Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Dakameron - Giovanni Boccaccio/ il. Augusito de Zani

„Zaczyna się księga, w której zawiera się sto nowel, opowiedzianych przez siedem białogłów i trzech młodzieńców” (tłum. Edward Boyé).

O „Dekameronie” usłyszałam po raz pierwszy baaardzo dawno temu na lekcjach polskiego w szkole średniej. Mój nauczyciel opowiadał m.in.  o noweli „Sokół”. Polecał do czytania, choć zaznaczył, że to nie lektura nie dla każdego i długa. Faktycznie. Po latach przyszło mi się zmierzyć z dziełem Boccaccia, które, uwaga, w chwili obecnej liczy sobie 665 lat i …. 848 stron. Dzieło wagi słusznej, pięknie wydane, akurat na zimę. Na długie czytanie. Nie jest to lektura, którą można przeczytać od razu. „Dekameron” to klasyka do smakowania. Książka leży na moim nocnym stoliku już kilka tygodni i sięgam do niej często. Bardzo chcę zachęcić do sięgnięcia po to dzieło, które obrosło legendą – również za sprawą różnych interpretacji teatralnych i filmowych, często jednostronnych, bazujących na swego rodzaju sensacji, erotyce. Oczywiście, te elementy są widoczne w książce Boccaccia, ale nie należy tego dzieła sprowadzać tylko i wyłącznie do tej problematyki. To byłoby dla niego krzywdzące. Jest rok 1348. We Florencji we Włoszech wybucha zaraza. Ludzie szukają ratunku. Jedni uciekają z miasta, inni piją na umór, jeszcze inni poddają się swojemu losowi i czekają co przyniesie jutrzejszy dzień. Grupa młodych ludzi spotykają się w kościele Santa Maria Novella. „Białogłowy szlachetnej krwi”, młode między 18 a 28 rokiem życia i młodzieńcy postanawiają czas zarazy spędzić w podmiejskiej willi, oddalonej od dróg i ścieżek, miejskiego zgiełku. Tutaj każdy z nich opowiada rożne historie. Ten swego rodzaju maraton trwa dziesięć dni – to ów tytułowy dekameron.

Te 100 opowieści są bardzo zróżnicowane – pod względem tematu i nastroju. Jedne frywolne, radosne, inne poważne dotykające ówczesnych problemów. To przede wszystkim fascynujący obraz epoki, przegląd wszystkich grup społecznych, od biednych chłopów, kupców i mieszczan, po duchowieństwo i szlachtę. Boccaccio przedstawia ich często w krzywym zwierciadle, opisuje ich cnoty i przywary. To ludzie z różnymi wadami, słabościami i przypadłościami. Szlachetni i zepsuci do cna. Tacy, którym niebo pisane i dobrzy kandydaci do piekła. Ciekawe jest to, że „Dekameron” powstaje w czasach, kiedy religia jest ważnym elementem życia. Jednocześnie Boccaccio potrafi sobie zakpić z ludzi Kościoła, pokazać ich słabymi i z ułomnościami. Nic dziwnego, że książka przez długie lata była na indeksie. Autorzy tych historii rozwiązali swoje języki. Przecież wiedzieli o zagrożeniu epidemią. Czyżby było im wszystko obojętne. Śmierć czaiła się wszędzie – stąd z jednej strony odwaga do snucia śmiałych historii, z  drugiej być może chęć zanurzenia się w innym świecie. Sam autor spodziewał się krytyki swojego dzieła. Broni go na końcu, tłumaczy dlaczego niekiedy wkładał w usta niewiast słowa plugawe, dlaczego mimo kontrowersyjnej tematyki umieścił w swej książce wszystkie opowieści. 

Książka jest bardzo ładnie wydana. Sama okładka przyciąga oko. W środku znajdziecie drzeworyty Augusito de Zani. Ilustrowały one włoskie wydanie „Decameronu” z 1518 roku.

Wydawnictwo MG

 

piątek, 15 stycznia 2016, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: