Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Opowieść o Darwinie - Irving Stone

Książka na pierwszy rzut oka może odstraszyć. Ponad 720 stron zadrukowanych maczkiem. Format też niemały 155 – 235mm. W dodatku – temat nie wszystkim wydawać się może atrakcyjny. Świat nauki dla wielu jest po prostu nudny, mało widowiskowy. To nie barwny opis życia artysty, z jakim spotkaliśmy się w Pasji życia, albo rewelacyjny opis renesansowych miast włoskich i ich mieszkańców z Michałem Aniołem na czele. Karol Darwin (1809-1882) – który wywrócił świat do góry nogami i jego dziwaczna teoria ewolucji. Jeden z najbardziej kontrowersyjnych naukowców. I to do dnia dzisiejszego. I może właśnie to przemawia za tym, by sięgnąć po tę lekturę – by się na własnej skórze przekonać, jaki był w istocie ten człowiek – mnie zawsze kojarzący się od razu ze starą fotografią ze szkolnych podręczników, na której widniał w długiej posiwiałej brodzie, z łysiną, pomarszczonym czołem. Widzimy ją zresztą na okładce tej książki. Któż  z nas jej nie zna. Darwin - zupełnie jakby od razu był stary, Karol - bez dzieciństwa, wczesnej młodości, bez marzeń, miłości. Urodził się po to, by zostać naukowcem, mało tego - urodził się od razu naukowcem. Nic bardziej mylnego. Stone uparcie rozwiewa te skojarzenia, myśli, stereotypy. Przedstawia nam tego wielkiego z postury człowieka jako … zwykłego człowieka właśnie – ze wszystkimi swoimi pasjami, wątpliwościami, marzeniami, ale też bolączkami i wątpliwościami. Dotykającymi kariery naukowej, życia prywatnego, dnia codziennego, kwestii wiary.  Irving Stone – miłośnicy książek już wiedzą – to marka sama w sobie. Tym razem również. Człowiek czyta tę książkę, przy 600- stronie z lękiem zauważa, że koniec zbliża się nieuchronnie, a im więcej się dowiaduje o życiu głównego bohatera, tym częściej pojawiają się myśli, ile dyscypliny, uporu, pasji musiał mieć również sam autor. Bo przecież Darwin to nie jedyna zbeletryzowana biografia – a Van Gogh, Michał Anioł, Zygmunt Freud, Henryk Schliemann i inni? Wszystkie książki to wspaniała literatura, ciekawe i bogate tło społeczno – historyczne, mnóstwo informacji o życiu danego bohatera i … grube cegły, które się połyka. Nie inaczej jest i tym razem.

Teoria ewolucji jako taka była mi znana. Mniej więcej.  Natomiast bardzo mało wiedziałam o samym jej twórcy. Nic.

Punktem wyjścia powieści jest propozycja –  dwudziestodwuletni Karol, jeśli tylko zechce może wziąć udział w naukowej ekspedycji dookoła świata w charakterze naturalisty. Cel podróży - Ziemia Ognista, wyspy Mórz Południowych, Archipelag Indyjski. Kim był naturalista? To ktoś, kto obserwuje, bada, zbiera, opisuje i kataloguje wszystko, co żyje, zarówno rośliny, jak i zwierzęta.

­Można się domyślić, jak brzmiała odpowiedź na tę propozycję. Pięć lat w dalekiej podróży – ukształtowały Darwina jako naukowca – wieloletnie obserwacje, badania skierowały jego zainteresowania w kierunku doboru naturalnego. Po tych pięciu latach Darwin wrócił zupełnie odmieniony. I choć przed podróżą zarzekał się na wszelkie świętości, że zostanie w przyszłości duchownym, że poszuka sobie parafii, którą będzie mógł objąć, wiadomo już jak potoczyły się jego dalsze losy. Książka pokazuje naukowca jako osobę niezwykle upartą, ambitną, hipochondryczną, wrażliwą, pilną, zaangażowaną w to, co robi. Pedantyczny, rodzinny, też bojowo nastawiony do obrony swoich racji. Bardzo podobała mi się pierwsza część powieści. Szczególnie relacja z podróży – liczne ciekawostki na temat Darwina. Mój biolog w LO nie wspominał o tym, że Darwin miał wielką frajdę gdy dosiadł żółwia na Galapagos:)))) Albo, że miotały nim wielkie wątpliwości w kwestiach wiary, które sprzeczne były z jego nową teorią. Druga część – to życie rodzinne, kariera naukowa, obrona własnych opinii. Darwin jako przykładny mąż, troskliwy ojciec, rozmawiający z żoną o wydatkach domowych – tak, tak – wielcy tego świata – też mają problemy tego typu i muszą czasem stąpać twardo po ziemi. Aż chciałoby się zapytać, czy życie Darwina było faktycznie tak uporządkowane, tak ustatkowane – bez żadnej afery rodzinnej, obyczajowej? Mimo braku sensacji również i tę część czyta się dobrze. Obronił ją style Stone’a – potrafiący zaciekawić, trzymać w niepewności do ostatniej strony. Dialogi wypadają bardzo naturalnie, natomiast dla mnie cenne są informacje dotyczące życia w tamtej epoce, których znalazłam tutaj bardzo wiele.

 

Wydawnictwo Muza



poniedziałek, 13 czerwca 2011, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/06/14 07:13:29
Od dawna marze o tym aby ja przeczytać. Jednak cena mnie trochę odstrasza;)
-
2011/06/14 08:40:55
Świetna książka. Mnie zachwyciła i porwała. Zgadzam się - wspaniale odmalowane tło epoki. Polecam ją również każdemu, każdemu :)
-
2011/06/14 09:45:21
Umnie ta książce wciąż w kolejce do czytania. Recenzje zbiera bardzo różne, więc sama będę musiała się przekonać jak to z nią jest.
-
2011/06/15 10:38:54
Też w trakcie lektury podziwiałam Stone'a za kawał pracy, jaki odwalił. Ileż on rzeczy przekopał, żeby to napisać (widać to w podziękowaniach)! Przecież musiał nawet przeglądać codzienne zapiski Darwina dot. tego, co kupił, finansów rodziny, wszystkie te małe karteluszki i grubaśne zeszyty, gazety, listy, książki innych naukowców, które Darwin czytał :)
-
2011/06/23 16:38:33
Jestem bardzo ciekawa tej książki, ponieważ uwielbiam Stone i czytałam sporo jego pozycji. A Udręka i ekstaza jest moją ulubioną. Z przyjemnością sięgnę również i po tę pozycję, tym bardziej, że twoja opinia do tego zachęca.
Pozdrawiam Guciamal
-
2011/07/06 21:51:51
A mnie ciekawi czy w przyszłości pojawi się jakiś kolejny nieznany u nas do tej pory tytuł Stone'a.
-
2011/08/06 11:18:03
Mnie także ciekawi i mam nadzieję, że tak