Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Srebrny dzwoneczek - Emilia Kiereś/ il. Małgorzata Musierowicz

„Srebrny dzwoneczek” miał swoją premierę kilka lat temu. Od momentu jego ukazania się zdobywa ciągle rzesze nowych miłośników. Mnie zainteresował z dwóch powodów – nie ukrywam: byłam ciekawa jak wypadł duet córki i mamy. Emilia Kiereś napisała tekst, a Małgorzata Musierowicz wszystko wyraziła w ilustracjach. Drugi jest taki  - kiedy rozmawiałam ze znajomą o książkach zwróciła uwagę na to, że ta opowieść napisana jest piękną polszczyzną. Właściwie trzeba by się pokusić o stwierdzenie, że skoro coś zostaje wydane, zawsze tekst powinien być miły w odbiorze. Tak niestety nie jest. W przypadku „Dzwoneczka” tekst działa jak balsam na duszę. Czytelnik poznaje losy bohaterów, przenosi się gdzieś na sielską prowincję, a jednocześnie smakuje wyśmienitą literaturę. W dobie wszechobecnej językowej bylejakości – to duży atut.

Z okładki spogląda twarz Marysi, która za chwilę, po wakacjach ma pójść do pierwszej klasy. W dodatku niedługo na świecie pojawi się nowy członek rodziny. To jest główny powód, dlaczego Marysia znalazła się u swojej cioci na wsi. Przed nią kilka tygodni wakacji: w domu z ogrodem, na świeżym powietrzu. Tyle tu nowych rzeczy, zwierząt, ludzi. Marysia nie należy do odważnych istot – wszystko ma swój czas, z niektórych rzeczy potrafi zrezygnować, żeby tylko nie musiała się z bardzo angażować. I chce, i nie chce – niekiedy trudno ją rozgryźć i zrozumieć. Te kilka tygodni pobytu na wsi spowodują w Marysi ogromną przemianę. Stanie się to między innymi dzięki znajomości z tajemniczą sąsiadką, u której w ogrodzie na drzewie wisi mnóstwo srebrnych dzwoneczków.

Emilia Kiereś stworzyła portret dziecka wrażliwego, nie gotowego na życie szybkie, głośne i nowoczesne. Zwraca uwagę na osobowość dziecka – jego delikatność i czystość w współczesnym „zabieganym” i często brutalnym świecie. Wszystko ma swój czas, do wszystkiego można dojrzeć – ale powoli. Dziecku należy dać czas, by samo posmakowało trudu, podjęcia decyzji, refleksji. Autorka wybrała do swojej opowieści piękną scenerię. Przyroda aż kipi z kart książki. To wspaniały pomysł. Człowiek wyszedł przecież z natury – nic dziwnego, że Marysia odnajduje siebie szybko wśród kwiatów i drzew w ciotecznym ogrodzie, w towarzystwie zwierzaków i dobrych ludzi. Pani Emilia sięgnęła tutaj do korzeni – widzi małego człowieka w ścisłym związku z przyrodą. Natura jest tu nie tylko tłem, ona na swój sposób zaczyna modelować plastycznie osobowość małej dziewczynki zagubionej w nowoczesnym świecie. Pięknie uchwyciła to Małgorzata Musierowicz, która mi tu sprawiła również miłą niespodziankę. Przyzwyczajona do jej czarno- białych ilustracji charakterystycznych dla Jeżycjady tutaj „kusi” akwarelowymi plamami, widoczkami. W środku zimy, gdy śnieg akurat sypie za oknem chciałoby się wejść w ten gąszcz zieleni. Ot tak po prostu.

Wiek 6+

Wydawnictwo Akapit Press

czwartek, 14 stycznia 2016, be.el

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Marietta, *.compower.pl
2016/01/14 16:16:54
Mam poprzednie wydanie, to taka uspokajająca lektura i tak pięknie zilustrowana, bardzo lubię to swoje stare wydanie z ciemną zieloną okładką :)