Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Katarzyna Wielka. Portret kobiety - Robert K. Massie

Moi nauczyciele historii zarówno w podstawówce jak i w szkole średniej nie zostawili na niej suchej nitki. Bez najmniejszej próby poparcia swoich poglądów. Uzasadnienie było tylko jedno: Katarzyna zagarnęła duży kawał terytorium Polski. Przedstawili nam ją jako grubą i brzydką monarchinię absolutną, nie znoszącą sprzeciwu. To wystarczyło, by jej nie lubić. W liceum informacje wzbogacono, z racji naszego wchodzenia w dorosłość, o pikantniejsze szczegóły o jej romansach i seksualnym wyuzdaniu. Gdzieś w tym wszystkim zniknęła niepozorna mądra dziewczynka, wtedy jeszcze nie Katarzyna tylko Zofia, córka księcia Chrystiana i Joanny Anhalt von Zerbst. Ten okres nie należał do najszczęśliwszych. Ojciec, człowiek stary jak na owe czasy, to surowy zawodowy oficer w armii króla Prus Fryderyka Wilhelma I, nie poświęcał dziecku swojego czasu. Był zapatrzony w swojego zwierzchnika i Boga. Następnie, odtrącona również przez matkę, była ofiarą tzw. zimnego chowu. Zofia uznana za niezgrabną, nieładną, skierowała swoje zainteresowania w stronę nauki. Spędzała czas nad książkami, dużo się uczyła. Nietypowe jak na tamte czasy, kiedy to dziewczynka miała z góry określoną i narzuconą rolę, jaką miała odegrać w życiu mężczyzny (męża). Na pewno nie związaną z poszerzaniem wiedzy. Rozmowa starszych z małą Zofią budziła podziw dla jej intelektu, co nie cieszyło raczej jej matki. Matka – to niezwykle ważny element w życiu młodziutkiej Zofii – kobieta zimna, z wybujałymi marzeniami i ambicjami, skora do knowań i plotek.  Jednak nie ma co ukrywać, to m.in. jej zaradności caryca Elżbieta II, córka Piotra Wielkiego, sprowadziła Zofię na swój rosyjski dwór, by ta po ślubie z Piotrem urodziła przyszłego cara. Niepozorna Niemka ze Szczecina ląduje gdzieś na końcu świata, w miejscu obcym dla niej, gdzie nie ma prawa decydować o sobie. Ciągle terroryzowana, śledzona, musi uważać na każdy swój krok, każde swoje słowo. Młodziutki mąż, Piotr, to niedojrzały młodzian, marzący o tym, by kiedyś wrócić do swojej ojczyzny – również do Niemiec, a dokładniej do Holsztynu. Prawdę powiedziawszy dzięki tej książce dowiedziałam się, że w owych czasach na dworze rosyjskim była tak silna frakcja niemiecka, że mąż Katarzyny, sprowadził sobie na dwór wojska z Holsztynu. Noce mijają mu na orgiach pijackich i zabawach z figurkami żołnierzyków. Kiedy Katarzyna zachodzi w ciążę ze swoim kochankiem, musi poddać się zabiegowi usunięcia stulejki. Bowiem od samego początku małżeństwo z Piotrem to białe małżeństwo, i gdyby wydało się, że nie był w stanie spłodzić przyszłego cara Rosji, zaczęłyby się poważne kłopoty i dla niego i dla jego żony.


Robert K. Massie z niezwykłą skrupulatnością śledzi losy Zofii późniejszej carycy Katarzyny Wielkiej. Od jej skromnego i nieszczęśliwego dzieciństwa po czasy, kiedy została władczynią absolutną. Byłam ciekawa wizji amerykańskiego historyka, publikującego na temat Romanowów. Za biografię Piotra I przyznano mu Nagrodę Pulitzera. Jak widzą Katarzynę inni, bez takiego ładunku emocjonalnego, jaka z pewnością cechuje nas Polaków – było to naprawdę wartościowe i ciekawe przeżycie. Biografia, którą czyta się … jak kryminał. Ciekawe i bogate tło społeczne, stosunki na dworze, knowania, plotki, różne obozy. Szczegóły z życia przyszłej monarchini. Jej długi, długi jej matki, które musiała potem spłacać przez długie lata (a myślałaby kto, że życie księżniczek jest wolne od trosk), stosunki ze służbą. Zwyczaje, kuchnia, sztuka – literatura, malarstwo, muzyka i filozofia. Ta ostatnia zajmowała szczególne miejsce w sercu Katarzyny. To naprawdę świetna lekcja historii, która dosłownie oczarowuje. Dla nas będzie na pewno ciekawym opis stosunków z przyszłym królem Polski Stanisławem Augustem Poniatowskim. To dzięki jej wstawiennictwu został monarchą, choć wcale do tego nie dążył.

Dobrze wychowane kobiety rzadko tworzą historię. Grzeczne dziewczynki idą do nieba, a niegrzeczne – idą tam, gdzie chcą. Katarzyna II to jedna z barwniejszych postaci w historii, a już w szczególności tej, która dotyczy kobiet. Niewiele monarchiń było tak wyrazistych, tak charakternych. Jej postać inspiruje również w dzisiejszych czasach. Portret Katarzyny Wielkiej stoi ponoć na biurku kanclerz Niemiec Angeli Merkel. Książka Roberta K. Massie'go pozwala lepiej zrozumieć tę kobietę, jej czasy, jej kolejne kroki. Może wzbudzi choć trochę zrozumienia, choć trochę sympatii w nas. Jacek Kaczmarski śpiewał o Katarzynie:

Na smyczy trzymam filozofów Europy Podparłam armią marmurowe Piotra stropy Mam psy, sokoły, konie - kocham łów szalenie A wokół same zające i jelenie Pałace stawiam, głowy ścinam Kiedy mi przyjdzie na to chęć Mam biografów, portrecistów I jeszcze jedno pragnę mieć - Stój Katarzyno! Koronę Carów Sen taki jak ten może Ci z głowy zdjąć! Kobietą jestem ponad miarę swoich czasów Nie bawią mnie umizgi bladych lowelasów Ich miękkich palców dotyk budzi obrzydzenie Już wolę łowić zające i jelenie Ze wstydu potem ten i ów Rzekł o mnie - Niewyżyta Niemra! I pod batogiem nago biegł Po śniegu dookoła Kremla! - Stój Katarzyno! Koronę Carów Sen taki jak ten może Ci z głowy zdjąć! Kochanka trzeba mi takiego jak imperium Co by mnie brał tak jak ja daję - całą pełnią Co by i władcy i poddańca był wcieleniem I mi zastąpił zające i jelenie Co by rozumiał tak jak ja Ten głupi dwór rozdanych ról I pośród pochylonych głów Dawał mi rozkosz albo ból! - Stój Katarzyno! Koronę Carów Sen taki jak ten może Ci z głowy zdjąć! Gdyby się taki kochanek kiedyś znalazł... - Wiem! Sama wiem! Kazałabym go ściąć!


Taka jest Katarzyna w świadomości wielu Polaków. Książka na pewno pomoże objąć problem szerzej. Pozwoli wiele faktów zrozumieć, a może nawet spojrzeć na niektóre sprawy trochę inaczej ?

6/6

Wydawnictwo Znak





niedziela, 17 marca 2013, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/07/23 13:45:05
A gdyby tak firma windykacyjna przejrzała własność wspominanych dzieł sztuki? Zmierzam do tego, że jest to bardzo skomplikowany proces i osąd nie może być jednoznaczny...