Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Na plaży - czyli podsłuchańce

Rzecz ma miejsce na pewnej plaży w Polsce. Chcemy z mężem wypożyczyć łódkę i stoimy obok stanowiska ratowników. Dwóch panów w pomarańczowych koszulkach leży na leżakach i opala się w pełnym słońcu (akurat trafiliśmy – bo wiadomo, tego w roku bieżącym ciepełka brakuje).  Krząta się tylko pani – ratownik, która szykuje dla nas kapoki i załatwia formalności. Nagle na plaży zjawia się horda dzieciaków z pobliskiej kolonii. Starszy ratownik mówi do młodszego:

-Przyszli. Trzeba by ich popilnować.

Na to młodszy:

-Siedź jak ci dobrze. Przyjeżdżają tu od trzech lat. Połowa z tych dzieciaków pływa lepiej od nas. Reszta – tak samo jak my. Nic im się nie stanie.

 

I tym sposobem podjęliśmy z mężem decyzję, że nigdy nie puścimy naszych dzieci na kolonie

niedziela, 21 sierpnia 2011, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/08/21 11:11:04
Ja moje wysyłam na obozy pływackie z trenerami-ratownikami. Cokolwiek im się tam stanie, jedno jest pewne, przynajmniej się nie utopią :)
-
2011/08/21 11:31:23
Pracowałam na kolonii jeden sezon letni i mogłam przyjrzeć się tej formie wypoczynku od wewnątrz i z bardzo bliska. O ile pod katem organizacyjnym, żywieniowym i higienicznym było super, o tyle kadra to najgorzej opłacani pracownicy. A co za tym idzie? Brak profesjonalistów. Pracują studenci, którzy nie mają pojęcia o wychowaniu i raczej opiekują się dziećmi intuicyjnie i emerytowani nauczyciele, którzy raczej przyjeżdżają skorzystać z wypoczynku. Krzyk podnosi się dopiero wtedy, kiedy dziecko ulega śmiertelnemu wypadkowi.
Natomiast bardzo polecam obozy trenerskie. Wysoki poziom fachowej opieki. Tam dzieci nie maja czasu się nudzić. Ale i zarobki kadry były odpowiednio wyższe.
I tak to oszczędności na doborze kadry mogą kosztować dziecięce życie.:/
-
2011/08/21 22:26:36
Mój był, pierwszy raz ale umie pływać i jest rozważny :-) Nie pcha się tam gdzie czuje się niepewnie. Ale z opłacaniem kadry na koloniach to fakt, a inny, że studenci też potrafią opiekować się dziećmi :-) A taki ratownik to na publicznej plaży nie wyjątek :-(
-
2011/08/24 14:48:25
A mój dziadek specjalnie zrobił papiery ratownika i jeździł ze swoimi synami na kolonie, żeby dzieci mogły przez cały czas być w morzu - wtedy był przepis, że ratownik musi być w wodzie z dziećmi. Podobno po kilku godzinach wychodził z morza siny.
Co do kadry - niezależnie od wynagrodzenia bywa bardzo różna. Tak jak wszędzie - niektórzy swoją pracę traktują poważnie, inni nie.
-
2011/08/24 22:42:17
Na szczęście do kolonii to nam jeszcze daleko. Dzieci jeszcze małe są:) Ale takie i inne historie na pewno spędzają sen z powiek. Wierzę, że są rzetelni ratownicy, którzy wiedzą, po co są na plaży. Choć nie ukrywam, że gdy moje dzieci są w wodzie, mimo, że ratownik jest na plaży, jestem jak ta kwoka, która ciągle czuwa w pobliżu. Najbardziej ufam sobie i mężowi (też kiedyś - ratownikowi)