Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Anna German o sobie - Mariola Pryzwan

Anna German jest teraz osobą baaardzo popularną. Dzięki serialowi emitowanemu w naszej telewizji wyciągnięto ją z lamusa. Bo przecież do niedawna było jej tak niewiele – zaledwie od czasu do czasu w radiowej Jedynce – i to najbardziej znane piosenki: Tańczące Eurydyki, Człowieczy los czy Dziękuję mamo. Teraz co rusz słychać jej wykonania, a zdarzają się takie, które dopiero teraz, po latach, zostały odkryte na nowo. Charakterystyczny śpiewny liryczny głos – co tu dużo pisać – niepowtarzalny, niesamowity. I piosenki – często głębokie, mądre, niełatwe do zaśpiewania. Na fali nowej popularności – piszę „nowej” – bo ta stara, dawna już była, w latach 60-tych ubiegłego wieku – opowiadała o niej mi moja mama, wzrosło zainteresowanie książkami o German. A ta – Marioli Pryzwan – jest jedyną w swoim rodzaju. Z różnych wypowiedzi, artykułów prasowych, udzielonych wywiadów, listów, dokumentów – ułożył się portret gwiazdy – niegwazdy, osoby skromnej, kochającej śpiew, życie, mającej plany i marzenia. Jak bardzo nie pasowałaby do dzisiejszych celebrytów, którzy o swoim najmniejszym katarze i kichnięciu informują świat. Nie lubiła mówić o sobie, stąd ta książka to istotny i ważny dokument dla jej wielbicieli. Ale spokojnie tu – bez sensacji. Bo po co nam znać tajniki jej życia, sekretne myśli. Właśnie te niedopowiedzenia czynią tę książkę jeszcze ciekawszą. Szukamy zbieżności z filmem, śledzimy media – bo co rusz pojawia się coś nowego. Ale czy jest sens? Sensacja weszła na stałe do naszego życia. To w przypadku Anny German też przyniosło ze sobą wiele niespodzianek. Miała być geologiem, bo chciała robić coś konkretnego w życiu. Ile byśmy stracili. I jak się mają do tego te wszystkie gwiazdy i gwiazdeczki, które ładnie wyglądają, a śpiewać za bardzo nie potrafią. Świat wywrócił się do góry nogami. W książce Anna German opowiada o swoim dzieciństwie, studiach geologicznych, które miały być jej receptą na życie. O miłości do śpiewu, tremie na scenie, współpracy z Katarzyną Gärtner (autorka piosenki: Tańczące Eurydyki). Jakie piosenki lubiła, co sądziła o swej popularności we Włoszech, wreszcie – uwaga – o poziomie włoskich piosenek. Publiczność, popularność, macierzyństwo, pasje, szczęście wybrane piosenki – co Anna myślała na ten temat.



Nie pociągał jej wielki świat. W liście do Jana Nagrabieckiego pisała:

Tęsknię za domem, za Polską w sposób niewiarygodny. Obawiam się, że wręcz chorobliwy, bo nie do wytrzymania! Nie cieszy mnie żadne tam niebo, upał i inne uroki Południa. O wiele szczęśliwsza byłam w Rzeszowskiem w Bieszczadach, gdzie trzeba było saniami do sali (zimnej) dojeżdżać.

(Neapol 1967)



Książka na pewno pozwoli zupełnie inaczej spojrzeć na piosenki sprzed lat: lepiej je zrozumieć, na pewno wzruszyć się. W środku znajdziecie mnóstwo zdjęć – prywatnych i prasowych. Na końcu Kalendarium z najważniejszymi wydarzeniami. Łatwo zapamiętać datę urodzin Anny German – to 14 lutego – Walentynki – pewnie w tym dniu (i nie tylko) zawsze będę wracać do jej piosenek, do czego zachęcam również czytelników mojego bloga.

 

Wydawnictwo mg



wtorek, 18 czerwca 2013, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Justyna, *.internetdsl.tpnet.pl
2014/02/17 14:35:33
Wspaniała postać! Osoba Anny German powinna być inspiracją dla każdego :) Zachęcam do komentowania ksiązki na sto65cm.blog.pl/ - znajduje sie tam moja recenzja, ale chętnie usłyszę też Wasze opinie!