Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Tatami kontra krzesła. O Japończykach i Japonii - Rafał Tomański

Wydanie książki zbiegło się z tragicznym dla Japonii trzęsieniem ziemi, skutkującym ogromną falą tsunami, a także niebezpiecznym promieniowaniem z elektrowni w Fukushimie. Widoczny z przekazów medialnych dramat ludzi i ogrom zniszczeń przykuwały uwagę całego świata, rodziły odruchy współczucia i solidarności z poszkodowanymi. Oczywiście, z czasem one – niestety – wypłowieją, co zresztą już widać po słabnącym zainteresowaniu mediów. A o Japonii teraz trzeba pamiętać, a i przy okazji wypada coś o niej wiedzieć. Sama z siebie ma przecież wiele do zaoferowania, dobrze więc, aby te dramatyczne okoliczności wzbudziły w nas dodatkową ciekawość. Bo warto.

Tym bardziej, że na rynku ukazała się pozycja Rafała Tomańskiego, która w tym względzie zadowoli każdego. Autor – ekonomista, tłumacz z wieloma doświadczeniami zawodowymi, pisze ze swadą, znawstwem i humorem, porusza kwestie obyczajowe, społeczne, gospodarcze i historyczne, co czyni lekturę kompletną, a przy tym nade wszystko ciekawą. Czytelnik otrzymuje zatem kuszącą propozycję ekscytującej wyprawy do Japonii, tej wczorajszej i całkiem współczesnej, w świat pełen egzotyki, dziwnych zwyczajów, bogatych tradycji.

Z Japonią i Japończykami jest jak z przytoczoną w książce historią ekspansji firmy IKEA w tym kraju. Kto nie zada sobie trudu, aby dowiedzieć się czegokolwiek o panujących zwyczajach, będzie na siłę – i na próżno – przypinał nasze „cywilizacyjne” łatki, a wszelkie odstępstwa traktował jak dziwactwa. Szwedzki potentat początkowo zaliczył całkowitą klapę, bowiem branżowi stratedzy nie uwzględnili japońskiego kolorytu i przyzwyczajeń. W tym przypadku nie docenili wątku ciasnoty i miłej na ogół Japończykom klaustrofobii. Inaczej bowiem jest w tym kraju postrzegana przestrzeń, a już na pewno jest w innych rozmiarach. Zaproponowali więc standardowe produkty, które okazały się jakieś niewymiarowe i mało przytulne, choć gdzie indziej świetnie sprzedawane. Książka pozwoli nam właśnie poznać ten niesamowity kontekst, bo Japonia wymyka się spod powszechnego szablonu, wymaga odrębnego potraktowania.

Generalnie znany jest szacunek Japończyków do nauki, zamiłowanie do wszelkich elektronicznych gadżetów, przesadnej wręcz grzeczności i przepraszania w każdym miejscu i przy każdej okazji, sztywnego kodeksu honorowego, dokładności, porządku i obowiązującej społecznej hierarchii. Ale czy wiemy, skąd bierze się tym kraju popularność baseballu czy golfa, albo takiej – dla nas dość, nazwijmy to, topornej – gry (na automatach), jak pachinko, czemu wzięciem cieszą się automaty ze zużytą bielizną nastolatek, dlaczego dziewczyny z krzywymi zębami mają większe wzięcie niż te z prostymi, jaka jest w ogóle rola kobiety w społeczeństwie, a co to takiego hotele kapsułkowe, na czym polega fenomen inemusi – przysypiania w ciągu dnia? Pytań i dociekań można mnożyć. Na szczęście jest książka Tomańskiego, która daje na nie odpowiedzi.

