Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Szwaczka - Frances De Pontes Peebles

Istnieje (...)  przenośnia nazywająca grubą książkę „cegłą”.

Otóż gdy czyta się z pasją, cegła staje się obłokiem i ulatuje wysoko, unosząc nas ze sobą.

(„Jak powieść” Daniel Pennac)

Cytat u góry mógłby stanowić całe resumee dla Szwaczki. Z początku, nie powiem,  przeraziłam się – całe 650 stron. Potem spakowałam do torby podróżnej, wyjechałam na delegację i … przepadłam. Cegła stała się obłokiem i uniosła mnie ze sobą:))) Pennac określił proces czytania ciekawej książki bardzo trafnie. Zapomniał napisać tylko, co potem. W tym przypadku, gdy trzeba było powrócić na ziemię, za każdym razem nabijałam sobie wielkiego guza. I dobrze, bo nie ma nic gorszego jak czytanie jałowe, bezpłciowe, po którym nie ma żadnego śladu. Wadą dobrych książek, choćby nie wiem jak grubych, jest to, że zdecydowanie za szybko się kończą.

Szwaczka to opowieść o dwóch siostrach – starszej Emilii i młodszej Luzii, wychowywanych przez ciotkę Sofię, siostrę ich zmarłej przed laty matki, gdzieś na prowincji Brazylii. Dwa odmienne charaktery, inne marzenia, inny cel w życiu. Każda z nich ma swoją receptę na szczęście, każda idzie swoją własną drogą. To co je łączy – to umiejętność szycia. Obie są szwaczkami, co nie pozostanie bez znaczenia na przebieg ich życia. Umiejętność szycia nie sprawia wprawdzie, że panny opływają w bogactwa materialne, jednakże z pewnością pozwala na swego rodzaju niezależność obu kobiet, co w latach dwudziestych ubiegłego wieku w Brazylii było rzadko spotykane i stanowiło wielki krok do przodu w rozwoju stosunków społecznych, relacjach damsko-męskich i miejscu kobiety w życiu rodzinnym i społecznym. W książce spodobało mi się kilka rzeczy.

Autorka posłużyła się retrospekcją. Lubię taki zabieg w literaturze, tyle że nie każdy umie wykorzystać umiejętnie ten chwyt, by utrzymać czytelnika przy książce po przekroczeniu magicznej 50 strony. A gdy przed nami jeszcze jest ich sześćset – to ho ho, to jest dopiero wyzwanie. Frances DPP już na samym początku zdradza nam pewne ważne szczegóły z życia dwóch sióstr. Punktem wyjścia dla Emilii jest pogrzeb jej męża. Dla Luzii - jej rzekoma śmierć. Kiedy wydawać by się mogło, że już tyle zostało powiedziane, dla niektórych – może nawet za dużo, autorka jak gdyby nigdy nic, zabiera nas do przeszłości i zaczyna swoją opowieść od początku, snuje ją do tego momentu, który już znamy, a potem następuje ciąg dalszy. A jak to robi. To kolejna rzecz, która mnie urzekła. Coś takiego mogłabym określić – od ogółu do szczegółu. Zaczyna opisywać pewną rzecz, najpierw z grubsza nazywając, a potem koncentruje się na najmniejszych elementach, na ściegach, nitkach, guzikach. Podobnie jest z opisem wydarzeń. Pisze o Brazylii z początków lat dwudziestych. Wchodzi do chłopskiego i mieszczańskiego domu, przygląda się modzie, zastawie na stół, potrawach, ulicy wielkiego miasta, nastrojach społecznych, przemianach, jakie następowały, obyczajności wśród bogatych i biednych, pisze o buntownikach kryjących się po lasach, zwyczajach i prawach, jakie panują na prowincji,. Choć tu można bez skrupułów słowo prawo zastąpić bezprawiem. Świetnie ukazała kontrasty panujące w społeczeństwie brazylijskim – z jednej strony wielkie bogactwo, z drugiej – sromotna bieda. Świetna książka, o której zachęcająco napisano już na kilku blogach. Ja dołączam do tego grona.

Wydawnictwo MUZA

poniedziałek, 28 czerwca 2010, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/06/28 08:58:05
O tak, czytałam już kilka pozytywnych recenzji "Szwaczki", nie ukrywam, że swoją narobiłaś mi jeszcze większej ochoty na tę powieść. Żałuję tylko, że jest tak droga!!! Ale prędzej czy później - nabędę. Pozdrawiam :)
-
2010/06/28 09:10:42
Bardzo ciekawa recenzja. Przyglądałam się tej książce już parę razy ale... bałam się że będzie czymś w rodzaju telenoweli na papierze. Dobrze wiedzieć że jest dobra. Co prawda teraz już raczej nie dołożę jej do kilometrowego stosu nieprzeczytanych ale będę o niej pamiętać!
-
2010/06/28 09:45:31
Mam tę książkę! Cieszę się z tak pochlebnej recenzji i mam nadzieję, że i ja się nią zachwycę. Pozdrawiam! :)
-
2010/06/28 12:00:36
Oj. Muszę ją przeczytać, bo zaczyna mi się mylić z inną z bliskoznacznym tytułem "Fastryga'.:)
-
2010/06/28 13:41:55
Skarletka już tak zachęcająco pisała, teraz Ty :) Ach...
-
2010/06/28 20:41:46
Oj, po Twojej recenzji jeszcze bardziej się cieszę, że mam tą książkę na swojej półce :) Po 7 lipca się za nią zabieram! Pozdrawiam
-
2010/06/29 08:50:47
Książkę polecam z czystym sumieniem:) Teraz rozglądam się za czymś w podobnym klimacie i na dzień dzisiejszy na mojej półce nie ma buhhhhaaa!!!!!!
-
2010/06/29 13:45:32
Mam ją na wishliście już od dawna i pewnie jeszcze długo na nią poczekam, bo jest dość droga jednak. Ale za to gruba. co dla mnie jest głównie zaletą (lubię długie książki) może poza momentami, kiedy chciałabym ją poczytać w tramwaju. :-)
-
2010/07/02 07:55:52
Faktycznie - grube książki obok wielu zalet mają swoje minusy. Dużo ważą i trudno czyta się je w ekstremalnych warunkach:)
-
2010/07/03 11:21:14
właśnie czytam. przepadłam... :)
-
2010/07/04 09:04:38
Czyli jesteś na tym obłoku, który Cię unosi na naszymi głowami. Wysoko, wysoko:)))