Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Shirley - Charlotte Bronte

Kiedy kilka lat temu skończyłam z wypiekami na twarzy czytać Jane Eyre, wyruszyłam na poszukiwania innych książek Charlotte Bronte. Nie było wtedy Internetu, gdzie czarno na białym można przeczytać, co zostało napisane, co zostało wydane. Ci, dla których Internet istniał zawsze, pewnie nie będą w stanie tego zrozumieć. Byłam jak ślepiec, który dość nieporadnie poruszał się w zaułku książek. Ktoś coś słyszał, ktoś coś wiedział – podpowiedział. Inny pożyczył – Wichrowe wzgórza siostry autorki - Emily. Przez przypadek trafiłam w księgarni na Villette – bez mrugnięcia okiem zakupiłam i … straciłam. Pożyczyłam dalej – jak się okazało – na wieki. Niech i tak będzie, jeśli książka służy innym. Gorzej – jeśli stoi zakurzona gdzieś na półce, przeczytana tylko ten jeden raz. Myślę, że nie jestem odosobniona w swoich emocjach, biorąc do ręki kolejną książkę Charlotte Bronte – trzecią – wydaną u nas powieść utalentowanej pisarki. Został jeszcze tylko The Professor – może wkrótce doczekamy się przekładu i tej powieści. Żebyśmy tylko nie musieli czekać na niego  tak długo jak na Shirley – 162 lata, hm……. Nie sądzicie, że to zdecydowanie za długo?

Shirley zaskakuje pierwszym rozdziałem. I … rozczarowuje. Gdzie jest ta Shirley – tytułowa bohaterka? Nikt o niej nawet nie wspomni. Dżentelmeni w kwiecie wieku dyskutują aż iskry lecą, opijają się angielską herbatą, objadają żylastą wołowiną do granic możliwości. Wszystko ciągnie się w nieskończoność. Kiedy teraz po lekturze całej książki, wracam znów do pierwszych stron, rozpoznaję zamysł autorki. Nakreśla całą sytuację historyczno – społeczną, gdzieś w tle pojawiają się niektórzy z głównych bohaterów, o których mówi się w osobie trzeciej. Przede wszystkim Robert Moore – człowiek nie stąd, nie z północnej Anglii początków XIX wieku. Przybył z siostra z Belgii i chce zmieniać świat po swojemu. Jest właścicielem fabryki Hollow – zafascynowany postępem technicznym, możliwościami jaki daje do rozwijania fabryki, osiągania zysków. Jednocześnie nie interesuje go cała rzesza biedoty, która ledwie wiąże koniec z końcem, traci pracę w związku z zastosowaniem nowych maszyn. W dodatku w Europie toczy się wojna z Napoleonem – Anglia ponosi jej konsekwencje. Panuje głód, rodziny dają najlepszych synów ojczyźnie, wszędzie panują niedostatki związane z koalicją antynapoleońską.

