Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Bornholm Bornholm - Hubert Klimko - Dobrzaniecki

Na okładkach czytam: oto (ponoć) mam przed sobą książkę bezcenną, jedyną w swoim rodzaju, która sprawi, że moje życie stanie się uboższe, gdy jej nie przeczytam, a o ileż będzie bogatsze, gdy tylko się skuszę na ów smakowity kąsek. A potem jest jak jest, czyli mdło. Tylko spece od marketingu zacierają ręce, bowiem znów im się udało omotać kolejnego (kolejną) naiwnego (naiwną). A ja zgrzytam tylko zębami i obiecuję sobie – już nigdy więcej. I udaje mi się to coraz częściej. Tymczasem są książki doskonałe, schowane za skromnymi (w dobrym guście) okładkami, z powściągliwą notą wydawcy. Jak Bornholm, Bornholm. Wpisuję na listę książek najlepszych, jakie przeczytałam w tym roku.

Dwóch mężczyzn w różnym wieku, dwa różne życiorysy, dwie historie, wydawać by się mogło, odrębne, a jednak powiązane ze sobą – drobiazgami, jakimiś strzępami wspomnień, fotografią,  aparatem fotograficznym z wygrawerowaną charakterystyczną parą liter.

Horst Bartlik – nauczyciel biologii. Zastanawiam się, czy jako kobieta zawiesiłabym na nim oko? Nijaki, bezbarwny, szary jak wróbel na dachu. Typowy facet przygnieciony babskim pantoflem. Zepchnięty na margines życia przez małżonkę, oziębłą, znudzoną. Autor skąpi szczegółów z jej nudnej egzystencji i raczej nie zdradza, czy to typowa Matka – Niemka, ślepo realizująca w swoim życiu 3 K – Kinder, Küche und Kirche.  W każdym razie nijak nie można wcisnąć tam kolejnego elementu, tym razem na literę Be: Bett. Już nie to ciało, nie te piersi, nie ten tyłek. Bartlik szuka drogi do małżonki – najpierw przez ślepe poddanie się jej woli, całkowite podporządkowanie, potem – bunt. Realizuje niecny plan cichej zemsty, małego pospolitego ruszenia w małżeńskiej alkowie. Szuka swojej recepty na nieudane życie. I kiedy zaczyna fikać, nagle wybucha wojna…

Dugi mężczyzna - dojrzały, gdzieś około czterdziestki, odwiedza swoją pogrążoną w śpiączce matkę. Po wielu latach wraca w swoje rodzinne strony. Patrzy na Bornholm oczami człowieka doświadczonego, po przejściach. Każdego dnia opowiada fragment swojego życia – bez ojca, z apodyktyczną matką, o związkach z kobietami bez prawdziwej miłości. Ma nadzieję, że matka go słyszy. Choć czy do końca? Czy należy wierzyć w to, co mówią inni o ludziach pogrążonych w niekończącym się śnie? Bo i nie wszystko jest odpowiednie dla starych uszu. To spowiedź dziecka, dorosłego dziecka – swego rodzaju katharsis, nie - wcale nie wykrzyczane. Spokojnie wypowiedziane przy łóżku istoty – rośliny. To próba skonfrontowania swoich potrzeb, marzeń, namiętności, z tym co było. Z zaborczą miłością, bezdusznością, arogancją i ignorancją. Gdy czytałam te relacje w pierwszej osobie, zastanawiałam się, jak życie tej dwójki potoczyłoby się, gdyby nie wypadek matki. Jak wyglądałoby wtedy ich spotkanie w cztery oczy…

Dwaj mężczyźni w toksycznych związkach, tkwiących w nich po uszy, różne miejsca, różne czasy. Dla równowagi – w dwie historie, wpleciona trzecia – tym razem piękna – o miłości Olego i jego żony Kristine. Na śmierć i życie, na dobre i złe.

Jest też Bornholm – wyspa, na którą los rzucił Bartlika podczas II wojny światowej. Miejsce narodzin drugiego mężczyzny. Miejsce dosłowne – namacalne, widoczne na każdej mapie. Bornholm to dla mnie też symbol – wyobcowania, osamotnienia, ucieczki przed światem. Naszej, bohaterów powieści Klimko – Dobrzanieckiego.

Książka napisana bez emocji, z charakterystyczną dla Skandynawii powściągliwością (autor dziesięć lat mieszkał w Islandii), oszczędnością słów. Emocje są w nas – zdziwienie, oburzenie, odraza, ciekawość, humor (czarny też). Zmusza do przyjrzenia się sobie i tej drugiej połowie. Mały rachunek sumienia wywołany lekturą. Dawno żadna książka nie skłoniła mnie do takiego striptizu przed samą sobą.

Teraz rozglądam się za innymi książkami autora;)

Wydawnictwo ZNAK

wtorek, 22 marca 2011, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/03/22 16:16:13
Dzisiaj zaczęłam ją czytać, ładnie się zgrałyśmy :) Bardzo ciekawa recenzja, zachęca do dalszej lektury!
-
2011/03/22 17:32:07
Już jestem zachwycona ! Wspaniale napisałaś o książce !
Sprawiłaś że pragnę ją zdobyć i szybko zacząć czytać :)))
-
2011/03/22 17:32:39
Dokładnie, książka jest znakomita!
-
2011/03/22 17:58:56
A mnie aż tak książka nie zachwyciła, ale recenzja bardzo ciekawa.
-
2011/03/22 18:23:30
Właśnie dziś ją zamówiłam ją do mojej biblioteki. I przy pierwszym akapicie pomyślałam: "O nie pomyłka!", ale się okazało, że decyzja była słuszna :) Serdeczności wiosenne :)
P.S. Bardzo dobra recenzja. Świetne pióro!
-
2011/07/23 18:22:58
Ja na tą książkę właśnie czekam i ciekawa jestem teraz jakie wrażenie wywrze na mnie :)