Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Kariera Nikodema Dyzmy - Tadeusz Dołęga - Mostowicz

Tytułowy Nikodem Dyzma to przypadek zawrotnej kariery, od marginesu społecznego do gabinetów rządowych i progów arystokracji. Jak to się mogło stać? Otóż szczególne okoliczności sprawiły, że głupota zaczęła uchodzić za awangardę. Krzywe zwierciadło elit, awansu społecznego, życia towarzyskiego, duchowego, uczuć, materializmu  i pragnień.  Wszystko podane mistrzowskim piórem i ciętym słowem Dołęgi-Mostowicza, okraszone olbrzymią  dawką czarnego humoru. Mamy super przygodę, no i materiał na niejedną jeszcze ekranizację.

Książka pisana przed wojną, w zupełnie innym klimacie kulturowo-mentalnym, z innym etosem pracy, kariery, nastawienia do spraw publicznych. Z pewnością reprezentowała typ skrajnej ironii, mało realnej, odstającej całkowicie od rzeczywistości. Dziś mamy przed oczyma ludzi tamtej epoki, znanych głównie z kart historii, wspomnień, spuścizny kulturalnej. Z jakimż pietyzmem się doń dziś odwołujemy, traktując okres międzywojnia, jak ikonę młodego państwa, pełnego szlachetnych i zaangażowanych, wartościowych osób, wzbogaconych oczywiście traumą wojny. Czy w takim środowisku mógł zrodzić się powieściowy bohater – Dyzma? Człowiek wręcz tępy, nieokrzesany, nieoczytany, niewykształcony, nie znający języków obcych – dziś jakoś by to uszło, ale wtedy na salonach, z takimi „papierami”? Podejrzane kariery pewnie były, może co niektórzy zdołali przekroczyć mury lumpenproletariatu, choć wydaje się, że nawet praski cinkciarz miał wtedy kodeks honorowy. Jak wielką wyobraźnię poruszył Mostowicz, w jak perfidny sposób zagrał ówczesnym elitom na nosie, kreując, niczym Orwell, typ człowieka, który rzucał urok swym prostactwem i głupotą. Oczywiście przynależność przed wojną do elity władzy, do grupy „pułkowników”, z rodowodem sanacyjnym, otwierała drzwi do kariery, temu się zaprzeczyć nie da. Promocja miernych, ale wiernych, jest stara jak świat, ale w tej powieści głupota i cynizm przekraczają wszelkie normy.

W zasadzie nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać z proroctwa autora. Wtedy to była powieść, dziś może nawet uchodzić za studium socjologiczne niejednej przecież kariery. Wystarczy włączyć telewizor, sięgnąć po kolorowe okładki pism. Od Dyzmów się roi, z tą jednak różnicą do międzywojnia, że Dyzmami ich zwać nie wolno, bo relatywizacja wszystkiego zaciera granicę między tym, co mądre i głupie, piękne i brzydkie, szlachetne i podłe. Kto dziś o tym rozsądzi? Książka więc z czasem zyskuje na aktualności, demaskuje starą prawdę, że świat jest małym rozumem rządzony, ale przede wszystkim zachwyca ironią i wciąż bawi. Kto zrozumie meandry awansu i kariery? Nie jest przypadkiem, że Dyzmę prawdziwego, nie upudrowanego, odczytuje już na wstępie pół-szaleniec i wariat hrabia Ponimirski mówiąc „zarówno nazwisko, jak i wygląd świadczą, że pochodzisz z gminu, a chamy przecie honoru nie mają”. Czy tylko wariaci mogą zatem dostrzec prawdę? Książka stara, ale dobra.

Wydawnictwo Skrzat

Recenzję napisał mój mąż Michał

niedziela, 31 października 2010, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/10/31 21:58:13
Ja uwielbiam Dołęgę-Mostowicza, uważam, że on się nigdy nie zestarzeje, właśnie za to pokazywanie obrazu społeczeństwa kiedyś, ale na tyle uniwersalnie, że można to odnieść to czasów współczesnych też. Mam jego wszystkie powieści, ale sobie dozuję, bo wiadomo - nic już więcej nie napisze.
-
2010/11/01 07:48:22
Ja z kolei przed kilkoma laty miałam tak zwaną erę D-M. Przeczytałam dużo i trochę mi zostało na potem:) Pamiętam ciekawą dwuczęściową książkę "Złotą Maskę" o pewnej dziewczynie, córce rzeźnika, która chciała zrobić karierę w teatrze czy musicalu. Czytałam z wypiekami na twarzy, a gdy po latach chciałam ją sobie przypomnieć, to w bibliotece już nie znalazłam:( Teraz z kolei cieszę się, że Dyzmę połknął mój mąż. Ja mam na płycie czytaną przez Kolbergera. Po tak zachęcającej recenzji chyba czas na przypomnienie po latach:)
-
2010/11/01 07:49:02
Ja z kolei przed kilkoma laty miałam tak zwaną erę D-M. Przeczytałam dużo i trochę mi zostało na potem:) Pamiętam ciekawą dwuczęściową książkę "Złotą Maskę" o pewnej dziewczynie, córce rzeźnika, która chciała zrobić karierę w teatrze czy musicalu. Czytałam z wypiekami na twarzy, a gdy po latach chciałam ją sobie przypomnieć, to w bibliotece już nie znalazłam:( Teraz z kolei cieszę się, że Dyzmę połknął mój mąż. Ja mam na płycie czytaną przez Kolbergera. Po tak zachęcającej recenzji chyba czas na przypomnienie po latach:)
-
2010/11/01 14:58:15
Nigdy jakoś nie obejrzałam serialu, ale książkę uwielbiam. Fantastyczna lektura. Szkoda tylko, że po inne powieści Autora nie sięgnęłam, może to w końcu nadrobię... jak sie uporam z tym, co czeka na półce...
-
2010/11/01 18:30:13
Mnie się jeszcze podobała Bracia Dalcz i Spółka
-
2010/11/02 20:39:54
Kasia - nie znam, nie słyszałam. Muszę sprawdzić w bibliotece:)