Autor rzetelnie filtruje społeczeństwo, odkrywa jego problemy – często gdzieś głęboko ukryte, opisuje mody i trendy, nie uciekając od trudnych socjologicznych i psychologicznych portretów. Gdzie mocniej, jak nie w Kraju Kwitnącej Wiśni, wybija się syndrom męża na emeryturze – człowieka, który przez 40 lat bywał tylko w domu i ledwie ocierał się o sprawy rodziny. Dla niego praca była wszystkim, oddawał się jej w pełni, zdrowia, a nawet „daniny” życia, nie wyłączając. Nie rzadkie były przypadki karoshi – śmierci z przepracowania. Japonia generalnie nie bez powodu uchodzi za kraj samobójców. W zaciszu wielu domów dojrzewają skrywane przed sąsiadami problemy wychowawcze rodziców. Dbałość o dobre imię rodziny i honor każą chować je pod dywan, w złudnej nadziei, że jakoś to będzie. Dzieci takie – hikikomori, żyją w swoim, przeważnie wirtualnym, świecie, a rodzice ograniczają do podsuwania im pod drzwi jedzenia i kieszonkowego. Zresztą, skądś takie zjawiska muszą się brać. W Japonii buduje się etos pracy i nauki od początku, od małego dziecka. Na każdym szczeblu edukacji obowiązuje silna presja na wyniki, wzmacniana licznymi egzaminami i kreowaną do granic wytrzymałości rywalizacją między rówieśnikami. Nic dziwnego, że czas poza szkołą wypełniają juku – czyli, a jakże inaczej, zajęcia pozalekcyjne. A gdzie dzieciństwo?

W książce jest mnóstwo ciekawostek i anegdot, wiele osiągnięć tego kraju budzić może wyłącznie naszą zazdrość i trudny do naśladowania wzór. No bo, jak doprowadzić do tego, aby w Polsce średnie w roku opóźnienie pociągów wyniosło – uwaga!!! – 20 sek. (słownie: dwadzieścia sekund), a rekordy prędkości kolei oscylowały wokół 500-600 km/h. Jak wpajać w społeczeństwie zamiłowanie do porządku, do odpowiedzialności za siebie, ale także za innych, czego wyrazem są powszechne maseczki na twarzach wielu Japończyków. Zakłada się je w poczuciu dbałości o zdrowie innych, a nie tylko swoje.

Warto zadbać o wiedzę o Japonii, jest do tego dobre narzędzie – książka Rafała Tomańskiego.

 

