Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Jack London. Żeglarz na koniu - Irving Stone

Nigdy nie byłam wielką miłośniczką Londona (1876 - 1916). Próbowałam czytać różne jego tytuły – Martin Eden przeleżał na półce długie miesiące. Aż w końcu miał swoje pięć minut – a te pełne były moich achów i ochów. Zaraz po lekturze zaczęłam szukać Żeglarza na koniu, bo gdzieś doczytałam, że w Martinie pełno było wątków autobiograficznych.

I tu zaskoczenie – znałam kilka innych książek Stone’a – a Żeglarz odbiega od nich jeśli chodzi o formę, ponieważ jest bardziej wielostronicowym esejem na temat życia i twórczości pisarza, niż zbeletryzowaną biografią, w której autor daje możliwość wypowiedzenia się swojemu bohaterowi w pierwszej osobie. Niemniej – książkę przeczytałam z zaciekawieniem. Faktycznie, można się dopatrzeć w  tym jasnowłosym chłopaku, w którym płynęła irlandzka krew, rysów Martina – albo i na odwrót. Niewyjaśniona sprawa ojcostwa, burzliwa młodość, w której nie brakowało bijatyk, przekrętów, dziwnych kolesiów, alkoholu, nieszczęśliwa miłość, umiłowanie książek i chęć polepszenia swego losu, między innymi poprzez zdobycie wykształcenia i wyrwanie się z nizin społecznych. Stone wybrał na zakończenie swojej powieści wersję – samobójstwo pisarza. Wielu znawców tematu nie zgadza się z tym. Jak było naprawdę – tego chyba nie wie nikt.

Czy książka straciła na tym, że znajdziemy w niej innego Stone’a? Dla mnie było to ciekawe, nowe doświadczenie, które spełniło moje oczekiwania. Książka pełna jest informacji obyczajowych, z drugiej ręki, przypuszczeń, ploteczek, dociekań.  I może nie mam teraz apetytu na samego Londona (no, chyba że miałby to być Martin Eden), ale na Stone’a i owszem.

 

Wydawnictwo MUZA

 



niedziela, 20 maja 2012, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: