Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Kobiety z Czerwonych Bagien - Grażyna Jeromin - Gałuszka

Bardzo fajnie czytało mi się tę książkę. Sprawdziłam – autorka na swoim koncie ma już kilka tytułów – i jeśli będzie mi dane – chętnie do nich zajrzę. Od jakiegoś czasu miałam ochotę na cosik babskiego i … polskiego. Koleżanki poleciły mi kilka sprawdzonych tytułów. Po kilku stronach – odkładałam, bo się nie dało czytać. Bełkot. Głupio pisać – ale czasem nawet zastanawiałam się, jak widzi swoich czytelników taka i taka pani, która coś takiego napisała. I kiedy zarzekałam się, że już nigdy – natrafiłam na Czerwona Bagna, w sam raz na jesienny wieczór. Na wtopienie się w koc z ciepłą herbatą wieczorem. Z pokoju dobiegały pochrapywania moich dwóch smoków, a ja się dałam uwieść do innego świata. Bo autorka ciekawie opowiada. Snuje swoje opowieści – nie za długie, nie za krótkie, takie w sam raz. Jej zaproszenia do przeszłości trochę przypominały mi rodzinne opowieści, których kiedyś słuchało się przy kuchennym stole, już po raz setny - o tych wszystkich ciotkach, babkach, stryjach, co swe uczucia ulokowali nie tak, jak powinni.   O duchach, zjawach.

Rób, co ci serce dyktuje. Najwyżej potem będziesz żałować - zwykły mawiać kobiety z Czerwonych Bagien. Ba, każde kolejne pokolenie kobiet w tej rodzinie zawdzięczało wręcz swe istnienie przestrzeganiu tej zasady. Już to powinno Was zaciekawić. Wszystkie pięć pokoleń kobiet ma ciekawy życiorys – od (prawie) stuletniej Rozy, do (prawie) trzydziestoletniej Kornelii, która leczy swoje rany w tym dziwnym miejscu. Magicznym. A tak. Niby takie bagna – zwykłe, nudne, a jednak mają w  sobie to coś. Coś, co sprawiło, że życie każdej z tych kobiet było jedyne w swoim rodzaju. Mężczyźni – są, są – spokojnie, a jakże, ale gdzieś w tle, jako dodatek. Mają swoje pięć minut, ale te mijają bezpowrotnie.  Zostają one – te silne, czasem nie; zawsze oryginalne, ambitne, raz rozmarzone, innym razem mocno stąpające po ziemi. Dzieją się tu rzeczy niezwykłe i zwykłe, smutek miesza się z radościami. Ot, takie niby – zwyczajne, niezwyczajne życie. Wszystko dobrze napisane – polecam.

I jeszcze coś mi się przypomniało: Oj, jak ja się uśmiałam przy tym fragmencie:

[Rozmowa ciotki Amelii z Rozą]

-Czytaj, czytaj – zrzędziła mi każdego dnia – a tam na wsi kawalery chodzą, panny się sztafirują, a ty siedź i czytaj, aż się zestarzejesz.”

Kobitki – oczywiście cytat ku przestrodze, a jak:))))

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

sobota, 16 października 2010, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/10/16 22:08:51
Strasznie mi się ta książka podobała :)
-
2010/10/16 22:31:48
Ja jakos ja przerwalam w polowie, troche mnie zmeczyl watek z motolotniarzem. Ale musze do tej ksiazki wrocic, bo do tego miejsca czytalo sie ja dobrze.
-
2010/10/20 12:32:17
Właśnie skończyłam ją czytać. Muszę przyznać, że powoli i bez entuzjazmu się wkręcałam, ale potem urzekł mnie taki niedzisiejszy, leniwy sposób opowiadania, a raczej gawędy. Jak już się wkręciłam, to wsiąkłam. Chociaż z pewnym jednak wahaniem, bo nie byłam pewna, że kupuję taki sposób pokazywania kobiet. Bo one były niby wyzwolone, silne, niezależne, a jednak każda z nich w jakimś momencie głupiała na widok portek. I w pewnym sensie to zgłupienie determinowało całe ich późniejsze życie. Najbardziej polubiłam Rozę, za to uczciwie przyznaję, że Joanna i Gabriela nie wzbudziły mojej głębszej sympatii. Nie wydaje ci się, że one były zimne i trochę egoistyczne w swoich wyborach? Ale z drugiej strony, może niepotrzebnie marudzę, przynajmniej zostały pokazane jako normalne (czytaj: nie idealne) kobiety, prawda?
-
2010/10/24 09:15:15
Dabarai - namawiam do powrotu

Teraz_ asia- Dziwne były te kobiety z Czerwonych Bagien, ale właśnie dlatego przykuły moją uwagę:) Również dużą dozą sympatii obdarowałam Rozę. Może dlatego, że od zawsze fascynują mnie ludzie starsi, którzy potrafią opowiadać fascynujące rzeczy. Zresztą jej hart ducha w tym wieku - również może zaimponować. A co do chłopskich portek - autorka raczej Ameryki nie odkryła. Niektóre z nas głupieją - nie ma co. Dopiero potem przychodzi refleksja. Pewnie niejeden z nas mógłby opowiedzieć jakąś rodzinną historię o Cioci Kloci, co to zgłupiała do reszty, odmieniła się. Ponoć na to nie ma i tak lekarstwa....;)