Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Cybulski o sobie - Mariola Pryzwan

Jako dziecko odziedziczyłam po mamie grubaśny zeszyt z fotosami aktorów i aktorek. Współczesna dzieciarnia, która ma do dyspozycji pisma z ulubionymi gwiazdami pewnie nie jest w stanie tego zrozumieć. Kiedyś na zdjęcie gwiazdy się polowało. Szczytem marzeń była zaprzyjaźniona pani kioskarka, która po znajomości zostawiała w teczce czasopismo lub gazetę z aktorami lub piosenkarzami. Z owym zeszytem związane były również wspomnienia – o tym jak z braku własnego gramofonu bądź radia przytykało się ucho do ściany, by uchwycić Żółte kalendarze albo Pamiętasz była jesień z radia sąsiadki. Albo (ponoć) sprawiedliwy podział pieniędzy na niedzielną ofiarę do koszyka – fifty fifty – 50 procent dla księdza i połowa na gazetę (bez wiedzy babci i dziadka). W maminym zeszycie były też fotosy ze Zbyszkiem Cybulskim – idolem pokolenia. I choć tego zeszytu już dawno nie ma, ucieszyłam się kiedy wśród zdjęć umieszczonych w książce Marioli Pryzwan znalazłam jedno, które na pewno było w tamtym zeszycie.

Ta książka jest osobliwa pod wieloma względami. Na pewno dlatego, że to właśnie sam bohater (z małymi wyjątkami) dochodzi do głosu. Wycinki prasowe, notatki osobiste, audycje radiowe, dokumenty (świadectwo ubóstwa), listy, liczne zdjęcia, wywiady udzielane prasie i telewizji, felietony skierowane do młodych czytelników pokazują postać pewnego człowieka. Pozwalają one wyrobić sobie o nim pewną opinię – o czym za chwilę. Większość z tych materiałów w pierwszej osobie – ja, stąd tak cenne. Cybulski wypowiada się na wiele tematów – przede wszystkim film i zawód aktora – jego misja, wyższość aktora filmowego nad teatralnym, poszczególne role, które były albo miały być, scenariusze, środowisko aktorskie. Znalazło się też miejsce na najróżniejsze aspekty codziennego życia – szczęście, przyjaźń, sport, małżeństwo, tacierzyństwo. Ale bez tej strasznej nachalności, jaka cechuje współczesnych celebrytów. Właśnie na ten aspekt chciałam zwrócić uwagę. Uderza mnie w jego wypowiedziach dojrzałość osobowa i zawodowa. Zastanawiam się, czy na podobne materiały znalazłoby się miejsce w dzisiejszych mediach. Aktorzy bywają, pokazują modne suknie, gotują (!), pokazują mięśnie i różne tam części ciała, rozchodzą się i schodzą na naszych oczach, tańczą. Chcą za wszelką cenę zaistnieć w naszej świadomości, ale tak prawdę powiedziawszy – zaimponować nie ma czym. Książkę czytałam z przyjemnością i myślałam sobie, że dawno nie czytałam tak mądrych wypowiedzi na temat filmu, sztuki i stosunków międzyludzkich. Nie żadne przemądrzałe teorie, ale wyważone i przemyślane. Ten kto szuka jakichś sensacji, będzie tu jednak srodze zawiedziony.

Mnie po lekturze ogarnął tylko srogi żal. Tak trudno o film z Cybulskim w naszej telewizji. Jeśli już, to gdzieś tam w środku nocy. A po lekturze naszła mnie ochota na Pamiętnik znaleziony w Saragossie, Jowitę, Ósmy dzień tygodnia. Czasem odnoszę wrażenie, że nie pozostaje mi nic innego jak rozmowy z moją mamą na temat tych filmów i fotosów w starym zeszycie. Ta książka to cenne uzupełnienie babskich pogaduszek.

Wydawnictwo MG





wtorek, 19 marca 2013, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Basia, *.dynamic.chello.pl
2013/03/19 22:52:32
Pamietam ten zeszyt ,obejrzalysmy go chyba tysiace razy!!!!!
-
2013/03/20 08:49:45
Dzięki za przypomnienie łowów na gazety. Pamiętam wioskowy kiosk, w którym miałem podpisaną imieniem i nazwiskiem teczkę, do której pani kioskarka odkładała prenumeratę "Świata Młodych" :)
-
2013/03/20 17:23:17
Pamiętam taki zeszyt, sama miałam formatu A4 wypełniony zdjęciami aktorów i aktorek, szkoda, że gdzieś przepadł. Co zaś się tyczy Zbyszka Cybulskiego i gwiazd aktorstwa jego pokolenia, to im nie potrzebna była "fałszywa otoczka", on i jemu podobni po prostu byli gwiazdami i pozostaną nimi na zawsze.