Wydawnictwo MUZA



czwartek, 05 maja 2011, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/05/06 09:24:34
Dla równowagi pozwolę sobie podlinkować tekst Chichiro :).
Bazyl
-
2011/05/06 20:10:40
Mnie aż tak bardzo książka nie zachwyciła, niestety. Wiele w niej niedociągnięć, przemilczeń, urwanych wątków. Czytało się przyjemnie, ale - znając tematy, o których pisze Tomański, i widząc, że nie zawsze fakty zgadzają się z jego wypowiedziami - całość jakoś mnie nie urzekła. Książka stoi na półce, fragmentami pewnie do niej kiedyś wrócę (bo niektóre fragmenty rzeczywiście były dobre), ale nieco się zawiodłam i to uczucie zawodu pozostaje.
-
2011/05/12 14:23:48
Tego typu książki budzą dylematy charakterystyczne do książek historycznych. Sam kiedyś poznałem (na własnej skórze) antagonizm między dwoma profesorami historii (tego samego Uniwersytetu), a więc można powiedzieć kolegami. Jeden twierdził, że ten drugi pisze trochę na bakier z warsztatem polskiego historyka (podkreślam słowo "polskiego"), jakby bardziej pod czytelnika, złośliwi powiedzieliby popularno-naukowo. Drugi zaś zgodnie z przyjętymi u nas kanonami, czyli dogłębnie analizując ruch robotniczy w jakimś powicie (no, tak żeby nie korzystać, broń Boże, z jakiegoś języka obcego - bo z tychże, nie znał żadnego). Za to były świetnie udokumentowane prace, z mnóstwem przypisów, statystyk no i .... z dobrą lokalizacją na półce w obrastającym kurzem archiwum. Książki pierwszego sprzedawały się jak świeże bułeczki, z powodzeniem propagując historię i wiedzę o ważnych faktach (choć przyznajmy, z niższą rzetelnością). Książki drugiego w ogóle nie nadawały się (tak pod względem hermetycznego języka, jak i "naukowej" treści) do powszechnego obiegu, a jedynie wąskiej grupy "robotniczych" koneserów.
Podobny dylemat można mieć w przypadku książki Tomańskiego. Jeśli ktoś szuka naukowej, aptekarskiej, monografii, niech szuka gdzie indziej. Jeśli ktoś chce poznać Japonię i Japończyków w ogólnej, ale najważniejszej części i rozpiętości (czyli spectrum - sic!!!!), wyrażonej bynajmniej nie usypiającym językiem, niech sięgnie po Tomańskiego. Ja opowiadam się za drugą opcją, także z tego powodu, że nie znałem - jak większość czytelników - tego kraju prawie w ogóle. Książkę przeczytałem i podzielam tezy powyższej recenzji.
Choć przyznam, że z ciekawością przeczytałem także recenzję załączoną w linku komentarza.
-
2011/05/13 10:46:34
Z książkami jest tak - jednym podobają się te, innym z kolei inne. Nie znam w ogóle Japonii, mało o niej wiem. Książka Tomańskiego spełniła moje oczekiwania - zaintrygował mnie ten kraj. A to, czego nie znalazłam w jego propozycji, pewnie znajdę gdzie indziej. Miałam sposobność słyszeć wypowiedź Autora w telewizji. Przeszło mi przez myśl - ma dużą wiedzę o Japonii. Nie deprecjonowałabym jego wiedzy i doświadczeń. O wielu rzeczach, zjawiskach usłyszałam pierwszy raz. Pewnie dlatego zrobiło to na mnie piorunujące wrażenie. Styl Tomańskiego też mi się podobał. Taki trochę na luzie, który można spotkać raczej w felietonach.
-
2011/05/13 22:56:11
Meloniku, zupełnie się z Tobą nie zgadzam. Rzecz w tym, że Tomański sypie faktami i statystykami, ale nie ma w jego książce człowieka - nie ma niemal śladu, żeby on z tymi Japończykami rzeczywiście rozmawiał, a nie tylko o nich czytał i obserwował ich. Poza tym tyle kwestii jest tam powierzchownie potraktowanych, tyle fałszywych konkluzji wyciągniętych, aż głowa boli. I nie mam żadnego związki z brakiem naukowego zacięcia autora. Można, pisałam u siebie, napisać książkę megawciągającą, ale rzetelną. Książka Tomańskiego nie jest ani wciągająca ani rzetelna w moim odczuciu. Jest zlepkiem obserwacji i wyczytanych w internecie i książkach faktów.
-
2011/05/16 13:10:04
@Melonik: Podpisując się pod słowami Chihiro i dodając od siebie. Zamiast Tomańskiego, początkującym w temacie poleciłabym Dorotę Hałasę i jej "Życie codzienne w Tokio" (Dialog, 2004). Książka pani Hałasy napisana jest w podobnym duchu, co "Tatami..." - podział na rozdziały i króciutkie (1-2 stronicowe, czasem więcejstronicowe) podrozdziały, trochę tego i tamtego, o architekturze, edukacji, życiu codziennym, związkach rodzinnych, pracy etc., język lekki, wiedza przekazana przystępnie, ale - całość jest poukładana, czytelna, rzetelna (no, czasem zdarza się bardzo subiektywna opinia, ale cóż), a przede wszystkim, pani Hałasa pisze z doświadczenia, opisuje Japonię, której doświadczyła w czasie 14-letniego tam pobytu, pracy w japońskich firmach, bywania na japońskich spotkaniach, kontaktów z japońskimi przyjaciółmi i japońską rodziną. U niej jedno zdanie wynika z drugiego i nawet jeśli temat jest zarysowany tylko, to ów zarys nie pozostawia czytelnika w błędzie, niedomówieniu, przemilczeniu.
-
2011/05/18 14:15:14
witam,
dziękuję za propozycję lektury, brzmi ciekawie i zachęcająco. Płaszczyzna dalszej polemiki nad Tatami skurczyła się drastycznie, bowiem z jednej strony, nie mam wiedzy (niestety), by weryfikować zawarte w niej informacje, z drugiej zaś, nie opuszcza mnie miłe wrażenie, jakie we mnie po niej zostało. W każdym razie, Japonia stała mi się jakoś bliższa. I chyba o to w gruncie rzeczy chodziło....
pozdrawiam
-
2011/05/18 18:59:54
@ Melonik: Jeśli tylko "Tatami..." sprawiło, że Japonia stała ci się bliższa, to cieszy mnie to jak najbardziej. Może uczucie to sprawi, że poszerzysz wiedzę o Japonii o inne książki, ciekawsze i rzetelniejsze. I nie, niekoniecznie czysto naukowe;) Na rynek weszła właśnie "W drodze na Hokkaido" Willa Fergusona - pozycja z pewnością wciągająca i z pewnością łatwiejsza obecnie do zdobycia niż książka pani Hałasy. Pozdrawiam również!