Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Wardęga. Opowieści z pobocza drogi - Lechosław Herz

Fajnie mieć taką książkę pod ręką we wakacje, gdy wakacji praktycznie się nie ma. Podtytuł wyraża całą jej istotę: Opowieści z pobocza drogi. Autor pisze o miejscach, które rzadko są na trasie turystów masowo zadeptujących Tatry, Bałtyk, Mazury. Dociera do miejsc, o których nam się nie śniło. Pisze o rzeczach, na które na co dzień nie mamy czasu – bo kogo obchodzi jakieś tam licho w rosochatej wierzbie, albo leśna kapliczka, białe kwiatki zawilców przy leśnej dróżce czy krzyk myszołowa. Historie, jakich próżno szukać w tradycyjnych przewodnikach turystycznych. Ale to nie tylko suche fakty, to refleksja nad płynącym życiem, nad pośpiechem, który stał się niestety niemiłym elementem naszej codzienności, to też ukłon w stronę ludzi, których już nie ma, a którzy opowiedzieli mnóstwo ciekawych historii, nie, ludzi wcale nie znanych – wprost przeciwnie, prostych mieszkańców z prowincji, nie szukających poklasku i sławy. To umiłowanie naszych korzeni, historii, literatury, malarstwa, sztuki prostej i czasem prymitywnej, to umiłowanie zapachów i smaków z dzieciństwa, niepowtarzalnych, umiłowanie bliskości drugiego człowieka, który żyje dla innych i oddaje swój talent innym. To życie bezinteresowne, ciche, gdzieś na uboczu, nie rzucające się w oczy, opis miejsc, do których trudno dotrzeć, a gdy się już dotrze, to zawrócić trzeba, bo droga się właśnie skończyła.

Z przyjemnością stwierdzam, że znam kilka miejsc opisanych w tej książce, a które przechowuję z wielkim pietyzmem w moich szufladkach pamięci, i do których zawsze miło wracam we wspomnieniach – Puszcza Kampinoska, a w niej moja droga leśna, którą przemierzałam tyle razu z moim małym synkiem Tomkiem, Zaborów – przy Trakcie Królewskim, jego klasycystyczny kościół, Leoncin – miejsce narodzin I. B. Singera, ruiny zamkowe w Czersku, które pierwszy raz zobaczyłam odwiedzając ogród naszych znajomych,  I cieszę się, że tak wiele miejsc mam w swojej głowie, których autor nie opisał, a które są tylko moje.

Są takie drogi, wąskie i na uboczu, przy nich miejscowości, w których stoją kościoły, dwory i przydrożne krzyże zapewne prowincjonalnej wartości artystycznej. Omijają je turystyczne wycieczki, przeganiane od krakowskiego Wawelu po gdański Długi Targ. Gdy się odwiedza te wioski, miasteczka i przydroża, niespiesznie, mając czas na patrzenie i na refleksję, wtedy przychodzi chwila na smakowanie. To pejzaż dla koneserów, o wyjątkowym bukiecie. Smakuje jak najlepsze wino…

A to jak te historie zostały spisane, to już inna sprawa. Czasem słucha się albo czyta kogoś i aż ciarki po plecach przechodzą. Tak opowiada właśnie Lechosław Herz.

Kiedy pierwszy raz wzięłam Wardęgę do ręki pomyślałam sobie – nie podoba mi się, jak została wydana. Jak z poprzedniej epoki – przemknęło mi przez myśl. Jakież to było mylące. Teraz po lekturze, myślę sobie – jakże często wabią nas książki piękne, barwne, na błyszczącym papierze. Potem okazuje się, że prócz pięknych zdjęć niczego tam więcej nie znajdziemy. Tutaj – książka niepozorna, a tak cenna i ważna. Macie też coś takiego – gdy kogoś lub coś polubicie – od razu wydaje Wam się to lub ktoś piękniejszym? Tak jest i z tą książką – a może to taki celowy zabieg wydawnictwa, znanego skądinąd właśnie z pięknych książek. By odwrócić uwagę od tego, co powierzchowne, co mija – bo tak z urodą właśnie jest – aby skupić się na tym, co ważne i ciągle aktualne. Dlatego też podsumowując – napiszę na sam koniec – to książka dla koneserów potrafiących znaleźć w książce To Coś.

Wardęga – wyraz, który używano raz w znaczeniu włóczęgi, to znowu: wartości, oszacowania i dobytku [Zygmunt Gloger, Encyklopedia staropolska]

Wydawnictwo Iskry

niedziela, 22 sierpnia 2010, be.el
Tagi: podróże

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/08/22 18:56:18
Wielkiego smaka mi narobiłaś na tę książkę.
-
2010/08/22 21:55:51
I znowu masz mnie na sumieniu! ;-) Dopisuje do listy, tym bardziej, że Iskry często wydają "książki totalne", które jak to ujęłaś, są piękne, a nie "błyszczą się". Pozdrawiam!
-
2010/08/22 22:40:00
Książka jest świetna, podczytywałam ją sobie fragmentami przez czerwiec i lipiec i jestem pełna podziwu dla autora: za wiedzę, pasję i umiejętność takiego opisania bocznych dróg, że natychmiast ma się nimi ochotę powędrować.

Pozdrawiam

Skarletka
-
2010/08/22 22:57:13
Lilithin - takiej książki jeszcze nie czytałam. Jak napisała Skarletka - świetnie się ją czyta w odpowiednich dawkach, nie spiesząc się. Zresztą ma ona w sobie jakiś czar - przeczytasz rozdział, dwa, i odpływasz, wyciszasz się - świetnie wpisuje się sam element czytania w jej treść - bez pośpiechu, z refleksją. Towarzyszyła mi "Wardega" w różnych odstępach czasowych od kilku tygodni. Czasem to nawet niezłego stracha mi napędziła - bo autor przytacza różne opowieści,niekiedy niewiarygodne, a ja strachliwa osóbka jestem. Przypomina mi się jak kiedyś podczas rodzinnych spotkań, gdy nie ślęczało się godzinami przed telewizorem, albo już po skończonej pracy, po zmierzchu siadało się wspólnie do stołu i opowiadało podobne historie - jak ktoś widział motocyklistę bez głowy, albo o strachach na poniemieckim cmentarzu. Nie o sam temat idzie, ale o to, że gdzieś zagubiliśmy tę zdolność takiego komunikowania się. O tym również znajdziemy notkę:)

Krzysztof - dopisuj, dopisuj. Warto! "Wardęgę" odkrył właśnie mój mąż, który zakomunikował przed chwilą, że ma pomysł na świetną recenzję tej książki - tak go zainspirowało kilka stron. Za późno! Ja byłam pierwsza:)
-
2010/08/23 15:23:42