Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Zrób sobie raj - Mariusz Szczygieł

Po pierwsze – warto pytać w bibliotece o książki, bo takie pytania dają Bibliotekarzom do myślenia i kto wie, kto wie. Może kiedyś... Ja zapytałam, a potem na ulicy, gdy spotkałam panią z biblioteki przekazała mi radosną wieść, że książka Szczygła, o którą się dopytywałam, już jest i czeka.

Po drugie – gdy usłyszałam o Zrób sobie raj pierwszy raz, byłam właśnie w drodze do domu. Podjechałam (coś tu z tymi książkami za często pojawia się topos drogi:) pod bramę i ani myślałam wysiadać z autka. Pan autor opowiadał tak ciekawie, w dodatku nakłaniał, by słuchać czeskiego jazzu (mnie jakoś nie przekonał), opowiadał o fenomenie Jožina z Bažin, że mogłam tak siedzieć i siedzieć i słuchać. W końcu mój zaniepokojony szanowny małżonek wyszedł sprawdzić, czy aby w tym samochodzie nie zemdlałam.

Po trzecie – faktycznie – każdy z nas ma jakaś wizję osobistą Czechów. Po lekturze wiem, że nic nie wiem. Właściwie – że nic nie wiedziałam, bo teraz już moja wiedza się trochę uzupełniła. Choć zdaję sobie sprawę  z tego, że ten temat to chyba studnia bez dna.

Po czwarte – chętnie przeczytałabym podobną książkę o Polakach napisaną z perspektywy nie – polskiej. Kilka wypowiedzi Szczygieł przemycił do swojej książki – i chwała mu za to. Choćby taka opinia – My do szczęścia ponoć nie potrzebujemy autostrad. Dlatego też ich nie mamy. Za to, my Polacy do szczęścia potrzebujemy… nieszczęścia. Bez niego nie możemy żyć. Coś w tym jest. Jestem ciekawa innych fenomenów na nasz temat. Jak ktoś podpowie lekturę - skorzystam.

Powtórzę opinie, które pojawiają się na innych blogach. Książka, którą można czytać i czytać. Nie wiem jak Szczygieł to robi, ale potrafi wślizgnąć się dosłownie wszędzie. Pyta o takie rzeczy, które innych krępują, a on – proszę – i już ma. Otwierają się przed nim sławy – i zwykli ludzie. A mówią o wszystkim. Czasem z tym charakterystycznym poczuciem humoru, o którym panuje powszechna opinia, że niby smutkiem podszyty. Jednocześnie czytając tę książkę, naszła mnie refleksja, że niby oni i my jesteśmy Słowianami, nasze języki są podobne (ostatnio gdy byłam na konferencji – Czech mówił bez tłumacza,  słuchacze świetnie poradzili sobie ze zrozumieniem, a potem jeszcze dyskutowali w dwóch językach) – a jednak między nami jest olbrzymia różnica kulturowa i obyczajowa. Kiedy kilka lat temu razem z mężem wędrowaliśmy po górach  w Słowacji i zdarzyło nam się pytać o drogę, to kilka razy na koniec usłyszeliśmy –Z Panem Bogiem. A raz to nawet jeden rozmówca uczynił znak krzyża nad nami, a my pomyśleliśmy, że z taką pomocą to jesteśmy w stanie dotrzeć wszędzie. Piszę to w kontekście historii – bo przecież jeszcze niedawno była Czechosłowacja i te dwa narody były ze sobą sztucznie połączone. W czasie lektury zastanawiałam się, jak te mogły ze sobą tak blisko egzystować przez tyle lat – kilku rozmówców wyraziło się Słowakach z nieukrywaną niechęcią. Tymczasem informacje na temat Boga, wiary, stosunków z Kościołem w Czechach w książce – zaskakują. Nie mówiąc już o pogrzebach, których … nie ma. O tysiącach nieodebranych urn zalegających na półkach krematoriów i zakładów pogrzebowych, o ucieczce od cierpienia.  Na kartach książki pojawiają się między innymi filozof Egon Bondy, fotograf Jan Saudek, rzeźbiarz David Černy, tłumaczka Helena Teigova. W tle  - Bohumil Hrabal, sprawa jego śmierci, papież Benedykt XVI i pająk, który nieźle narozrabiał, Jana Krejcarova - córka Mileny Jesenskiej, miłości Kafki.

Szczygieł jest Czechofilem, czego nie ukrywa. Sam pisze zamiast wstępu: Mówiąc w skrócie – jest to książka o sympatii przedstawiciela jednego kraju do innego kraju. Nie wyraża jednak swoich opinii – lubię, podoba mi się. Sucho relacjonuje, bez emocji, stara się nie oceniać – zostawiając to nam. Emocje są… - wiem po sobie. Świetna książka, która narobiła apetytu na kolejną, której jeszcze nie ma.

