Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Lilith - Olga Rudnicka

Lato, lato – czegoś lekkiego było mi trzeba. W ostatni weekend chodziliśmy po górach, i kiedy o zmierzchu wracaliśmy do pensjonatu – marzyły mi się trzy rzeczy – zimne piwo, wygodne miejsce na tarasie i lektura. Dzieci bawiły się na placu zabaw tuż obok (Boże, skąd te dzieci mają tyle siły?), było przyjemnie – powietrze rześkie, komary tak nie gryzły jak na nizinach. Wszystkie marzenia się spełniły. Za dużo od życia nie oczekuję.

Lilith to kryminał rozgrywający się w przeciętnej polskiej pipidówce, która żyje plotkami, wszyscy znają wszystkich, a jeśli ktosik na schodach kościoła nadepnął babci Mariannie na odcisk trzy wieki temu, zemsta ciągle aktualna. Miasteczko żyje legendą i żyje z legendy. W przeszłości zdarzyło się tu tajemnicze morderstwo, Lipniów było też miejscem, w którym stracono ostatnią czarownicę. Co chwila do miasteczka zjeżdżają masowo turyści, którzy obchodzą różne święta pogańskie, a tymczasem w dziwnych okolicznościach giną młodziutkie dziewczyny o blond włosach i niebieskich oczach. Policja też nie kwapi się, by wyjaśnić te sprawy, mało tego, tuszuje skrupulatnie wszystko, co mogłoby zagrozić wizerunkowi miasta.

Książkę połknęłam w trymiga. Nie jest to literatura wysokich lotów – ale trzeba przyznać, autorka ma pióro lekkie i dobre pomysły. Brakowało mi jakiejś głębszej analizy przeżyć wewnętrznych – jak choćby tej: skąd ta nagła zmiana w zachowaniu Piotra, spadkobiercy dworu? Czy targały nim wątpliwości, wyrzuty sumienia? Za dużo było babskich plotek i pogaduszek, w których autorka starała się wyłożyć kawę na ławę. Strasznie mnie denerwowały zachowania głównych bohaterek, które z każdą przysłowiową pierdułką zaraz leciały do psiapsiółki, by jej się wypłakać w rękaw albo przekazać sensacyjne wiadomości. Nie wszystkie kobiety tak mają na szczęście. Michał – tajniak z CBŚ był tak gadatliwy, że aż nie wypadało. Paplał językiem na lewo i prawo, po czym zaraz jego słowa były powtarzane dalej. Brakowało mi w tej książce klimatu tajemniczości, jakichś niedopowiedzeń i wielkiej niewiadomej. Tajemnica była – ale rozwiązanie dość czytelne. Podsumowując – czytało się nieźle. Mam takie odczucia – dałabym piątkę za pierwszą połowę. W drugiej – wszystko było za szybko, zbyt pobieżnie.

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

 



środa, 24 lipca 2013, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: