Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Twoje listy chowam pod materacem - Astrid Lindgren & Sarah Schwardt

Pamiętam zdjęcie Astrid Lindgren w listach od czytelników. Dosłownie. Przez długie lata dostawała dosłownie worki korespondencji z całego świata. Pomyślałam sobie wtedy - Współczuję. Po ludzku - tak po prostu. Bo jednak pisarz/ pisarka - zwłaszcza taki bardzo popularna - a Lindgren taką niewątpliwie była - ma prawo do prywatności, do czasu wolnego, do nicnierobienia. A te wory listów naprawdę nie wróżyły niczego dobrego. Astrid Lindgren długo i cierpliwie jednak na te wszystkie listy odpisywała. W końcu poprosiła, by ...  nie zachęcać dzieci do pisania tych listów, bo ona najzwyczajniej w świecie nie ma czasu na pisanie książek. O Sarze (wówczas) Ljungcrantz - dwunastoletniej, rezolutnej dziewczynie ze Smalandii - można powiedzieć, że miała szczęście. Astrid Lindgren bowiem nie tylko odpisała na jej list, ale kontynuowała tę korespondencję przez 31 lat: od 1971 roku do 2002 roku (to rok śmierci pisarki). 

Musiało być coś, co przykuło uwagę znanej autorki wielu książek. Spośród tysięcy dzieciaków Astrid wybrała właśnie Sarę na korespondencyjną przyjaciółkę. Pretensjonalną i zbuntowaną. Nigdy wcześniej i później tego nie uczyniła. Pierwszy list Sary do Astrid nie był peanem na cześć pisarki. Był pełen pretensji i niespełnionych nadziei. Sara chciała zostać aktorką i czyniła Astrid wyrzuty, że strasznie źli aktorzy grają w filmach nakręconych na podstawie książek Lindgren. Prosiła o pomoc w dostaniu się na na zdjęcia próbne. Sara nie zagrała w żadnym filmie, ale zyskała coś znacznie lepszego - zyskała przyjaciółkę, starszą, bardziej doświadczoną, która stała się powiernicą wielu dziewczęcych sekretów i tajemnic. Astrid często wspominała o tym, że o niej myśli. Nazywała ją: Saro, moja Saro lub Hej, ty ładna dziewczynko. Zagubiona nastolatka pisała o swoich smutkach, planach na przyszłość ("Kiedy będę dużą, piękną i znaną aktorką"), nastawieniu do używek ("Z wódką i narkotykami nie zamierzam zaczynać"), literackich fascynacjach, psychicznych problemach, czasem poruszała trudne tematy - których zapewne nie chciała dotykać w rozmowie z najbliższymi i koleżankami. Astrid doradzała, napominała, nawiązywała do aktualnych wydarzeń, opowiadała o swojej rodzinie, pytała o zainteresowania i czas wolny. Sara musiała czuć się dla Astrid kimś ważnym. Może faktycznie w tej młodziutkiej dziewczynie z rodzinnych stron Astrid widziała samą siebie. Jeśli czytaliście biografię Lindgren, pewnie wiecie, że nie miała łatwego życia w młodości. Ledwie wiązała koniec z końcem, oddała nieślubnego syna na wychowanie. Na pewnym etapie życia zabrakło takiej właśnie osoby, jaką ona sama stała się dla młodziutkiej Sary. Po lekturze tych listów mogę pokusić się o stwierdzenie, że dała jej szkołę życia, pomogła jej wejść w dorosłość, pomogła zrozumieć zawiłości tego świata, poradzić sobie z problemami. Pisarka zaangażowała się w tę przyjaźń - ile Sara z tego zabrała dla siebie - to już jej prywatna sprawa.

Listy te to nie tylko historia ciekawej przyjaźni. To przede wszystkim kolejna możliwość bliższego poznania pisarki. Wiele tu historyjek, ciekawostek szczegółów z życia, których na próżno szukać w oficjalnych biografiach. I to jest wartość dodana tej książki - z której - ja osobiście bardzo się ucieszyłam.

Wydawnictwo Nasza Księgarnia 

czwartek, 16 kwietnia 2015, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: