mi było czasu. I tak wiedziałam jak się skończy, choć sam film zebrał pochwały. Przy "Służących" może byłoby tak samo, kto wie. W każdym razie myślałam sobie, czyją twarz miałyby Minny i Aibileen. Ale z przykrością muszę stwierdzić, że miałam z tym trudności, bo nie oglądam praktycznie nic i wszystkie buzie jakie się pojawiły w mojej obsadzie wypożyczyłam z "Koloru purpury" Spielberga:)
-
2010/06/02 09:15:28
Biała zołza! Pewnie czułabym się chwilami podobnie podczas tej lektury. :) bardzo ciekawa, pełna emocji recenzja. Książkę dodaję do listy (dłuuugiej) oczekujących tytułów do przeczytania. Ale nie może być inaczej: zapragnęłam ją przeczytać. Dziękuję.
-
2010/06/02 11:45:49
Bardzo dobrze mi się czytało Twoją recenzję, mam nadzieję, że z książką będzie podobnie. Od jakiegoś już czasu mam ją na swojej chcęliście, ale dzisiaj dostawiłam wykrzyknik.

Ostatnio z tych tematów czytałam bardzo dobre "Witaj na świecie, Maleńka" Fannie Flagg i mam ochotę na dokładkę. :)

Jak będziecie rabować bank, to rozejrzyjcie się też za jakimś bankiem czasu i dajcie znać... ;)
-
2010/06/02 15:16:39
Zaczełam czytać:) Zaledwie po 13 stronach już wiem, że jest to jEdna z TYCH KSIĄŻEK, które fascynują i nie dają zapomnieć.

Pozdrawiam serdecznie
-
2010/06/04 07:55:49
Jeszcze o okładce - Po lekturze tej książki zrozumiecie, dlaczego Wydawnictwo zdecydowała się na taka, a nie inną wersję:) Nice nie powiem, nic nie powiem...

Jolantachrostowskasufa i ysabellmoebius - ten wykrzyknik koniecznie! Mam nadzieje, że się spodoba. Wczoraj zawiozłam książkę mamie i jestem ciekawa jej opinii. Aż mnie korciło, by z niej cosik zdradzić. Ale milczę jak grób:) To z bankiem czasu - to również fajny pomysł. Gdy będę coś wiedziała, dam znać:)

Montgomerry - :)

Montgomerry
-
2010/06/06 23:52:47
wydrukowałam opis książki i book club zatwierdził do czytania od września. Nie muszę kupować, a i mam pewność, że to co 'muszę' czytać w grupie, będzie ciekawe. Namówiłam dziewczyny też na The Door Magdy Szabo
-
2010/06/08 17:36:24
Nie będę zbyt orginalna pisząc, że dodałam tę książkę do długiej listy.... Dziękuję za recenzję!
-
2010/09/14 13:41:36
Również bardzo mi się podobała i polecam!
-
2010/09/14 13:42:46
Również bardzo mi się podobała i polecam!
-
2010/09/30 21:01:28
Jedna z lepszych w tym roku!!!
-
2010/11/12 14:30:14
właśnie skończyłam czytać udostępniony fragment na stronie wydawnictwa i jestem w transie - ogarnął mnie ten miły dreszczyk oczekiwania na dalszy ciąg. Co do współczesnej Ameryki, to nie wiem jak to jest teraz urządzone, ale mam własne zdanie na temat ich prezydenta, którego uważam za najbardziej białego w poglądach w historii.
-
2010/12/21 11:28:45
Czyli taki jakiś rasista?
-
Gość: mimi, 85-222-75-67.home.aster.pl
2011/11/02 14:23:13
A wiecie, że juz jest film na podstawie tej ksiazki!!!!! Ja ide na niego w ten weekend :) Premiera jest 4.11 :)

PO trailerze widać, że to bedzie dobre kino! :)
-
Gość: aminka, afez37.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/11/03 11:28:19
Ja nie czytał książki, wybieram się do kina, bo film ma super recenzje ;) Książka była bestsellerem... Świetny tekst, aż trochę mi głupio,że nie czytałam;p zachęcił mnie do poszukania ksiązki... :)