Świat jest stworzony po to, aby stać się kiedyś piękną książką
Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać
Blog > Komentarze do wpisu

Lucky Luke. Fingers- Lo Hartog van Banda i Morris/ Lucky Luke. Jesse James - René Goscinny i Morris

Czy wiecie, że Lucky Luke ma wiele wspólnego z Mikołajkiem i Astreiksem i Obeliksem? A co? A raczej kogo, należałoby spytać. Te wszystkie postacie łączy francuski pisarz René Goscinny, który jest również jednym ze współautorów komiksów o Lucky Luke’a. Obok Morris’a – pod tym nazwiskiem kryje się belgijski rysownik i scenarzysta Maurice de Bevere. Po śmierci Goscinnego seria, która odniosła wielki sukces, była kontynuowana. Dwie książki, które chce dziś przedstawić , mają właśnie różnych autorów. „Jesse James” to Goscinny, natomiast „Fingers” –to już  Lo Hartog van Banda, niderlandzki autor komiksów. Oczywiście idea głównego bohatera nic a nic się nie zmienia. Od samego początku zawsze ta sama. Lucky Luke jest niereformowalny – klasyczny kowboj, niczym średniowieczny rycerz,  zawsze gotowy, by nieść pomoc słabszym , chronić ciemiężonych , mający nerwy ze stali sługa sprawiedliwości. Razem ze swoim koniem, wiernym towarzyszem, ściga przestępców. Rumak pomaga swemu panu w każdych okolicznościach, a koń zna różne sztuczki, które wykorzystuje w pozytywnym tego słowa znaczeniu w dążeniu do celu – co potwierdzają liczne przykłady z książki.

W „Fingers” pojawia się bardzo kontrowersyjna postać. Z jednej strony rzezimieszek, do którego paluszków dosłownie wszystko się klei: klucze, biżuteria dam. Z drugiej strony – to istny czarodziej, który swoim urokiem dosłownie zniewala kobiety, rzuca je na kolana. I mimo tego, że te zostały wcześniej przez zacnego dżentelmena w kulturalny sposób (jakkolwiek to brzmi) obrabowane, to damy te nie mają złodziejaszkowi za złe, nie pielęgnują urazy. Gorzej – mają innym wręcz za złe, że traktują faceta jak złodzieja i bandytę. Oj bardzo rozbawiła mnie scena ze strony 31 komiksu – „Ferdynandzie! Daj panu dojść do słowa!” . Koniecznie poszukajcie:)


W kolejnej książce pojawia się prawdziwy bohater, bowiem Jesse James żył naprawdę. Krótką notkę biograficzną znajdziecie zresztą na końcu książki. Weteran wojny secesyjnej zapragnął zostać Robin Hoodem Dzikiego Zachodu. Chciał odbierać bogatym, by darować biednym. Ale czy tak czynił w rzeczywistości? Lucky Luke dowiaduje się, że banda Jessego zmierza do Teksasu. Dzielny kowboj musi stawić im czoła i wymierzyć sprawiedliwość.

Przygoda, humor słowny i sytuacyjny, wyraźny podział na dobre i złe, świetne rysunki, wartka i trzymająca w napięciu akcja. To powinien mieć dobry komiks – a Lucky Luk TO właśnie ma.

Wiek 8+

Wydawnictwo Egmont

piątek, 03 marca 2017, be.el
Tagi: komiks

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: