Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Maria Curie i córki. Listy

Gdy czytam czyjeś listy (zebrane w formie książki), zawsze mam takie uczucie, że jednak wchodzę butami w czyjeś życie. Może dlatego, że sama lubię chronić swoją prywatność, nie rozumieniem tego całego afiszowania się z tym co kto robi i o której. I kolejne pytanie – czy osoba sławna za życia, liczy się z tym, że w przyszłości być może ktoś będzie odkrywał kawałek po kawałku jego inną naturę, tę, którą tak skrzętnie ukrywa przed ciekawością innych. I czy w pewien sposób weryfikuje to czy tamto, usuwając celowo nieudane, porażki, wstydliwe. Niektórzy wręcz zastrzegają sobie w testamentach publikację takich prywatnych dokumentów na wiele lat po śmierci. Raczej pani Marii (1867 – 1934) nie podejrzewałabym o tego rodzaju praktyki, a już broń Panie Boże o chęć bycia celebrytą. Nie ukrywam, ciekawi mnie od dawna prywatne życie pani Marii, do której czuję wielką sympatię. Tak normalnie, po babsku. Z wielu powodów. Bo być na piedestale nauki, dojść do tego strasznie wyboistą drogą, z licznymi guzami nabitymi tu i ówdzie, walcząc z wielką nieprzychylnością tamtych czasów, dać z siebie wszystko, udowodnić, że kobiety nie gęsi…. Mogłabym tak długo. Maria Skłodowska – Curie była kobietą, która musiała na początku XX wieku zacząć dzielić życie między ukochaną pracę i ukochany dom, gdzie czekały na nią dwie córki: Irena i Ewa. Myślę, że znając tło kulturowe tamtej epoki, był to wyczyn nie lada. Mąż Piotr Curie ginie w wypadku w 1906 roku. Pierwszy wpis w tej książce to nie – list. To kartka, którą mé naukowiec wysłała do Irenki. Jeszcze żyje Piotr Curie. Właśnie bawią w Sztokholmie, gdzie odbywa się konferencja noblowska. Po wypadku męża nigdy nic już nie będzie takie jak było – jednak trzeba było żyć dalej. Z listów Maria Curie daje się poznać jako osoba bardzo zapracowana ale z pasją wykonująca swoje obowiązki. Pisze o spotkaniach ze znanymi ludźmi, licznych wykładach, pracy ze studentami. Bije z nich troska o córki – ich zdrowie, odżywianie, zajęcia w wolnej chwili, pogodę, bliższą i dalszą rodzinę. Wzruszyła mnie wymiana zadań matematycznych z córką Ireną, która w przyszłości pójdzie w ślady matki. Wzruszają błędy ortograficzne, które małe Curie robiły pisząc do matki, a które tłumacz uwzględnił w przekładzie. Mé  gdera czasem, że dziewczyny – zwłaszcza – Ewa (artystyczna dusza), nie pisze dat. Listy często krótkie, za to wysyłane co rusz do matki, która była daleko. Pewnie w dzisiejszych czasach panie mailowałyby ze sobą albo gadały na skypie. I mimo, że można tutaj pokusić się o stwierdzenie, że to przecież inna epoka, innej możliwości kontaktu raczej nie było, to jednak taka rozbuchana korespondencja między dziećmi a rodzicami naukowcami pewnie do częstych nie należała. W ogóle to piękny przykład – takich zażyłych i ciepłych stosunków między matką a dziećmi. Wielka dbałość o kontakty. Nie każdy to potrafi.

Dla osób lubiących takie klimaty – będzie to pasjonująca lektura. Dowiedzieć się kiedy Marię Curie bolała głowa, jak postrzegała wybory swoich córek, co robiła podczas długich podróży pociągiem. Na końcu w Aneksie znajdziecie dodatkowe informacje na temat trzech pan Curie oraz wykaz osób, jakie przewijają się w tych prawie 200 listach. Ostatni list - nosi datę 31 marca 1934 roku. Wyboru listów dokonała córka Ireny i wnuczka Marii. Nie ma tu sensacyjnych odkryć, które towarzyszą współczesnym celebrytom.

 

Wydawnictwo Publicat  

 



sobota, 19 maja 2012, be.el
Tagi: nauka listy

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: