Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Koniec świata w obrazkach - Robert Goolrick

To książka o życiu bez dzieciństwa. Wpisanym wprawdzie w metrykę teraz dojrzałego mężczyzny, jednak bolesne wydarzenie sprzed lat zmieniło wszystko. Wieczne poszukiwanie czegoś, czego nawet nie można bliżej sprecyzować, czegoś ulotnego, obcego, co się kiedyś miało, ale jednak utraciło. Smak czegoś, co się zaledwie skosztowało. Tylko co to było? Szukanie wewnętrznego głosu, jakiegoś drogowskazu, który by pokazał tę właściwą drogę. Bo potem już nigdy nic nie było takie jak przedtem,  a nawet jeśli pojawiło się coś nowego – ciekawego – to ta radość była stłumiona przez straszny ból, wstyd, złość, upokorzenie, wielką nienawiść, chęć zemsty, zrozumienia, współczucia dla oprawcy. Znajdowało to odbicie w chłopięcej buzi - bo wszyscy zawsze mówili o nim, że chodzi ciągle jakiś smutny, zamyślony, zamknięty w sobie. Tygiel emocjonalny, po którym trudno dojść do siebie przez kilka dni. Nie potrafię opisać tego wszystkiego, co wyraził Goolrick w swojej kolejnej książce Koniec świata w obrazkach. Zaczyna się śmiercią ojca, któremu pisarz postanawia wyprawić pogrzeb w przydomowym ogrodzie. Potem następują kolejne rozdziały, którym brak ciągłości. Obrazki. Prywatny koniec świata. Są jak sceny z filmu powiązane osobą bohatera – który nijak nie daje sobie rady z życiem. Kolejne przygodne romanse – z kobietami, mężczyznami, pobyt w zakładzie dla psychicznie chorych, narkotyki, silne leki psychotropowe, alkoholizm, alkoholizm rodziców, choroba brata, problemy siostry, problemy finansowe. Retrospektywne ujęcie życia, cofanie się do różnych etapów, do spotkań z ludźmi, które zdaniem autora były ważne, do szukania przyczyn takiego, a nie innego zachowania. Od wieku dojrzałego do najmłodszych lat. Do dnia, w którym to się stało. Autor z wielką szczerością pisze o swoich życiowych porażkach, nieudanych książkach, kiepskich relacjach z rodziną, długach, samobójczych próbach, w końcu o molestowaniu przez ojca. Czyżby ta książka była dla niego samego swego rodzajem katharsis? My czytelnicy, zaczytani w jego intrygującej  Żonie godnej zaufania możemy jedynie współczuć, zaspokoić swoją ciekawość. Dla Autora taka książka to terapia, otworzenie się przed światem, jak spowiedź na kozetce u psychoanalityka.  Smutna książka, prawdziwa, bardzo angażująca emocjonalnie – stąd lektura zapewne nie dla każdego.

Świetna okładka z niewyraźną sylwetka chłopca schowanego za delikatną firanką.

Myślałem dawniej, że demony umilkną. Myślałem, że dzika nienawiść, jaką mężczyźni z Południa nieraz żywią wobec swoich ojców – nienawiść zapiekła, straszliwa, nie do opisania – zostanie mi odjęta i poczuję się wolny.

Nie poczułem się wolny. Nawet przez jeden dzień. Nawet przez jedną cholerną godzinę.

 

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

niedziela, 12 czerwca 2011, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/06/12 11:04:59
Bardzo chciałabym przeczytać tę książkę - od czasu, kiedy zobaczyłam okładkę i tytuł. Zaintrygowały mnie ogromnie. A recenzja tylko to potwierdza :)