Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Kryptonim Posen - Piotr Bojarski / czyta Krzysztof Gosztyła

Patrząc na naszą, często pokręconą historię, zapewne nie raz zadawaliśmy sobie pytanie – Co by było gdyby. Jak potoczyłyby się nasze losy, gdyby na przykład Polacy nie wygrali bitwy pod Warszawą w 1920 roku, albo gdyby nie wybuchło powstanie w 1944r. Takich gdybasiów jest zapewne wiele. Można samemu gdybać, można poznać nową wersję wydarzeń literata, historyka czy jakiegoś wizjonera. Kryptonim Posen, jak zdradza jego autor , zrodził się właśnie z czystej ludzkiej ciekawości. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, jak wyglądała sytuacja na krótko przed wybuchem II wojny światowej. Szereg żądań ze strony III Rzeszy, odrzuconych następnie przez Polskę, które niby stały się pretekstem do wybuchu tej strasznej wojny. A co by było, gdyby Polska zgodziła się na korytarz łączący Niemcy z Prusami Wschodnimi i na przyłączenie Wolnego Gdańska do Rzeszy? No właśnie co by działo się dalej. Czy to uchroniłoby nas przed wojną, czy tylko przesunęłoby ją w czasie? Piotr Bojarski przedstawia tutaj swoją wizję wydarzeń. Kiedy zaczęłam słuchać audiobooka  – a ten zaczyna się 1 sierpnia 1944 roku, i kiedy usłyszałam o wspólnym przymierzu Polaków i Niemców przeciwko Rosjanom – pomyślałam sobie po poznańskiu– Ki diaboł? Toż to jakaś prowokacja. Z biegiem czasu wszystko stawało się coraz jaśniejsze. Piotr Bojarski zabawił się tutaj faktami historycznym, które tak naprawdę są  w tle, ale równie ważne. Na pierwszym planie jest seria tajemniczych morderstw popełnionych w krótkim przeciągu czasu w stolicy Großpolen. Śledztwo prowadzi Biniu Kaczmarek (nie może być inaczej – w Wielkopolsce jest naprawdę dużo Kaczmarków:)– charyzmatyczny, jednak nie pozbawiony wad, policjant . Ofiarami są młodzi, wykształceni mężczyźni, jak się potem okazuje, asy wywiadu polskiego. Nic nie jest tu przypadkowe, stosunki z Niemcami coraz gorsze, wojna wisi na włosku, Kaczmarek popełnia wiele błędów , ale … No właśnie – oczywiście nie zdradzę, jak skończy się książka.

Bardzo ucieszyłam się z faktu, że i Poznań doczekał się takiej książki o … sobie. Z tym miastem jestem związana bardzo emocjonalnie z powodu bycia Wielkopolanką, odbytych tam studiów, częstych wyjazdów i kilku dobrych znajomych. Wiele miejsc, które zostały opisane w tej książce, znam. Chodziłam ulicami Binia Kaczmarka, nie jest mi obcy język, którym posługują się bohaterowie powieści. Interpretacja Gosztyły mnie po prostu zachwyciła. Jeden człowiek, a sprawił, że nagle zrobiło się ludno od postaci – od razu wiadomo, kiedy godoł Kaczmarek, kiedy Pióro, a kiedy wiceprezydent Poznania. Jak on dał radę sam to wszystko przeczytać , i to właśnie w taki sposób.  Mistrz słowa - bez dwóch zdań.


Wydawnictwo Media Rodzina



środa, 24 października 2012, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: