Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Korona śniegu i krwi - Elżbieta Cherezińska (audiobook)

Do książek Cherezińskiej nie trzeba mnie namawiać. Jak tylko mam okazję, by poznać nowy tytuł, sięgam po niego z przyjemnością. Teraz spędziłam kilkanaście godzin przy nietypowym audiobooku. Nietypowym, bo zrobionym na kształt słuchowiska. Bardzo lubię takie realizacje – mam miłe doświadczenia z Narrenturm i Grą o tron. Teraz jeden z najnowszych projektów, który jest mi bardzo bliski – z kilku powodów. Temat dotyka mnie poniekąd osobiście. Mojemu miastu prawa miejskie nadał w 1278 roku właśnie Przemysław II. Dużo go w naszej lokalnej historii. I fajnie poznać go bardziej od ludzkiej strony. Cherezińska zdjęła mu koronę z głowy i pokazała ze wszystkimi słabościami, ale i ambicją, z namiętnościami, marzeniami. Przemysł nadąsany, zakochany, rozzłoszczony, pijany, przeklinający, podejrzliwy, roześmiany, dumny, czasem po ludzku złośliwy i głupi?  Tutaj tak. To nie postać znana ze sztywnych naukowych życiorysów, które trzeba było wkuwać w szkole. Czas opisany w książce to czas rozbicia dzielnicowego. Za każdą górką, pagórkiem, lasem, rzeką był  inny władca o wielkich politycznych ambicjach. Początek powieści  to rok 1253 koniec – 1296. Razem 43 lata. To dużo, jak na tamtą epokę. Bohaterowie w swoich wspomnieniach często wracają do przeszłości, powtarzają zasłyszane gdzieś przy biesiadzie opowieści rodzinne: poznajemy losy babek, prababek, dziadków – ich zasługi i wstydliwe szczegóły z życiorysów. Piastowie znani z podręczników historii zyskują ludzki wymiar, stają przed nami z krwi i kości. Nie sposób już pomylić Piastów śląskich, wielkopolskich, małopolskich, mazowieckich czy kujawskich (uwaga jak się okazuje – jak się spotka dwóch Piastów – to wojna murowana). Wszyscy z nich charakterni, ambitni. Można dokładnie przyjrzeć się postaciom: Bolesława Pobożnego, Bolesława Wstydliwego, Henryka Probusa, Bolka Rogatkę czy Leszka Czarnego. Także kobietom: Mechtyldzie Askańskiej - knującej spisek za spiskiem, świątobliwej Kindze, Eufrozynie – twardym graczu politycznym.  Powieść Cherezińskiej to powieść, w której zapewne nie raz przedstawiony świat mija się z prawdą. Można tu dyskutować i znawcy tematu pewnie doczepią się, że to i to zostało źle ujęte. Dla mnie to bardzo klimatyczna powieść – wycieczka w czasie, do średniowiecza, co dało się odczuć zwłaszcza dzięki wersji audio.  Trudno w skrócie opowiedzieć treść książki. Piastowie walczą o swoje – jedni chcą zjednoczenia państwa, inni wolą istniejący stan rzeczy. Te potyczki polityczne to doskonała okazja, by do fabuły wplatać opowieści o życiu w dawnej Polsce – zwyczajach, kulturze, stosunkach międzynarodowych (zwłaszcza z Krzyżakami, Czechami i Węgrami). Nie brak informacji o strojach, potrawach (ach ten pyszny ogon bobrzy), trunkach, konwenansach, przyrodzie. Dla kogoś stąd, będzie miłym przeżyciem odwiedzenie stron gdzieś w pobliżu: Żerków, Jarocin, Wrocław, Poznań. Sama książka to niesłychanie duże przedsięwzięcie – ponad 700 stron. Jeśli chodzi o nagranie czas łączny to ponad 30 godzin zegarowych:)

