Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Czerwony rower - Antonina Kozłowska

Książkę zamówiłam  w bibliotece jakieś pół roku temu, a może i więcej. Na moje uparte - Czy jest już Czerwony rower? - regularnie słyszałam odpowiedź – Nie. Bo albo ktoś mi ją podbierał z kupki książek zamówionych albo ktoś strrrsznie długo ją czytał.  W końcu przestałam pytać, mąż też już nie zachodził sprawdzać (pracuje obok budynku świątyni książek). I gdy zrobiło się cicho,  ciszę biblioteczną przerwało przeraźliwe –A Czerwony rower to jeszcze pani chce? Aż podskoczyłam między regałami. I Stendhal rozbił sobie łeb o kant drewnianej półki. Chcę, pewnie, że chcę. Nareszcie – pomyślałam w duchu. I przyniosłam swoją w końcu upolowaną zdobycz do domu. I dałam się wciągnąć w tę historię – choć muszę przyznać – historia historią. Mnie spodobało się całe tło wydarzeń sprzed lat. Tak naprawdę książkowe czasy to też moje dzieciństwo i moja najmłodsza młodość. Różnica wieku z głównymi bohaterkami – to zaledwie 1 rok (na moją babską niekorzyść). Składak, plakaty z gazet, z Bravo, pamiętnik pisany w tajemnicy, stare przeboje (A – ha, Duran – Duran, Limahl), kolejne próby domowych nagrań przebojów, czekolada własnej roboty z mleka w proszku, Peweks, podróże do Czechosłowacji, NRD, Związku Radzieckiego, carmeny, bazarowe ubrania, dziesięciokolorowy długopis, lista Niedźwiedzkiego,  bezpłciowe niebieskie zeszyty w bladofioletową kratkę, kino nocne… Mogłabym tak długo wyliczać – bo choć moje życie było tak inne od losów bohaterek Czerwonego roweru (spokojniejsze i mniej burzliwe) nie da się ukryć, że gdzieś sama wpisałam się w tę historię, a specyficzny klimat lat osiemdziesiątych stworzony tak namacalnie w tej powieści kazał mi wierzyć, że na prowincji pod Warszawą dzieje się to i to, a gdzieś 300 km na zachód żyję sobie ja – i też słucham tej samej muzyki, tych samych wiadomości w dzienniku,  i staram się ułożyć nogi jak jedna pani z programu telewizyjnego (do dziś mi się to nie udało).

Czerwony rower to losy trzech przyjaciółek, które spotykają się po latach. Podczas domowych remontów znaleziono stary pamiętnik koleżanki, która dawno temu zginęła w tajemniczych okolicznościach. Czy było to samobójstwo, wypadek czy jednak morderstwo? Kiedyś dziewczynki, o różnych charakterach, marzeniach, temperamentach, ogień i woda, z jakże różnych domów, dziś kobiety – w mniej lub bardziej udanych związkach. Dzieciate – trochę przerażone po swoich doświadczeniach tym, co je czeka. Czy ustawione? – raczej wtłoczone w szarą codzienność – dziennikarka, kura domowa, żona biznesmena. Czy tego właśnie chciały od życia? Strachy, kompleksy, potwory młodzieńczych lat ciągną się za nimi jak guma do żucia, którą kupowały za dolary. Historia wciągnęła mnie – a nie mając doświadczenia w powieściach kryminalnych (nie przepadam) do końca niczego nie udało mi się odkryć. Świetnie się czytało...

 

Wydawnictwo Otwarte

czwartek, 17 lutego 2011, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/02/17 19:52:06
Dziś chyba sezon na tę książkę, już druganotka:).
Mi też się podobała:).
-
2011/02/17 21:15:13
I te tytuły rozdziałów, o których zapomniałem napisać, a które kazały mi zasiąść i odpalić YT, bo co znałem to znałem, ale ...
Wspomnieniowa strasznie i podobnie jak Ty chciałem pisać i napisałem o swoich doświadczeniach z PRL, ale akurat gadałem z Agnes i usłyszałem mądre słowa. Coś w stylu: Nie pisz o tym dużo, bo młodszych zanudzisz, a starsi swoje przeżyli i wiedzą, więc się ograniczyłem. :D A książka dobra i spodobała mi się na tyle, że do DKK wybrałem bodajże "Kukułkę".
Bazyl
-
2011/02/18 10:24:36
dziękuję! :)
-
2011/02/18 19:34:50
I u mnie za czas niedługi pewnie się ukaże recenzja, bo właśnie niedawno sobie ją "zanabyłam" :)

P.S. po latach ćwiczeń ;) potrafię złożyć nogi jak ta Pani z telewizji :)))
-
2011/02/18 19:42:31
Heh, w tym samym czasie przeczytałyśmy i podobne mamy refleksje :) Choć od bohaterek jestem młodsza o prawie dekadę, to jednak pamiętam trochę lata 80te :) "Bravo" też czytałyśmy z koleżankami - tylko później, i wersję polską dla odmiany - przeważnie w drodze ze szkoły, wdrapywałyśmy się na pryzmę żelastwa, której już nie ma i tam z wypiekami na twarzy przewracałyśmy kolejne strony :D
-
2011/02/20 11:59:02
Dziękuję za wszystkie polecone książki. I muszę polecieć do biblioteki :)
Pelka
-
2011/02/21 09:32:57
Czytałam tą książkę. Bardzo ładna. Polecam też " Trzy połówki jabłka " tej samej autorki.
-
2011/02/24 08:12:43
Każdy chyba znajdzie kawałek siebie w tej powieści. Przede wszystkim - osoby z mojego pokolenia. Gdy czytałam scenę nagrywania na magnetofon piosenki, przypomniała mi się scena jak siostra nagrywała piosenkę Limahla, który (Limahl:) kilka razy pojawia się tutaj. Ale była zła, jak nagle wtargnęłam do pokoju. Wszystko potem było słychać na kasecie. Podkochiwałam się w tym "jeżozwierzu" i cały pokój miałam obklejony jego plakatami z Razem, Na przełaj i Dziennika Ludowego. Odzywają się wspomnienia - jest to tutaj nieuniknione. W bibliotece są dwie książki A.K. Ustawiłam się w kolejce:)

Mdl - czekamy na więcej:) Pozdrawiam