Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Biała królowa - Phillippa Gregory

Przenosimy się do XV wieku – dokładnie do roku 1464. Celowo tak napisałam – przenosimy się – bo autorka pisze tak, że nie sposób oprzeć się jakiemuś dziwnemu odczuciu, że świat dookoła, czas i rzeczywistość swoje – a my w zupełnie innym wymiarze. Przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie. Byłam bardzo ciekawa tej mojej drugiej książki Gregory. Jakiś czas temu pisałam o Dwóch królowych – i oczywiście, że nie obyło się bez porównań. Choć nie ukrywam, trochę to ryzykowne – inna epoka, charakterologicznie wszystkie trzy królowe – zupełnie inne. Ta część raczej nie przypomina powieści historycznej, choć zwykło się mówić, że Gregory właśnie takowe pisze. Bardziej autobiografia. Początek wygląda tak:

Moim ojcem jest sir Ryszard Woodville hrabia Rivers, angielski arystokrata, możnowładca, poplecznik prawdziwych królów tej ziemi, Lancasterów.


Elżbieta Woodville (źródło - Wikipedia)

To Elżbieta ma głos. Opowiada o swoim życiu – najpierw przy boku pierwszego męża – z dwójką synów, potem już jako żona króla Anglii Edwarda IV. O początku tej znajomości – na rozstaju dróg, by prosić króla o łaskę. O rozmiłowaniu w sobie tego pięknego mężczyzny, o którym mówiło się, że najprzystojniejszy w całej Anglii. Elżbieta – bardzo powściągliwa, uparta, niedostępna – tylko na tym zyskała. Poślubiona potajemnie, potem wprowadzona oficjalnie na  salony, czym wzbudziła niechęć w towarzystwie i narobiła sobie wrogów. No cóż – przyjaciele z otoczenia króla marzyli o małżeństwie politycznym dla swego pana, co byłoby bardziej korzystne dla Anglii w epoce licznych wojen i zawirowań w całej Europie i Ziemi Świętej.


król Edward IV ( źródło Wikipedia)

Możemy sobie tylko wyobrazić, jak będzie wyglądało życie Elżbiety – ciągły strach o utrzymanie korony, liczne intrygi na dworze, rywalizacje rodów – tych sławnych i tych, które szukają dopiero przyjaźni pary królewskiej – dla niej samej – dążenia do wzrostu znaczenia jej rodziny, głównie braci i dzieci. A po nagłej śmierci Edwarda w kwiecie wieku – ciągły strach o życie, w końcu tajemnicze i do dziś niewyjaśnione zniknięcie dwójki jej synów z Tower.

Biała królowa znajdzie wiernych czytelników wśród tych, którzy lubią historię. Ta jest tu na każdym kroku. Prawdę powiedziawszy niewiele wiedziałam o rządach Edwarda IV. W szkołach króluje Henryk VIII i jego żony (choć nie wiem jak jest teraz po reformie). Tutaj można zobaczyć, jak rośli w siłę możni, jak łatwo można było zdradzić, by potem znów wrócić do łaski i gry. Zaciekawiła mnie sama natura króla – z jednej strony zakochany w żonie, z drugiej ciągły Romeo, który miał kochanek na pęczki. I to jego niezdecydowanie w kwestii brata – zdrajcy. Gregory świetnie przedstawiła jego wątpliwości – ludzką twarz i wyrzuty sumienia. Ciekawy jest też wątek Meluzyny – boginki – do której często odwoływała się królowa i jej matka.

Nie jest to literatura ciężkiego kalibru – choć jeśli ktoś spodziewa się akurat frywolnej i romantycznej historyjki z królem i królową w tle – będzie zawiedziony. To kawałek dobrej literatury na temat Anglii w latach  1464 – 1485, próba wyjaśnienia pewnych wydarzeń sprzed wieków. Pozostały znaki zapytania – o których pisze autorka na końcu książki. Podaje też bogatą bibliografię – jeśli ktoś połknął bakcyla, na pewno będzie szukał dalej.

 

Wydawnictwo Publicat SA

 



wtorek, 28 lutego 2012, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/02/28 22:40:05
Brzmi ciekawie, musze wreszcie sprobowac czegos Philippy Gregory :-).
-
2012/02/28 23:34:07
Do tej książki nie trzeba mnie zachęcać. Już jest na mojej liście książek do przeczytania. Uwielbiam tą autorkę.
-
2012/02/29 16:22:17
Historia jest ciekawa i zainteresowana nią, wypożyczyłam tę książkę z biblioteki. Niestety nie mogę się zgodzić z pozytywnymi recenzjami... dla mnie to było strasznie grafomańskie i nie przebrnęłam przez całość.
-
2012/03/01 12:34:17
Ech, jak ja lubię Philippę Gregory i to, że się bierze za historię, przedstawiając ją od bardziej babskiej strony. "Biała królowa" jest jedną z nielicznych powieści tej autorki, której jeszcze nie czytałam, ale to się da nadrobić, czyż nie?
-
2012/03/07 09:14:18
Już jakiś czas myślę o książkach tej pani. Nie przeraża mnie grubość, bo to akurat zaleta a nie wada gdy mam możliwość spokojnie zapozanać się z bohaterami. Film Kochanice króla bardzo mi się podobał. Gdy tylko odgrzebię się z tymi książkowymi zaległościami biorę się za jakąś z pozycji tej pani i wczesniej przez Ciebie opisywany Pałac kobiet.
Pozdrawiam serdecznie!
-
2012/03/20 22:40:05
czytałam czytałam naprawdę fajna, teraz w kolejce czeka "Czerwona królowa" ale dużo książek przed nią.
pozdrawiam.