Audiobooki darzę miłością szczerą. Dzięki nim pokochałam różne prace domowe – sprzątam, że wióry lecą, układam pranie, szyję, haftuję. Dwa w jednym – obydwa pożyteczne zajęcia. Korona śniegu i krwi to wynik pracy ponad 80 aktorów. Projekt we współpracy z  lokalnym Radiem Merkury. Co mnie szczególnie cieszy – kilkoro aktorów znam ze sceny poznańskiego Teatru Nowego. Ucieszyłam się zwłaszcza z udziału Michała Grudzińskiego, tutaj w roli Barnima, o bardzo charakterystycznym głosie, aktora, którego miałam okazję widzieć kilka razy na scenie przy Dąbrowskiego 5.

Podobał mi się Łukasz Chrzuszcz jako Przemysław II (aktor Teatru Polskiego w Poznaniu) i Aleksander Machalica jako stryj Bolesław. Z kobiecych ról – Ewa Szumska jako Rikissa i Katarzyna Węglicka jako Mechtylda.  Trochę trwało zanim przekonałam się głosu narratora – tutaj należącego do Krzysztofa Radkowskiego. Nie moja wina, ale wciąż w uszach mam świetne interpretacje Krzysztofa Gosztyły (Narrenturm) i Krzysztofa Banaszyka (Gra o tron). Nie mam nic do zarzucenia Radkowskiemu – ale to kwestia osłuchania się i oswojenia nowego głosu. Co ciekawe – w projekcie poznańskim nie było mega – gwiazd, jakie można było spotkać choćby przy Narrenturmie. Dla mnie działa to na korzyść audiobooka – jest klimatyczny, można wyobrazić sobie na swój własny sposób bohatera, nie narzuca się twarz znana z telewizji czy z pierwszych stron prasy plotkarskiej.  Podobały się efekty audio: słychać konie, skrzypiące drzwi, odgłosy kroków po kamiennych podłogach, chlapanie wody, bekanie pijanych wojów, szczęk oręża.  Jest bogate i ciekawe tło muzyczne.  Podsumowując – to świetna wyprawa do przeszłości, miłe dla ucha. Rojno tu od postaci i wydarzeń – ale spokojnie odnajdziecie się w tamtych jakże odległych czasach. Cherezińska napisała powieść współczesnym językiem, od czasu do czasu pojawiają się stare słowa i wyrażenia – ale to już zadanie dla historyków. Dla czytelnika lubującego się w powieściach historycznych (ale nie poważnych pracach naukowych o danej epoce) to strzał w dziesiątkę.

Wydawnictwo Zysk i S-ka

 



wtorek, 04 czerwca 2013, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2013/06/06 00:38:50
Mmmm, kuszące, kuszące... :) Też lubię Cherezińską, ale znam tylko jej Wikingów.
-
Gość: Kasia-Indianka, *.wi.res.rr.com
2013/06/07 17:36:32
Ja własnie skończyłam "Koronę sniegu i krwi" w wersji e-booka i jestem zachwycona - wspaniala saga historyczna, a że dotyczy naszej polskiej historii czyni ją dla mnie jeszcze ciekawszą. Brawa dla pani Cherezińskiej! Przy okazji dziękuję bardzo za swietne recenzje na Twoim blogu, sledzę go systematycznie, a lista książek do przeczytania rosnie i rosnie... :) Pozdrawiam serdecznie z Indiany!
-
2013/06/08 07:06:28
Agnes_plus - to na pewno inne klimaty, ale jeśli lubisz styl Cherezińskiej, na pewno coś tu odnajdziesz dla siebie. Dużo historii - ja lubię bardzo takie klimaty:)

Kasia z Indiany - fajnie, że książka się podobała. Na pewno "takie" rzeczy smakują jeszcze lepiej, gdy wplecie się w to wątek sentymentalny. Ty przecież piszesz z drugiego krańca świata. Internet to jednak wspaniała rzecz!!!