Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Żona godna zaufania - Robert Goolrick


Co za nieprzewidywalna książka. Tak zaskakująca, że czasem odczuwałam coś w rodzaju złości i zażenowania, bo przecież według moich ciągle na próżno uaktualnianych ustaleń miało być inaczej. Ostatecznie poddałam się i dałam wolną rękę autorowi, który doprowadził swoją historię do końca, a ja w spokoju mogłam oddać się lekturze bez tych wszystkich moich czytelniczych propozycji – potem to będzie tak.

A wszystko zaczęło się od ogłoszenia takiej treści:

„PRZEDSIĘBIORCA Z PROWICJI SZUKA ŻONY GODNEJ ZAUFANIA. KIEROWANY PRAKTYCZNYMI, NIE ROMANTYCZNYMI WZGLĘDAMI. ODPOWIEDZI LISTOWNE. RALPH TRUITT: MIEJSCOWOŚĆ TRUITT, WISCONSIN. ZAPEWNIAM DYSKRECJĘ”.

Pewnego zimowego popołudnia a.d. 1907 z pociągu, który właśnie z dużym opóźnieniem przybył na stację kolejową na oddalonej prowincji wysiada kandydatka na żonę godną zaufania. Jak się okazuje – kobieta inna niż na zdjęciu, które trzyma w dłoni Ralph Truitt. Ta jest dużo młodsza i olśniewająco piękna. Prosi, by dać jej szansę. I tu zaczyna się lawina dziwnych zdarzeń, nieprzewidywalnych zwrotów akcji. Starszy mężczyzna, dziś mówiłoby się o nim, po przejściach. Młoda kobieta – pełna temperamentu, zdeterminowana, tajemnicza. To musi być mieszanka wybuchowa. Nie chcę za dużo zdradzać, by nie psuć przyjemności czytania. W każdym razie Goolrickowi udało się ukazać, jak skomplikowaną istotą jest człowiek, który często tak do końca nie jest w stanie poznać samego siebie. Mimo, że zakończenie jest naprawdę zaskakujące, ja do końca nie jestem pewna czy aby przekonujące. Przemiana a’la Wigilijna opowieść Dickensa? Wprawdzie tu bez udziału duchów. Kogo, albo czego? O tym sza, bo się w końcu wygadam. Czy jest to faktycznie możliwe? Nie wiem, życie niesie z sobą tak wiele niespodzianek, a niejeden z nas przeżywa rzeczy niemożliwe. Tak jak to się zdarzyło bohaterom opowieści Goolricka. Książka bardzo nastrojowa, czasem mroczna, z klimatem. Czy do końca romans? Raczej ciekawe studium człowieka.  Na pewno książka o pożądaniu, miłości, ludzkich odwiecznych marzeniach. Podobały mi się opisy nastrojów, przyrody osadzonej w surowym klimacie. Nie każdy to lubi. Jednak te opisy świetnie odzwierciedlały stan duszy człowieka. Smutnej, zbolałej, rozdartej, okaleczonej... i tęskniącej za ciepłem drugiego człowieka.

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

piątek, 27 sierpnia 2010, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/08/27 09:12:45
mam ją w planach :) fajna recenzja :)
-
2010/08/27 17:45:25
Czytałam tę książkę i uważam, że jest kiepska. To, że zaskakuje, to wynik braku realizmu psychologicznego.
-
2010/08/28 09:26:29
Widzę, że zdania są podzielone. Nie pozostaje nic innego, jak przekonać się na własnej skórze. Powieścią zaintrygowały mnie książkowe blogi angielskojęzyczne. Tam się podobała.
-
2010/08/31 12:28:18
Co do treści, to nie wiem, czy by mi pasowała, ale okładka jest tak cudna, że dla niej samej bym sięgnęła po książkę.
-
2010/09/01 14:35:21
Mi się podobała. Może nie powala, ale mało teraz jest książek-romansów, w których tak kipiałoby od emocji.
-
2010/09/04 22:45:20
Zapraszam do łańcuszka, szczegóły na moim blogu.
-
2010/09/05 22:10:29
Widzę, że opinie na temat tej ksiązki są podzielone zapowiada się więc ciekawie
-
2010/09/05 23:57:48
Książka podzieliła moją rodzinę:) Kłócimy się przy okazji rodzinnych uroczystości. Kłócimy się - to może za dużo powiedziane - lepiej: spieramy się. I Bsmietanka ma rację - tyle tu zamętu, że wywołuje to zaciekawienie osób się przysłuchujących. Książka dla mnie była również kontrowersyjna - o czym pisałam w recenzji. Autor tak dalece posunął się w kreśleniu losów swoich bohaterów, że wydają się one dalece nieprawdopodobne. Realizm psychologiczny - No nie jest to książka kalibru Zbrodnia i Kara Dostojewskiego, ale całkowicie nie przekreślałabym autora w tej materii. Rzucam hasło - książka o pożądaniu - i już zaczyna mi się wykluwać pewna nowa teoria na temat bohaterki i jej nowego męża. Pełno tu znaków zapytania, ale nie dajmy się zwariować - to w końcu tylko książka. Przeczytałam z przyjemnością i zdania nie zmieniam.

Abiela - dzięki za zaproszenie. Napiszę , pewnie że napiszę:)
-
2010/09/17 08:40:33
Niesamowite:) Tyle emocji przy jednej książce Ale autor chyba to miał na myśli pisząc ją. jednym sie bardziej podoba innym mniej i tak dyskusja się nakręca. Ja osobiście jestem pod urokiem "Zony godnej zaufania", a okładka dla mnie rewelacja. Taka mroczna, widać, zę zbiera się na burze i będzie się duzo działo.