 

Coś o Czechach z własnego podwórka:

 

Moja znajoma mówi do swojej znajomej Czeszki:

-Eva, wy Czesi to ale macie śmieszny język.

Na to Eva do mojej koleżanki.

-Hana, coś ty. To wy, Polacy, macie śmieszny język.

 

 

Kiedy uczyłam jeszcze w szkole, pojechałam z klasą do Czech na wycieczkę. Dziewczyny się pytają:

 –A do wc jak chcemy iść – to chyba tam gdzie PANY? Bo PANY, to chyba panie tak? No więc poszły tam, gdzie było na drzwiach PANY, ale wybiegły z krzykiem, gdy przegonił je stamtąd jeden czeski PAN. A potem okazało się, że kawałek dalej za rogiem – było wc  z napisem DAMY.

 

No pewnie, że Czesi mają śmieszny język, no nie?

sobota, 06 sierpnia 2011, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/08/06 10:31:36
Też jestem świeżo po lekturze tej książki i mam ogromny niedosyt.
-
2011/08/06 10:59:50
Hm, brzmi ciekawie - widziałam wywiad z autorem na temat tej książki. Co do biblioteki - uwielbiam i bibliotekarzy również :)))
-
2011/08/06 12:11:17
Niedosyt? No przecież jest jeszcze "Gottland" - pierwszy tom czeskiej sagi Szczygła. I jeszcze parę innych zbiorów reportaży ("Niedziela, która zdarzyła się w środę" i malutki, ale pełen treści "Kaprysik"). I jest jeszcze Hugo-Bader z reportażami z Rosji i wybitny Wojciech Tochman z przejmującymi sprawozdaniami ze Srebrenicy, z Afryki i z zapyziałych rejonów Polski też. I calutkie archiwum GW (płatne, ale warto sobie raz na jakiś czas wykupić dostęp, pościągać (klucz wyszukiwania: Duży Format plus nazwisko jednego z powyższych autorów) i odłożyć do poczytania na później).
-
2011/08/07 00:14:48
Dziękuję wszystkim za dobre słowo. Jeśli ktoś ma niedosyt, to polecam na mojej stronie, uzupełnienie Raju - zdjęcia, jakie ukazały się w czeskiej wersji książki z opowieścią o fotografie. Link: www.mariuszszczygiel.com.pl/644,docela-v%C5%A1edn%C3%AD-oby%C4%8Dejn%C3%BD-den

Pozdrawiam serdecznie, Szcz.
-
2011/08/07 00:16:23
Dziękuję wszystkim za dobre słowo. Jeśli ktoś ma niedosyt, to polecam na mojej stronie, uzupełnienie Raju - zdjęcia, jakie ukazały się w czeskiej wersji książki z opowieścią o fotografie. Link: www.mariuszszczygiel.com.pl/644,docela-v%C5%A1edn%C3%AD-oby%C4%8Dejn%C3%BD-den

Pozdrawiam serdecznie, Szcz.
-
2011/08/08 17:27:35
Bez dwóch zdań - książka rewelacja. Trzymam kciuki za Nike! A nie mówiłam, że bibliotekarze to rewelacyjni ludzie. Pozdrawiam Monia - bibliotekarz :D
-
2011/08/13 08:32:37
Czyli zdania takie same, jak moje. Mam listę książek i już buszuję w bibliotece:)

mariuszszcz - na stronie byłam już przed Pańskim wpisem, bo inaczej być nie mogło:) To naprawdę świetne uzupełnienie Raju - bo w książce zdjęć niewiele. Myślę, że wielu czytelników buszuje potem w Internecie i szuka twarzy bohaterów z Pana książki.

P.S. Pisałam w recenzji, że nie przekonał mnie Pan do czeskiego Jazzu. W ogóle nie przepadam za czeską muzyką. Tymczasem ostatnio przypadkiem obejrzałam film "Sekrety", z aktorką, która mnie niesamowicie zaintrygowała. Miała w sobie to coś. Potem okazało się, ze Eva Bittova to właśnie czeska skrzypaczka, wokalistka i ...długo by wymieniać. W każdym razie już od kilku dni słucham jej często - czyli odwołuję to co napisałam. Chyba trzeba trafić na coś dla swojego ucha. Pozdrawiam
-
2011/08/13 08:49:42
Iva Bittova :)
-
2011/08/31 09:13:05
Bardzo dobra książka. Chociaż, jak na mój gust za dużo tam była wątków religijnych.
-
2011/10/05 15:30:32
Właśnie mam ją w rękach:) dzięki Twojej recenzji