Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Maria Skłodowska - Curie i jej córki - Shelley Emling

Ponoć większość biografii Marii Skłodowskiej – Curie skupia się na jej życiu do momentu otrzymania Nagrody Nobla. Potem to już jest cicho-sza, albo już bardzo pobieżnie. Piszę ponoć – bo nie znam ich aż tylu, bym mogła uchodzić za wyrocznię. Te, które trafiły w moje ręce, faktycznie spełniły to kryterium. Książka Shelley Emling na wskroś stereotypom koncentruje się natomiast na ostatnich dwudziestu latach życia kobiety naukowca, matki, przyjaciółki, siostry. Jest rok 1921 i Maria wraz z córkami – starszą Ewą i młodszą Ireną przypływa na Transatlantyku do USA. Jednak autorka cofa się o kilka lat. Znana w całej Francji Maria właśnie przechodzi załamanie nerwowe. Uwikłała się w romans z młodszym od siebie Paulem Langevinem. Gazety nie zostawiają na niej suchej nitki, żąda się wręcz, by madame Curie opuściła swoją drugą ojczyznę na zawsze. Statecznym siwobrodym panom naukowcom z Sorbony całkiem na rękę ta nagonka, bo nie w smak im, że taka zwykła baba zamiast niańczyć dzieci, zdobywa najpierw jednego Nobla, a potem, jakby tego było mało – drugiego. Naprawdę chętnie by jej się pozbyli ze swojego podwórka. Maria walczy po swojemu – jak może broni się, odpiera ataki, pewne rzeczy woli przemilczeć, chroni dzieci. Przez wiele miesięcy nie widzi swoich córek, incognito podróżuje do wód, by wrócić do zdrowia. W pewnym momencie waży zaledwie 47 kilogramów. Wprawa do USA to przełom. Daje Marii siłę. Z nieśmiałej kobiety – rodzi się zupełnie ktoś inny. Nawet dziewczynki zaczynają patrzeć na swoją kochaną Mé inaczej. Gdzieś uleciało złudzenie zwykłości. Bo ta Maria jest niezwykła. I to co daje jej Ameryka – ona oddaje jej w trójnasób. Daje amerykańskim kobietom siłę i wiarę w siebie. Wszak odniosła sukces, studiowała, zdobyła uznanie w świecie naukowym, jest profesorem na uniwersytecie. I to gdzie? – na Sorbonie. Jak Maria potrzebuje czegoś do swoich dalszych badań, rusza pospolite babskie ruszenie. Kobiety zbierają składki, by zakupić potrzebny pierwiastek.

Książka ta traktuje o Marii w ostatnim etapie jej życia. O jej zaangażowaniu w sprawy publiczne i rozwój nauki. O jej podróżach, relacjach z córkami. Mimo częstej rozłąki, Maria bardzo dba o kontakty z nimi. Często pis do siebie listy. W nich widać ich charakter obu – najpierw dziewczynek, potem dorastających panien. Bardzo skrupulatna, ambitna Irena – pisząca o wynikach działań matematycznych. Bardziej chaotyczna za to utalentowana artystycznie Ewa. Książka traktuje też o czasami trudnych kontaktach z naukowcami – niekoniecznie francuskimi. No cóż, ona sama była pierwszą i jedyną wyróżnioną kobietą w dwóch różnych dyscyplinach naukowych fizyce i chemii. Tak zostało do dziś. To ewenement w historii samej Nagrody. W tamtych czasach mężczyznom trudno było przełknąć taką zniewagę. W tle zatem wielkie nazwiska, wielkie wydarzenia. Jak wyglądał ten świat sprzed prawie 100 lat. Jak się zmieniał. Mimo tego, że autorka koncentrowała się na ostatnich latach życie Skłodowskiej – Curie wplatała w tekst informacje o jej dzieciństwie i młodości, rodzeństwie, rodzicach. Bez żenujących sensacji – wszystko na poziomie, stonowane.

 

Wnuczka Marii pani Langevin – Joliot powiedziała:

Moja babcia wróciła z Ameryki jako inna osoba. Ta podróż na zawsze ją odmieniła.

Jak? Takiej Marii naprawdę nie znałam.

 

Wydawnictwo MUZA



niedziela, 28 lipca 2013, be.el
Tagi: biografia

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2013/07/28 09:58:24
Mnie ta książka zawiodła ale może dlatego, że za dużo? o Marii już czytałam
-
2013/08/12 22:05:49
Bronię książki - mnie się podobała.