Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Miłość z kamienia. Życie z korespondentem wojennym - Grażyna Jagielska

Kiedy skończyłam czytać, odnalazłam w Internecie stronę o Wojciechu Jagielskim. Jeszcze raz – tym razem zebrane wszystkie nagrody i zasługi znanego dziennikarza i korespondenta wojennego w jednym miejscu. Dużo tego. Ktoś z branży może tylko pozazdrościć. Ale czy tylko z branży? Jeśli ktoś coś robi, kocha - oddaje temu serce – chce się realizować i robić coś najlepiej jak tylko potrafi. To poniekąd książka o pasji, o cenie, jaką się za nią płaci i jaką płacą najbliżsi. Dodam tylko – bardzo wysoką cenę, o której się nie mówi na tych wszystkich galach, festiwalach, podczas których przyznaje się prestiżowe nagrody i rozdaje medale. Sława ma też drugą stronę medalu. Mroczną i nieprzyjemną. Książka Grażyny Jagielskiej jest bowiem lekturą o lęku, który leczyła w klinice stresu bojowego. Dla mnie to przede wszystkim książka o oddaniu się pasji, właściwie o życiu obok człowieka z pasją. Bo nie razem z nim. Im dłużej ze sobą byli – tym bardziej oddaleni, obcy. Tym dziwniejsze relacje. Książka o wyrzeczeniach, ciągłym lęku o tę drugą osobę, ale też niezrozumieniu, złości, pretensjach. Może nie powiedzianych wprost – dosadnie. Właśnie tu autorka bardzo mi zaimponowała – bo choć pisze szczerze, to jednak nie przekracza pewnej granicy intymności, która łączy ją i jej męża. Myślę, że nie wszystko zostało tu powiedziane, i te niedopowiedzenia właśnie czynią tę książkę piękną i pasjonującą lekturą. Można wielu rzeczy się domyślać, można samemu dopowiedzieć, szukać w wywiadach z parą, jakie od czasu do czasu pojawiają się w mediach. To też pewnie swego rodzaju terapia – wyrzucenie z siebie wszystkiego. Oczyszczenie – by przyszłość była lepsza. Razem 53 wojny – z czego trzy wspólne. Reszta to wyprawy męża, który wracał z wojny z przestrzeloną kieszenią plecaka i rozciętym czołem. Męża, który czasem odzywał się raz na miesiąc i nie pytał się od razu co u niej, co u dziecka, ale z pasją opowiadał o wojnie, którą właśnie toczył. O trudnych powrotach, gdy nie było znów czasu dla siebie, bo Matka Agora czekała na tekst – na już, na zaraz, na wczoraj. I o dziwnych podchodach – potajemnym szykowaniu się na kolejną eskapadę, o oswajaniu tej myśli i przyzwyczajaniu innych do niej. To w końcu książka o synu, którego prawie nie ma ani w życiu jej ani jego. Plącze się nieborak między nogami, przypomina o tym, że już czas zapisać go do szkoły, potem pobrzękuje coś na gitarze i nie daje ojcu skończyć artykułu. Patrzę na małżeństwo znanych ludzi, włażę do nich butami i myślę sobie, że trzeba nie lada odwagi, by zrobić coś takiego. A może Miłość z kamienia to kolejna, już 54 wojna – prywatna, stoczona o siebie, o niego, o normalność, o święty spokój?

Mnie książka dała do myślenia o wielu aspektach życia. Myślę, że każdy w tej książce znajdzie tutaj kawałek siebie – a może i odpowiedź na nurtujące go pytania.

 

Wydawnictwo Znak

 

 



poniedziałek, 20 maja 2013, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: kolmanka, *.play-internet.pl
2013/05/21 08:23:58
Słyszałam o tej książce, chyba w radiowej Trójce. Zazwyczaj boję się takich lektur, właśnie dlatego, że ukazują ból w obawie przez utratą i samej utracie ukochanej osoby. Jednak warto oddać się takiej lekturze.
-
2013/06/08 07:07:46
Ja do niej podchodziłam jak do jeża. Bałam się jej trochę. Potem przepadłam na długo w noc. Można z niej dodatkowo wynieść też dużo dla siebie.