Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Bibliotekarki - Teresa Monika Rudzka

Autorka Bibliotekarek odbrązowiła tę świątynię, jaką dla wielu jest Jej Królewska Mość Biblioteka. Nie da się zaprzeczyć, że biblioteka to miejsce specyficzne. Magiczne. Tajemnicze. Pełne mądrych ksiąg. Dla mnie na pewno. Zawsze, gdy przekraczam progi mojej kochanej Biblioteki Miejskiej, czuję dziwny skurcz żołądka.  Proszę zachować ciszę – wisi na wielu drzwiach w tej świątyni. Chodzi się na paluszkach i dyskretnie kicha alergicznie pomiędzy zakurzonymi woluminami, żeby Broń Boże nie zakłócić spokoju obecnym Wielce Czcigodnym Wypożyczającym. A panie bibliotekarki to przecież anioły z niewidzialnymi skrzydłami i aureolą. Tymczasem tytułowe bohaterki  Teresy Moniki Rudzkiej to kobiety z krwi i kości, ze swoimi smutkami i radościami, kompleksami, ambicjami. Oto wychodzą z tej świątyni i wracają do domu, po drodze robią zakupy, gotują obiad, wycierają nosy zasmarkanym dzieciom, dbają o kota, podrywają facetów, martwią się jak wytrwają do końca miesiąca, zapożyczają się. To świat kobiet. Obgadują siebie nawzajem, zazdroszczą, obserwują, donoszą do dyrekcji. Autorka co rusz dopuszcza do głosu innego pracownika Miejskiej Biblioteki Publicznej Filia nr 32. Jedynie Żywia (czy pamiętacie, w jakiej książce, pojawiła się osoba o takim imieniu?) wypowiada się częściej w swoim pamiętniku. Czy tak jest naprawdę? Przypuszczam, że pomysł napisania takiej książki nie zrodził się przypadkowo. Być może to wynik jakichś obserwacji poczynionych przez autorkę? Biblioteka to w końcu też normalne miejsce pracy, gdzie spotykają się zwykli ludzie. Tak jak w szpitalu, sklepie, szkole. Nie robiłabym z tego sensacji. Faktem jest, że tak jak o szpitalu, szkole, posterunku policji są dziesiątki książek, tak o bibliotece – ta chyba jest pierwsza. Właściwie to nie ma tu nic nowego. Już wszystko gdzieś było. Aż wstyd przyznać, że tak łatwo dałam się wciągnąć w te kobiece gierki. Jeśli ktoś ma nadzieję, że mowa będzie o jakiejś misji biblioteki, osób tam pracujących, lub, o zgrozo literatury, srogo się zawiedzie. Jeśli chcecie przekonać się, jak to jest w bibliotece od kuchni, zapraszam.

Chętnie podpatruję co czytają inni. W Miejskiej Bibliotece Publicznej Filia nr 32 czytelnicy zaczytują się w Coelho i Miłości w sieci. Jak różne są gusta czytelnicze. U nas Coelho stoi. Już się go naczytali. Wiśniewski też. I to nawet w dwóch egzemplarzach!!!

Już w trakcie lektury, często miałam przed oczami „moje” bibliotekarki, które znam od dawna. Nie, nie prywatnie.  Z widzenia. W dziale dziecięcym, który okupuję z moimi dziećmi. Taszczymy torby książek. A że często tam jesteśmy, miłe panie przymykają oko, że moje dzieci wybierają ze mną i po 20 książek. W dziale dla dorosłych – też super. Kiedy kilka tygodni nowa pani bibliotekarka zawołała na mój widok radosne Dzień dobry! (coś w rodzaju Alleluja!) Pomyślałam sobie – w bibliotece cudnie jest. Tylko ta wyczekująca mina, bym zagadnęła, o coś zapytała. A ja schowałam się za regałem książek i zaczęłam przeglądać w pośpiechu szufladki mojej pamięci w poszukiwaniu tej Pani. Po miesiącu znalazłam – moja była uczennica. Nawet doszłam do tego, która klasa i jaki wychowawca. Zmyliły mnie pofarbowane kruczoczarne włosy. Tylko ten głos wydawał mi się znajomy.

A żeby już temat doprowadzić do końca, polecam fajne artykuły. Pierwszy z Wysokich Obcasów Pawła Smoleńskiego – Bibliotekarki.

Drugi: o seksownych bibliotekarkach ze Szczecina, które postanowiły obalić mit, jakoby bibliotekarka powinna koniecznie nosić okulary i mieć włosy upięte w kok.

A ja i tak wiem, że w bibliotece fajnie jest!!!

niedziela, 24 października 2010, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/10/25 08:53:03
No i owszem Biblioteka fajna jest! A Bibliotekarki jeszcze lepsze! Monika Bibliotekarka :D
p.S. Czuję się zwodowo zobowiązana do lektury tekstu Rudzkiej! :)
-
2010/10/25 10:42:26
A ja już niestety dawno w bibliotece nie byłam... Tyle się kar w życiu napłaciłam, tyle upomnień dostałam, że aż wstyd. A ja po prostu nie potrafię rozstawać się z książkami:)

Świetna recenzja!
Pozdrawiam
-
2010/10/25 11:57:57
Świetna recenzja, a i książka zapowiada się ciekawie. Takiego tematu jeszcze chyba nie było :) Z pewnością przeczytam. Pozdrawiam!
-
2010/10/25 21:01:51
Tez bym chciala przeczytac, niejako zawodowo. :)
-
2010/11/16 14:55:15
"Miłości w sieci" - miała być chyba "Samotność w sieci"? :)

Wlaśnie kończę ksiązkę, w moim przekonaniu to pozycja przede wszystkim słaba językowo. O treści wypowiem się więcej po skończeniu, zresztą zapraszam i do siebie www.sygnaturka.blox.pl :)
-
2011/01/10 03:30:58
Świetna recenzja i bardzo mnie zachęciłaś do przeczytania tej książki. Co do biblioteki i jaka może być, to mój pogląd zmienił się zupełnie gdy zaczęłam pracować i korzystać z mojego systemu, czyli KCLS (www.kcls.org/), gdzie wielu bibliotekarzy to po prost pasjonaci, gdzie dzieciaki mogą liczyć na pomoc w zbieraniu materiałów do pracy do mowej, gdzie ludzie siedzą przy kominku i czytają, czytają, czytają.