Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Największe kłamstwa w historii - William Weir

Tytuł zdradza w zasadzie wszystko. Jest więc wystarczającą rekomendacją i zachętą, by po tę  nietuzinkową książkę sięgnąć. Weir bierze na „warsztat” te wątki historyczne, a przede wszystkim zogniskowane wokół nich wydarzenia i bohaterów, które mają przeważnie wyrobioną od pokoleń pozycję w świadomości ludzkiej. Kształtowały umysły, patriotyzmy i wyobraźnie. Są ogólnie znane, szeroko przytaczane, stały się fabułą wielu ekranizacji i spektakli. Niosły więc całkiem udanie i niosą wciąż (dla tych, którzy nie sięgnęli jeszcze po „Największe kłamstwa”) odpowiednie przesłanie. Niektóre z nich były elementem odwiecznej walki dobra ze złem, źródłem jakże budujących, wychowawczych legend, inne stanowiły ważny wkład w rozwój cywilizacji, czy nawet określonych systemów społeczno-politycznych. Teraz okazuje się, że nade wszystko okazały się po prostu… fałszywe.

Któż z nas nie pamięta z książek, ekranu lub z opowieści nauczycieli w szkole o krwawym zdobyciu stolicy Azteków przez hiszpańskiego konkwistadora Hernana Cortesa. Z krzyżem w ręku, w imię nawracania na chrześcijanizm, a tak naprawdę by rozszerzyć panowanie Hiszpanii i sięgnąć po legendarne bogactwa „złotego miasta”. Przecież, gdyby się dobrze zastanowić, to wcale nie wydaje się dziwne, że inne względy musiały zadecydować o zwycięstwie grupki żołnierzy Cortesa nad mieszkańcami blisko 200 tys. miasta. Aztekowie, skoro wywyższyli swoje panowanie i wpływy do tak niebotycznych rozmiarów, musieli przecież mieć opanowane wojenne rzemiosło. Trudno oczekiwać, że sami naiwnie wystawiali się pod topory i arkebuzy najeźdźców. Co więc przesądziło o ich przegranej, fizycznym unicestwieniu i w końcu całkowitym upadku jednej ze wspanialszych zapomnianych już cywilizacji?

Jeszcze bliższy jest nam obraz Wielkiej Rewolucji Francuskiej, a zwłaszcza tak ważnego jej prologu, jak zdobycie osławionej Bastylii. Ta olbrzymia twierdza – więzienie, jest do dziś symbolem uciemiężenia i wyzysku, krzywdy i upodlenia. Stąd jej zdobycie przez francuski lud w pierwszych dniach Rewolucji stało się podwaliną – wedle obowiązującego historycznego przekazu – systemu politycznego Republiki Francuskiej i generalnie wyzwolenia ludzi. Obalenie Bastylii równa się obaleniu tyranii i powstaniu demokracji. Ileż mamy na to przykładów, każdy z nas, ma z pewnością przed oczyma sceny jej zdobycia, utrwalane na obrazach, w literaturze, sztuce, a współcześnie w filmach, czy powieściach. No cóż, zza grobu śmieją się ci, co naprawdę byli świadkami tamtych wydarzeń i widzieli owe „zdobycie” legendarnego więzienia. Możesz, drogi Czytelniku pośmiać się i Ty, jeśli przeczytasz książkę Weir’a.

Jeszcze więcej doznań dostarczy rozdział o Protokołach Mędrców Syjonu. Niesamowita opowieść, dowód na to, że historyczne hochsztaplerstwo najwyższej próby, jeśli tylko trafi na podatny grunt, nadzwyczajne okoliczności polityczne, może stać się źródłem natchnienia dla wszelkiej maści komunistycznych i nazistowskich dewiantów, ich dyktatury i zbrodni. Są i bardziej łagodne oblicza książki, które każą dziś wyłącznie patrzeć inaczej na coś, co po prostu ciekawi i intryguje. Co niektórzy z pewnością pamiętają, odkurzany czasami przez polskie stacje, amerykański film Tombstone, w gwiazdorskiej obsadzie Kurta Russella jako szeryfa Wyatta Earp’a. Historia ciekawa, jak sam film, z tą różnicą, że w rzeczywistości ów dzielny szeryf na więzienne kraty powinien spoglądać z nieco innej pespektywy.

Recenzja napisana przez mojego męża Michała:)

Wydawnictwo MUZA

niedziela, 09 stycznia 2011, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/01/13 17:49:19
Bardzo zachęcająca recenzja - takie historyczne kłamstwa, hochsztaplerzy i oszuści... Lubię bardzo. Mój ulubiony film - najulubieńszy ze wszystkich to Vabank - o hochstaplerze Kwinto:-) A jeśli jeszcze książka zapewnia nie tylko interesujące informacje, ale również dobry nastrój podczas czytania - tym bardziej muszę po nią sięgnąć. Pozdrawiam szanownego małżonka:-)