Jeśli miłośnicy Dziwnych losów Jane Eyre (wydawanej często w seriach typu: klasyka romansu itp.) i Vilette oczekują po Shirley tego samego, będą zaskoczeni. Shirley to przede wszystkim powieść z bogatym tłem społeczno – historycznym. Jest wprawdzie wątek miłosny – jednak na pierwszym planie są rzeczy ….hm… nie wiem, czy mogę tak napisać – ważniejsze. Bowiem miłość jest też rzeczą ważną w życiu człowieka. Autorka mnóstwo miejsca poświęca przemianom społecznym jakie zachodzą na Północy Anglii. Postęp techniczny, pojawienie się nowoczesnych jak na tamte czasy maszyn zastępujących pracę ludzi, bieda robotników, arogancja obu stron, bunt, brak akceptacji i strach przed nowym i nieznanym, agresja i zbrojne wystąpienia przeciwko właścicielom fabryk, którzy chcą iść z postępem.   Zaskakuje nie tylko tematyką. Autorka trzyma czytelnika w niepewności – ja przynajmniej miałam takie odczucia. Czekałam na tytułową Shirley prawie pół książki. I zaczęłam z niecierpliwości obgryzać paznokcie, co u mnie zdarza się niezmiernie rzadko. Zresztą bohaterka – jedna z wielu, nie była postacią najważniejszą. Autorka zachowała złoty środek i swoją uwagę poświęcała wielu swoim podopiecznym. Caroline – podopieczna pastora – skromna, cicha, ale gdzieś tam w głębi siebie bardzo zbuntowana. Dużo myśli na temat miejsca kobiety w ówczesnym społeczeństwie – zastanawia się, dlaczego kobiety czas spędzają na głupstwach, plotkach, strojeniu się niczym papugi. Dlaczego nie mogą podjąć pracy, mówić głośno tego co myślą. Przyklaskuje jej Shirley – zbuntowana, niepokorna, trochę roztrzepana, odważna w sądach, bogata dziedziczka wielkiej fortuny, na której to włościach znajduje się fabryka w Hollow. Nieszczęśliwe miłości, losy pojedynczych bohaterów drugoplanowych wplecionych w tę historię – to dodatek do obrazu angielskiego Yorkshire z początków XIX wieku. Jeśli dodać do tego wspaniałe opisy przyrody, szczegóły dotyczące życia angielskiej arystokracji, dnia codziennego na wsi angielskiej, informacje na temat panujących poglądów, strojów. I przede wszystkim śmiały głos w sprawie kobiet. Jestem ciekawa, jak ta powieść została przyjęta po jej wydaniu – kilka fragmentów określiłabym jako wywrotowe, wręcz rewolucyjne, jak na tamte czasy.

Czytało się wyśmienicie. Literatura nieśpieszna, z refleksją – która swą uwagę koncentruje długo na minie bohaterów, jego strojach, na róży w ogrodzie, na tym co w głowie. Pewnie, że nie dla każdego. Ja określiłabym to tak – książka dla koneserów i miłośników rodzeństwa Brontë. I niech Was nie zniechęca pierwszy rozdział;)

Autorka powieści żyła krótko - zaledwie 39 lat.

Wydawnictwo MG



piątek, 22 lipca 2011, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/07/22 08:57:23
To wspaniała wiadomość! Nie wiedziałam, że Shirley wreszcie u nas wyszła. Villete czytałam, nie zachwyciła mnie aż tak jak Jane Eyre, ale i tak chcę więcej :) Już wiem, jaki będzie mój następny zakup :D
-
2011/07/22 13:44:58
Ja chyba poprzestanę na ukochanej Jane Eyre ;) Wielką fanką Bronte nie jestem, a nie sądzę aby coś przebiło JE :)
-
2011/07/25 18:13:23
To mnie zaskoczyłaś, myślałam, że Bronte już nic nie wydały!!! Wichrowe wzgórza UWIELBIAM, a Dziwne losy tez mi się niesamowicie podobały. Muszę więc znaleźć tę pozycję, o której piszesz!!!
-
2011/07/25 20:45:03
U mnie w kolejce do przeczytania stoi! tez byłam zaskoczona wydaniem tej książki w Polsce.
-
2011/07/25 22:48:40
No to jestem ciekawa Waszych wrażeń. Shirley to książka w zupełnie innym klimacie aniżeli Dziwne losy...
-
2011/10/15 17:05:20
Wczoraj skończyłam czytać "Shirley" i bardzo polecam. O moich wrażeniach więcej napisałam na moim blogu:

cowartoprzeczytac.blox.pl/2011/10/Charlotte-Bronte-Shirley.html

Nie będę się tu powtarzać, napiszę jedynie, że trochę inaczej odebrałam tę książkę. Po 70 stronach jest bardzo podobna do innych dzieł sióstr Bronte, a nawet przypomina mi styl Jane Austen :-)
-
Gość: Jackie Watson, *.jagram.com.pl
2012/09/18 16:29:51
Hej, bardzo fajna recenzja. Właśnie też zamierzam napisać o tej książce recenzję i przypomniałaś mi ważniejsze wątki. Ja również mam co do tej lektury mieszane uczucia - trochę się zawiodłam. Na pewno nie jest to książka pokroju Jane Eyre, czytając trzeba się nastawić na coś innego. Pozdrawiam i zapraszam do śledzenia mojego bloga:
funstrefa.blogspot.com/ ja chętnie będę oglądać co się dzieje u Ciebie na blogu :)